EVANGELIST Doominicanes `13

CD/digiCD/LP `13 (Doomentia Rec.)
Ocena: 5/6
Gatunek: epic doom metal

Kraków kryje w sobie setki tajemnic. Kilka z nich miałem okazję poznać biorąc udział w pewnym projekcie literackim dotyczącym owego miasta parę miesięcy temu. Sekretów zdradzać nie mogę, mogę natomiast zwrócić Waszą uwagę na niezwykły zespół EVANGELIST pochodzący z grodu Kraka. Niezwykły podwójnie, bowiem poza nazwą i miejscem pochodzenia nie są znane żadne inne informacje dotyczące grupy, włącznie z personaliami muzyków. Godne pochwały to zachowanie, aura tajemniczości bardzo pasuje do stylistyki formacji, mam nadzieję, że zgodnie z obietnicami nie okaże się chwytem marketingowym i maski wkrótce nie spadną, jak to miało miejsce w przypadku SLIPKNOTa, czy niewątpliwie niedługo mieć będzie w GHOST B.C. Póki co jestem o to spokojny, bowiem EVANGELIST ma więcej stylu i klasy niż wspomniane grupy (wystarczy spojrzeć na gustowną okładkę drugiego albumu „Doominicanes”), poza tym gatunek, który uprawia, do szczególnie popularnych nie należy, więc o parciu na szkło też mowy być nie może. Cóż więc prezentuje ta niezwykła formacja? Po tytule można domyślić się wszystkiego. Doom metal, w bardzo klasycznym, epickim wydaniu, ze wskazaniem na CANDLEMASS. I to w zasadzie wyczerpuje cały temat, bowiem wszystkie kompozycje są powolne, rozbudowane, z czystym podniosłym śpiewem, tu i ówdzie poprzetykane religijnymi wątkami. Wykonawstwo na perfekcyjnym poziomie, absolutnie znakomite szczególnie sola gitarowe, zadowolą każdego, który obawia się, że już więcej nie usłyszy porządnego epic doom metalu. EVANGELIST dumnie kroczy ze sztandarem gatunku. O ile jeszcze w otwierającym „Blood Curse” jest po prostu urzędowo poprawnie, w zgodzie z kanonem i stylistyką, „Pain and Rapture” przełamuje trochę konwencję unikatową, przemyślaną solówką (świetna robota!). „Dead Speak” to mój faworyt, chyba najbardziej mroczny, podniosły walec na płycie (i kolejne świetne solo). „To Praise, To Bless, To Preach” zaczyna się jak stary CELTIC FROST, później rusza dalej utartym, solidnym szlakiem, wbijając się w głowę wybornym refrenem i, niespodzianka, solówką gitarową. Całość zamyka „Militis Fidelis Deus”. Sam tytuł sugeruje, że będzie trochę weselej i szybciej, i choć różnica jest minimalna, to jednak odczuwalna. A sam utwór wbija się w ucho tak przebojowym riffem, że trudno o nim zapomnieć. Znakomicie odśpiewany (choć nie do końca przekonują mnie zakrzyknięcia falsetem), z fenomenalnie patetycznym refrenem i solówką tak kapitalną, że się obraziłem i swoją gitarę na dwa dni wstawiłem do kąta. Świetne zakończenie bardzo dobrego albumu. Na „Doominicanes” EVANGELIST prochu nie odkrył, bo nie musiał. Dostojnie, z honorem i z szacunkiem zaprezentowali kawał solidnego, epickiego doom metalu. Brać w ciemno. [Shadock]

Evangelist, www.facebook.com/evangelistmetal
Doomentia Rec., P.O.Box 28, 389 01 Vodnany, Czech Republic; info@doomentia.com; www.doomentia.com