EVEMASTER III `10

EVEMASTER III

EVEMASTER nie jest mi obcy jako kapela. Onegdaj, gdy to Metal Mind stworzył sztuczną podwytwórnię i jej organ prasowy: Jazgot, na jednej z pierwszych (pierwszej?) składance CD był właśnie EVEMASTER i powiem szczerze, że załączony utwór był rewelacyjny (spokojny początek, potem rozwinięcie…). Mylnie założyłem, że taka będzie cała płyta, gdy postanowiłem ją zakupić, na szczęście za bezcen. Krążek „Lacrimae Mundi” (zresztą debiut EVEMASTER) okazał się miałki, właściwie tylko uprzednio znany utwór był wg mnie warty uwagi, reszta – łącznie z komputerową okładką wojownika rodem z północnej części Europy – była sztampowa. Podobno grupa nagrała ten album ponownie w 2004; sam nie wiem, czy dało to jakiś efekt… W międzyczasie EVEMASTER popełnił inne płyty, które łaskawy los mi oszczędził – może niepotrzebnie je skreślam, ale po tamtym debiucie stanowczo je omijałem. Ale lata lecą i oto EVEMASTER wydał album o wysublimowanym tytule „III”. Skłamałbym, że czekałem na cokolwiek ze strony tej kapeli, mam za mało czasu na mierne zespoliki, gdzie nieliczne pomysły gonią się z tabunami wypełniaczy. Tym razem tak nie jest. Najnowszy krążek EVEMASTER daje sporą porcję muzyki, w której wreszcie jest dynamika. Do tego całość jest okraszona dobrym brzmieniem. Albumzaczyna się od krótkiego, całkiem fajnego intro. Może to infantylne, ale uwielbiam, gdy płyta ma takie swoiste In i out:-). Polecam także chociażby czwarty utwór „Losing Ground”. Zresztą im bardziej posłuchacie całej płyty, to okaże się, że ma ona sporo do zaoferowania. Sam przyłapałem się, że po zakończeniu włączyłem ją ponownie. Nie jest jednostajna, jej atut to rozsądnie dawkowana agresja i melodyka, trochę akustyków… Ponieważ obecnie wszystko trzeba porównać, no to powiem, że ja słyszę na „III” echa ROTTING CHRIST z okresu „Dead Poem” i następczyni tej – podobno – kiepskiej płyty, a czasem nawet KATATONIĘ (echa). A zatem – krótka wersja dla tru wyznawców rogatego – nieudolne połączenie całkiem znośnego wokalu, z melodyjnymi gitarami, pykającą perką i klawiszami. Słowem – do domu:-). A dla reszty powiem, że „III” to całkiem zgrabny konglomerat zdartego wokalu, z czujną perkusja, gitary są i to nie na drugim planie, sporo jest zapadających w pamięć pasaży, czy – jak kto woli – solówek, do tego zdarza się czysty wokal. Słowem, jeżeli lubicie MOONSPELL, wspomniany ROTTING CHRIST czy GRAVEWORM – śmiało posłuchajcie, dajcie szansę temu albumowi. Po prostu EVEMASTER nagrałdobry krążek. Ale w tym gatunku jest zasadniczy problem – mnóstwo takich płyt wyszło, wychodzi i na pewno będzie wydanych. Zatem jeżeli nie cierpicie na wielki głód klimatycznego metalu, to na pewno nie odczujecie nieznajomości albumu „III”. Ale sympatykom takowych klimatów polecam go, niemniej mając w kraju taki ETERNAL DEFORMITY czuję się w obowiązku rzec – lepiej dać zarobić rodakom i kupić ich ostatni krążek. Przyjemność równa, jak nie większa. [Zsamot]

Evemaster, www.evemaster.net 

Supernova Rec., www.supernovarecords.com, www.myspace.com/supernovarecordsofficial

Inverse Rec., info@inverse.fi; www.inverse.fi