ETERNAL DEFORMITY No Way Out `15

CD `15 (Temple Of Torturus)
Ocena: 5,5/6
Gatunek: doom/avant-garde metal

„No Way Out” to ze wszech miar najbardziej zakręcony album po „Frozen Circus”, choć tylko po części jest to związane z warstwą muzyczną. Wciąż jednak można dostrzec, że kompozycje ETERNAL DEFORMITY są zasnute mrokiem, a ich osnową jest tajemniczość. Taki stan rzeczy pojawił się właśnie po wspomnianym „Frozen Circus”, które jak sama nazwa wskazuje, było kuglarskie, może bardziej „szyderczo wesołe”.

Wszystkie następne albumy, a „No Way Out” nie będzie tu żadnym wyjątkiem, charakteryzują się już innym klimatem – gęstszym, poważniejszym. W przypadku najnowszego krążka zespołu (choć ma już prawie 2 lata, ale zespół nie mógł wysyłać płyt do recenzji w Polsce od czasu premiery, co składa się na wspomniane „zakręcenie”) pomimo zerwania z wytwórnią, która w moim mniemaniu mogłaby wynieść ETERNAL DEFORMITY na zasłużone salony awangardy, zespół nie odszedł od swojej koncepcji i mamy tu na prawdę godnego następcę „The Beauty of Chaos”. Choć szata graficzna wydawnictwa mogłaby sugerować, że płyty te podobne nie będą (poprzednik kipi kolorami, następca bazuje na połączeniu czerni z odcieniami złota).

Pierwsze na płycie „I” rozpoczyna się w klasyczny, dobrze znany dla ETERNAL DEFORMITY sposób, czyli akustycznie – wprowadzając słuchacza w stan niepewności, wyczekiwania. Drugie „Esoteric Manifesto” wita nas mocnym uderzeniem oraz genialnym riffem, po czym jesteśmy zabierani w głąb twórczości, a nawet umysłu zespołu. Dzięki dobrze znanym wokalom, charakterystycznym tempom, wstawkami orkiestralnymi i riffom, które przywodzą na myśl styl znany z poprzednich płyt, bardzo łatwo się w tym odnaleźć i usytuować utwór w kanonie twórczości zespołu. „Sweet Isolation” jest natomiast nieco bardziej agresywny, wpadający trochę w melodic death metal dzięki mięsistej pracy gitary. Żorscy muzycy nie odpuszczają przez cały utwór, liczne zmiany tempa i szaleńcza praca perkusji nie pozwalają złapać oddechu, ale z pozorną pomocą przychodzi „Reinvented”, który w 2015 był moim faworytem z tej płyty. Zaczyna się kojąco, w stylu tak charakterystycznym dla zespołu, by następnie przydusić słuchacza chyba najcięższym w historii zespołu growlem, za który należą się gromkie oklaski dla wokalisty Piotra Rokosza. Później, wraz z postępem odsłuchu, już może nie jest tak zaskakująco i przysłowiowa „gra tempami” ze słuchaczem ustaje na rzecz sprawdzonych konceptów, ale w „Mothman” mamy prawdziwe przełom! O taką balladę nie robiłem nic!

Moim „największym” zastrzeżeniem do „No Way Out” jest to, że część motywów mógłbym wskazać w nocy o północy na poprzednich albumach zespołu, co nie jest jednak dla mnie szczególnie poważnym defektem. Styl ETERNAL DEFORMITY jest na tyle oryginalny i nietuzinkowy, że po prostu nigdy mnie nie nudzi. Ale nawet znudzonemu słuchaczowi na ratunek przychodzi właśnie „Mothman”, który jest niczym innym jak świeżym powiewem, oczyszczającym ten album (a także słuchacza). Doskonałe klawisze, atmosferyczny wokal i ta „nitka napięcia” zwiastują, że „Mimes, Ghouls and Kings” będzie także inne niż reszta płyty. I zgadza się, to kolejny utwór który odróżnia się in plus. Dostajemy nieoczywistą solówkę i nieznane dotąd w twórczości ED riffy, wwiercającą się rytmikę, oryginalne wokale przywodzące na myśl diabelskie podszepty. Zwieńczeniem „No Way Out” jest „Glacier”, ale nie musicie się martwić, że naliczyliście tylko 7 kawałków – tradycyjnie kompozycje są rozbudowane i czas trwania oscyluje wokół 7 minut. Wracając, jest to kolejny cięższy utwór z growlem zasłyszanym na „Reinvented”, jednakowoż sam kawałek jest nieco inny od poprzednika. Przypomina trochę inwokację do UFO, która kończy się pięknym obłędem. Warto nadmienić, że druga część płyty różni się stylem od pierwszej i to w niej możecie wypatrywać tego „zakręcenia”, o którym wspomniałem w pierwszym zdaniu. Zastanawiam się jednak czy wliczać „Reinvented” do tej „dziwniejszej” części płyty czy jednak stanowi swoistą hybrydę… Tak czy inaczej, nie macie wyjścia i musicie dać szansę „No Way Out”. [Vexev]

Eternal Deformity, http://eternaldeformity.pl/, https://www.facebook.com/eternaldeformity/;
Temple of Torturus, https://templeoftorturous.bandcamp.com/album/no-way-out