ERA VULGARIS What Stirs Within `07

ERA VULGARIS What Stirs Within

Miałem pewne obawy przed przesłuchaniem debiutu ERA VULGARIS. Bowiem pierwsze, co wyczytałem o ich muzyce, to krótkie określenie progressive/thrash. Delikatnie mówiąc, nie przepadam za takimi rzeczami, więc na dobry początek nastawiłem się bardzo negatywnie. Okazało się jednak, że było to niepotrzebne. Pierwsza propozycja Irlandczyków, „What Stirs Within”, rzeczywiście może być określona w ten sposób, ale takie połączenie sprawdza się wbrew pozorom bardzo dobrze.

Najbardziej obawiałem się partii wokalnych, spodziewałem się jakiegoś kastrata, tymczasem już od pierwszych sekund słyszymy konkretny wrzask, który równie dobrze mógłby się pojawić na płytach PANTERY. To oczywiście nie wszystko, obecne jest również czyste, melodyjne śpiewanie, które rewelacyjne nie jest, ale też nie można się za bardzo przyczepić. Partie wokalne zostały bardzo fajnie zaaranżowane, o wykonaniu już pisałem, czyli generalnie na plus. A muzyka? Świetna sprawa. ERA VULGARIS preferuje bardzo żywiołowe, mocne, złożone i techniczne granie ze sporą dozą bardziej klimatycznych zwolnień, które wcale nie powodują utraty dynamiki. Jest pazur, jest melodia i jest chwytliwość. Prog metal w wykonaniu Irlandczyków czasami brzmi jak wspomniana PANTERA, stary MEGADETH, gdzieś indziej słychać CONTROL DENIED, DEATH, a później OPETH. W kilku miejscach robi się wręcz hard rockowo, innym razem jazzowo czy nawet doomowo, a ostatni, instrumentalny numer w pierwszej części przywodzi na myśl lekko postrockowe granie. Pozornie może się wydawać, że to musi być jakieś niespójne pitolenie. Błąd! Całe to pomieszanie z poplątaniem w praktyce wyszło naprawdę bardzo przyjemnie. Nie mogło zabraknąć rozbudowanych solówek i pasaży, ale w większości przypadków są to naprawdę udane pomysły i całość nie nuży. Technicznie oczywiście musi być dobrze, skoro już kilka razy w tej recenzji padło słowo „progresywny” i jego pochodne. Wszelkich zawijasów, skomplikowanych rytmów czy innych zagrywek słucha się dobrze pod warunkiem, że wykonawca nagrał to na luzie, bez jakiegoś spinania się. Tutaj tak właśnie jest. Produkcja płyty jest na bardzo wysokim poziomie. W zasadzie tylko gitary mogłyby być mocniejsze. Generalnie płyta ERA VULGARIS to pozycja nie tylko dla fanów typowego prog metalu, bo tej grupie daleko do typowości. W zasadzie każdy, kto nie ma klapek na oczach, czy raczej uszach, powinien sprawdzić album „What Stirs Within”, bo to kawał porządnego metalu. Płyta jest wydana bardzo przyzwoicie, więc nie ma się nad czym zastanawiać. [Mirek]

Era Vulgaris, eravulgaris@gmail.com; www.eravulgaris.com / www.myspace.com/eravulgaris
Open Your Ears Music, www.openyourearsmusic.com