ETHELYN No Glory To The God `12

CD 112 (Wydawnictwo Muzyczne Psycho)
Ocena: 5/6
Gatunek: death/black metal

ETHELYN dobił do czołówki krajowego black/death metalu. Zespół, który raz po raz próbował udowodnić swoją wartość, zawsze był gdzieś w cieniu NOMAD. Pierwszy album „Traces Into Eternity” wyniósł ETHELYN z niebytu. Po wydaniu debiutanckiej demówki „Soulerosion” w 1999 roku grupa pokazała się jeszcze na kilku pomniejszych wydawnictwach, m.in. splicie z NEMROD wydanym własnymi siłami w 2006 roku, a tak w zasadzie dopiero wspomniany wyżej debiut płytowy uzmysłowił co poniektórym, że ETHELYN wciąż działa i nawet ma się niezgorzej… Drugi długograj „Devilicious” udowodnił zaś, że nastał czas, by ETHELYN był jednym them wymieniany obok NOMAD w kontekście najbardziej uznanych kapel z Opoczna. Trzecia płyta „No Glory To The God” w zasadzie tylko to potwierdziła. Jednak „trójka” jest inna od poprzedniczki. Niby ten sam zespół, a jednak czuć tu jakieś nowe podejście, nowe myślenie, inne patenty i sposób przekładania idei w muzykę. Być może to tylko zbieg okoliczności sprawił, że zmiana gitarzysty, która odbyła się pomiędzy wydaniem „dwójki” i „trójki”, przełożyła się na proces twórczy, a może i nie… Obecnie ETHELYN stał się jeszcze bardziej black niż death metalowy, także za sprawą bardziej blackowych wokali. Skrzeki dominują nad albumem „No Glory To The God”, rządzą warstwą wokalną niepodzielnie i niepodważalnie. Tak samo jak blackowe gitarowe riffy górują nad death metalem, pędząc do przodu z utworu na utwór. Mamy tutaj kolejny krok w przeobrażeniu death metalowego ETHELYN z końca ubiegłego stulecia w black metalowy zespół nowej ery. Jednak w zasadzie nie oznacza to pogorszenia się muzyki tej grupy, a raczej wspięcie black metalu nieco wyżej ponad przeciętne napierdalanie dla szatana. „No Glory To The God” aż kipi od pomysłów, różnorodności i świetnego warsztatu. Nie ma tu dwóch podobnych utworów, mimo iż w większości są to szybkie kawałki, miejscami tylko poprzeplatane wolniejszymi (aczkolwiek bez przesady) utworami. ETHELYN zaserwował nam zatem trzy kwadranse niezłej muzy i gdyby tylko oceniać książkę po okładce, od razu narzuca się myśl, że „No Glory To The God” jest o wiele ciekawszym albumem niż poprzedni „Devilicious”, który, jak wiadomo, do ułomków nie należał, ale okładkę miał paskudną:-). Teraz wszystko do siebie pasuje i świetna okładka w pełni odzwierciedla zawartość. I aż dziw, że żaden większy label nie zainteresował się tą płytą… ETHELYN wciąż pokazuje wysoki poziom umiejętności kreowania dźwięków, wciąż chowa w swojej muzyce ukryte levele i sądzę, że nadszedł czas, aby postawić „No Glory To The God” gdzieś na półce pomiędzy wydawnictwami BEHEMOTH czy może HATE, jeśli ktoś oczywiście ustawia płyty od najbardziej do najmniej uznanego zespołu na scenie, he he. Inna sprawa, że Polska stoi świetnym metalem i mamy naprawdę dużo świetnych kapel i tylko kretyn w swoim ślepym zapatrzeniu na mainstreamowy Zachód może tego nie zauważyć. [Paweł]

 

Ethelyn, www.ethelyn.org, www.myspace.com/ethelynband

Wydawnictwo Muzyczne Psycho, Robert Łęgowik, P.O.Box 61, 09-400 Płock 1; robert@wydawnictwopsycho.com; www.wydawnictwopsycho.com, www.myspace.com/wydawnictwopsycho