ETERNAL TEAR: Ból, cierpienie, smutek, złość – 25.01.2007

Image
ETERNAL TEAR jest dobrze znany warszawskim fanom doom metalu, gdyż zespół jakiś czas temu dość często koncertował w stolicy. Mam nadzieję, że dzięki temu wywiadowi, ci którzy zespołu jeszcze nie znają, zwrócą na niego baczniejszą uwagę, gdyż grupa, wierna death/doomowym tradycjom lat `90, należy obecnie do czołówki polskiej sceny doomowej.
Ostatnio miałem okazję przesłuchać nowy, niewydany jeszcze materiał ETERNAL TEAR i jest to dobry pretekst, by porozmawiać z wokalistą
i gitarzystą zespołu – Kubą Grobelnym.




Witaj. Na początek przedstaw w paru zdaniach zespół ETERNAL TEAR, tak by zachęcić do czytania tego wywiadu tych, którzy jeszcze Was nie znają…

Witamy wszystkich maniaków! ETERNAL TEAR powstał jeszcze w XX wieku. Zespół powołali do życia: Marek, Piotrek i Kuba. Wcześniej razem graliśmy razem w grupie grającej heavy metal, jednak nie była to muzyka, która siedziała w nas. We trzech zagraliśmy wiele koncertów, jednak potrzebowaliśmy drugiej gitary, by lepiej prezentować się brzmieniowo na scenie. Wtedy to dołączył do nas Michał. Dopełnieniem brzmienia zajął się Darek, który objął funkcję klawiszowca. Krótko po tym ETERNAL TEAR zarejestrował swój materiał w DBX Studio w Warszawie. Płyta „Embrion” została wydana przez Apocalypse Prod. Kolejna sesja i wydanie to również DBX i Apocalypse Prod. Owocem był album „…Inside”. W międzyczasie oczywiście zagraliśmy mnóstwo prób, wiele koncertów, byliśmy na trasie z CONTEMPT, MUTILATION i TROMSNAR oraz mini trasie z THY DISEASE i SORCERRER. I tak powoli zbliżamy się do dnia dzisiejszego…
 
Jak wyglądały początki ETERNAL TEAR? Czy traktowaliście kapelę jako zabawę i świetną przygodę? Czy też podchodziliście do grania poważnie, w nadziei zostania muzykami?

Gdy zakładaliśmy ETERNAL TEAR, graliśmy już jakiś czas w innym zespole (mieliśmy jakiś bagaż doświadczeń), także poważnie myśleliśmy o graniu koncertów i nagrywaniu muzyki, jaką lubimy.

Wasze debiutanckie demko „Embrion” było świetnym materiałem. Czerpało z najlepszych death/domowych wzorców, przy dawce Waszej własnej oryginalności i brzmieniach gitar (które są charakterystyczne dla wszystkich Waszych wydawnictw), trafiającymi prosto w gusta słuchacza takiego jak ja. Jak z perspektywy czasu postrzegasz ten debiut?

Było to nasze pierwsze spotkanie ze studiem nagraniowym, sami z niecierpliwością wyczekiwaliśmy efektów. Do tej pory wydaje nam się, że wyszło bardzo dobrze. Bardzo fajnie słucha nam się „Embriona” i uważamy, że jak na tamte czasy, nasze doświadczenie i możliwości studia, jest to dobry materiał, do którego warto czasem wracać.

ImageDlaczego na wydawnictwie sygnowanym logiem Apocalypse Production zabrakło trzech świetnych, polskojęzycznych kompozycji, a zamiast tego zaserwowano nam pięć podstawowych kompozycji dwukrotnie? Czy to chochlik produkcyjny, czy też kryje się za tym jakaś filozofia?

Byliśmy przekonani, że „Embrion” będzie naszym pełnowymiarowym debiutem. Gdy dowiedzieliśmy się, że polskojęzyczne numery nie będą umieszczone na płycie, byliśmy zdziwieni. Niestety nie mieliśmy na to wpływu, a że chcieliśmy, aby materiał ujrzał światło dzienne, przystaliśmy na to. Umieszczenie drugi raz tych samych anglojęzycznych utworów było umyślne, taki był zamysł wydawcy. Niestety nie mieliśmy na to wpływu! Miejmy nadzieję, że ktoś wyda ten album w jej oryginalnej postaci (istnieje już taka możliwość).

Na „Embrionie” pojawił się ciekawy instrument – lira korbowa. Jak doszło do zaangażowania Maćka Cierlickiego w Waszą muzykę?

Maćka poznaliśmy na jam session, jeszcze wtedy grał na gitarze. Po pewnym czasie dowiedział się, że gramy w kapeli. Gdy doszły go słuchy, że nagrywamy, bardzo się tym zainteresował, więc zaprosiliśmy go do studia. Muzyka, choć takiej nie słucha, spodobała mu się i zaproponował nam, że może nagrać partie liry korbowej. To, co grał, spodobało nam się, więc Maciek pojawił się w studiu z lirą. Słychać go także na „…Inside” oraz na nowym materiale w numerze „As I Lie”, gdzie jego lira gra na przesterze i brzmi niczym „dziwna” gitara. Jako ciekawostkę mogę dodać, że zagraliśmy razem jeden koncert, było to ciekawe doświadczenie.

Wspomniałeś o kolejnym materiale „…Inside”. Pojawiło się na nim więcej nietypowych dla metalu instrumentów. Oprócz wspomnianej liry, także wiolonczela i skrzypce. Jak przebiegała współpraca z dodatkowymi muzykami? Czy takie granie im się podobało?

ImagePoza Maćkiem, dodatkowi muzycy to Joanna Gąsior – wiolonczela i Martyna Kabulska – skrzypce. Dziewczynom podobało się to, że ktoś zaprosił je do studia i mogły swoim talentem nas wspomóc. Jedna z nich już wtedy słuchała metalu, także szybko znaleźliśmy nić porozumienia. W tej współpracy ciekawy jest jej początek. Darek spotkał na przystanku dwie dziewczyny z instrumentami i zaproponował im współpracę. Dziewczyny zgodziły się (!), przyszły do studia i po próbach wszystko zagrało.

„…Inside” było już bardziej rozbudowanym kompozycyjnie materiałem. W muzyce zaczęło się więcej dziać, więcej było zróżnicowań, kontrastów, instrumentalnych przerywników (ach, to nieziemskie outro zamykające krążek!). Był to świadomy wybór czy po prostu naturalny rozwój?

Materiał, który znalazł się na „…Inside”, został stworzony bardziej zespołowo niż na poprzedniku, a poza tym był nowy człowiek do tworzenia (Darek). W każdym z numerów udział miał każdy z nas, co właśnie odbiło się różnicowaniem, większą ilością klawiszy i melodyjnością. Był to naturalny rozwój, rozszerzaliśmy swoje horyzonty i to chyba słychać na tej płycie.

Co się odwlecze, to nie uciecze… W 2004 Foreshadow zdecydowało się wydać polskojęzyczne utwory ETERNAL TEAR jako EPkę „…Nad Grobem’. Nie dziwię się Aruzzowi, bo muszę przyznać, że jak dla mnie to wydawnictwo jest wyśmienite. Polskojęzyczne utwory mają swój charakter i są wręcz doskonałe. Nie kusiło Was, by potworzyć coś więcej w tym kierunku i poszerzyć ten album o jakieś nowe polskojęzyczne kompozycje?

Image„…Nad Grobem” to cześć materiału, który miał ukazać się na „Embrionie”. Nie chcieliśmy, aby się zmarnował, stąd ta EPka. W tamtym czasie nagrany był już „…Inside” i byliśmy na innym etapie muzycznym. Poza tym nie było takiej propozycji ze strony Foreshadow i sami nawet nie pomyśleliśmy o rozszerzeniu tego materiału.

Z racji, że jestem maniakiem demówek, muszę o to spytać… Jak bardzo różnią się kawałki z dema „Embrion” od tych później wydanych? Czy ponowny remastering bardzo zmienił ich oblicze?

Demo od płyty różni się głównie zawartością. Remasteringu nie przeprowadził żaden profesjonalny realizator dźwięku. Zgrane przez Jacka Melnickiego dźwięki zostały delikatnie muśnięte ręką wydawcy. Generalnie różnica jest bardzo niewielka.

Jak ETERNAL TEAR traktuje swoje teksty? Czy są dodatkiem do muzyki, czy też są jej równorzędną częścią? Jakie tematy są w nich poruszane?

Strona tekstowa jest dla nas jak najbardziej poważna. Teksty są równorzędną częścią całości. Opisujemy w nich cierpienie, jakie dotyka ludzi, piszemy o miłości, o patologiach ludzkich, zahaczamy w nich też o religię. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do wgłębienia się w nie. Można je znaleźć na naszej stronie internetowej.

Image Pod koniec 2005 nagraliście nowy materiał. Tak się składa, że miałem zaszczyt go przesłuchać i jestem zdziwiony, że tak długo nie możecie znaleźć wydawcy. Utwory są na bardzo wysokim poziomie, dojrzałe i rozbudowane, melodyjne i wpadające w ucho. Mógłbyś przybliżyć czytelnikom zawartość tego krążka? Jak długo jeszcze trzeba będzie czekać aż ten materiał ujrzy światło dzienne?

Materiał jest właśnie miksowany ponownie na nowym sprzęcie u tego samego Jacka. Z niecierpliwością czekamy na efekty. Płyta zawiera dziesięć kompozycji, całość trwa około 50 minut. Znajdą się na niej: intro, outro oraz dwa polskojęzyczne i sześć anglojęzycznych numerów. Tak jak piszesz, są one bardziej rozbudowane, bardziej melodyjne, ale i czasem bardziej brutalne od poprzedników. Co do wydania, szukamy i trzymamy kciuki, aby ktoś się tym materiałem zainteresował. Mamy nadzieję, że ten wywiad w tym pomoże. Powoli staramy się wracać na scenę i przypomnieć o sobie w mediach.

Jak wygląda proces tworzenia muzyki w ETERNAL TEAR? Jest to typ autorytarny czy bardziej demokratyczny? Jak długo trwał proces powstawiania nowych utworów? Mam wrażenie, że był dość rozrzucony w czasie, gdyż niektóre kawałki („nie słyszę szeptów, nie widzę twoich spojrzeń”) pamiętam z koncertów…

Muzykę tworzymy demokratycznie. Każdy przynosi na próby riffy i z nich składamy nasze utwory. Komponowanie nowego materiału trwało dosyć długo, ale nie aż tak długo. Każdy nowopowstały numer wrzucamy do setu koncertowego, dlatego mogłeś usłyszeć go dużo wcześniej.

A jak już jesteśmy przy koncertach, to muszę Was pochwalić, gdyż na żywo jesteście niesamowici. Potraficie na scenie wydobyć z utworów jeszcze większą energię, niż to słychać na płytach. Kiedyś koncertowaliście dość często w Warszawie, obecnie od dłuższego czasu niestety wcale. Czym to jest spowodowane?

Brak koncertów ETERNAL TEAR jest spowodowany chorobą serca naszego basisty Piotrka, który często „odwiedza” szpitale i „zalicza” przejażdżki karetką. Jego częste pobyty w szpitalu oraz długotrwałe badania odbiły się na częstotliwości prób oraz zawieszeniu działalności koncertowej. Na szczęście jest poprawa i przymierzamy się do powrotu na scenę, na którą nas bardzo ciągnie. [w takim razie życzymy mu jak najszybszego powrotu do dobrej formy – red.]

Jak postrzegacie publikę podczas grania? Czy obserwujecie, co się dzieje pod sceną, czy po prostu gracie swoje, nie zwracając na nic uwagi? Czy zachowanie publiki na koncertach ma dla Was znaczenie?

Publika ma dla nas ogromne znaczenie. Widać jednak, że niewiele osób zna nasz materiał, także ciężko jest nam rozbujać ludzi od razu. Jeśli się bawią, jesteśmy wtedy zdopingowani do jeszcze lepszego grania, gdy pod sceną jest pusto, bawimy się grając własną muzę. Chcielibyśmy, żeby pod sceną zawsze było dużo ludzi i żeby oni dobrze się bawili.

Wymień trzy kapele zagraniczne i trzy kapele polskie, z którymi chcielibyście dzielić scenę…

Ciężki wybór, każdy by chciał zagrać z kimś innym, ale… MY DYING BRIDE, KATATONIA, UNHOLY, ANATEMA. PANDEMONIUM, Roman Kostrzewski i nieistniejące już zespoły HAZAEL i SIRRAH. Cieszylibyśmy się z gry z nimi, ale kto by się nie cieszył.

Image


Czy nie kusiło Was nigdy, by zaaranżować jakiś cover i grać go na koncertach? A może kiedyś praktykowaliście granie jakiejś kompozycji innego autorstwa?

W poprzednim zespole graliśmy dużo coverów i się ich nagraliśmy. Z ETERNAL TEAR wykonywaliśmy kiedyś „Paranoid” z repertuaru BLACK SABBATH, przymierzaliśmy się do „Moher” DANZIGa, ale nam przeszło.

Jakie są Wasze inspiracje muzyczne? Jakie zespoły są bliskie Waszym sercom?

Inspiracją dla nas jest ból, cierpienie, smutek, złość, generalnie życie. Każdy z nas słucha trochę innej muzy, ale zespoły nam bliskie to: KATATONIA, MY DYING BRIDE, ANATHEMA, CANDLEMASS, ROTTING CHRIST. Za dużo by tu wymieniać. Głównie słuchamy muzyki dobrej, od gothicu po brutal death metal.

Co sądzisz o obecnej kondycji polskiej sceny doom metalowej? Pod koniec lat `90 zauważalne było zjawisko, które można by nazwać „Zmierzchem Bogów”. Zasłużeni albo się rozpadali, albo zmieniali całkowicie stylistykę. Tymczasem Wy właśnie wtedy zaczęliście tworzyć. Nie boicie się, że moda na doom metal już przygasła? Czy zamierzacie zawsze być wierni death/domowej stylistyce?

Ta muzyka gra wewnątrz nas i nie zamierzamy zmieniać stylu. Cały czas jest na rynku kilka doomowych zespołów, one też trzymają się tego gatunku i idzie im to nieźle. Jeśli będą ludzie słuchający tej muzyki, to warto wchodzić na scenę i grać doom. Stworzyliśmy grupę wykonującą dołującą muzę nie z powodu mody, tylko z chęci wyrażenia naszych uczuć poprzez nią. Są ludzie lubiący słuchać takiej muzyki, także mamy rację bytu. My gramy, a oni słuchają tego, co lubią.

Na zakończenie zostawiam cię sam na sam z czytelnikami!

Czekajcie na nasz materiał i koncerty. Zapraszamy na naszą stronę, piszcie, gdy nas jeszcze nie słyszeliście, w miarę możliwości zainteresowanym będziemy starsze nagrania wysyłać. Pozdrawiamy wszystkich doom maniaków! Do zobaczenia na koncertach! Oczekujcie cierpienia i bólu! Wielkie dzięki za wywiad, pozdro od ETERNAL TEAR!

[Dod]

Eternal Tear, Kuba Grobelny, qba.et@wp.pl; tel. 501272347; www.eternaltear.metal.pl