EXISTENCE When Tomorrow Comes `16

digi CD `16
Ocena: 5/6
Gatunek: thrash/death metal

W przypadku duetu EXISTENCE nasuwa się pytanie: „Czymże jest zdobyte na przestrzeni lat doświadczenie, tysiące odsłuchanych płyt, poszukiwanie złotego środka wyrazu, po burzliwym okresie dojrzewania muzycznej świadomości?”. Proszę państwa, odpowiedź znajdziecie w warstwie muzycznej i tekstowej płyty… „When Tomorrow Comes”. Album wchodzi bez popitki i stanowi twardy i zwarty monolit. Kompozycje są równe jak jasna cholera, wydaje się, że proporcje zostały tu wyważone idealnie. EXISTENCE balansuje pomiędzy typowym, szybkim thrashowym graniem, a elementami współczesnej technicznej koloryzacji. Według mnie zdecydowanie przeważa tu thrash, który jest wypadkową najlepszych naleciałości z przełomu lat 89/90, równocześnie czuć wyraźny oddech współczesności. Kompozycje klasyczne, ale techniką i sposobem aranżowania osadzone już mocno w obecnych czasach. Muzyka jest bardzo dobrze „wyprodukowana”, pozbawiona chaosu i wyzuta z młodzieńczej chęci napierdalania byle szybciej. Prędkość i agresja oczywiście tutaj jest, przybiera ona jednak formę wprawy, której nie maskujemy dużą ilością niepotrzebnych dźwięków. Utwór, który przenosi mnie w połowę lat 90-tych, to „Camp”. Słyszę w nim „coś”, co już kiedyś mnie dotknęło, ten fragment, który uspokaja się po szybkim ataku. Jest definicją stylu EXISTENCE. Ten riff i towarzyszące mu melodyczne wstawki – genialne, to tak jakby utwór zaczynał się jeszcze raz od środka, był pętlą, zataczał ciągłe koła bez chęci wyhamowania gdziekolwiek. Świetny jest również „This Dying Dream” – super riff przewodni, głowa zaczyna sama się kiwać. Album posiada jeszcze kilka mocnych i bezkompromisowych ciosów: otwierający „We Know” czy oddalony kawałek dalej tytułowy „When Tomorrow Comes”. Kompozycja, która zamyka tę płytę, jest najbardziej oderwana od prezentowanych na długograju treści, pewnie dlatego właśnie trafiła na koniec płyty. W środku „I’ll Come For You” znowu następuje zwolnienie (podobne patenty stosował np. HELLIAS). Wokal przypomina troszkę Maxa C. z czasów („Chaos A.D.”), przynajmniej ja to tak odbieram. Być może to efekt odświeżenia sobie ostatnimi czasy tego albumu? Trudno powiedzieć. Co jeszcze? Ogromny szacunek za aranż bębnów, które finalnie zostały „zagrane” na komputerze przy pomocy gotowych już próbek prawdziwego zestawu. Naprawdę jest to solidna i żmudna robota. Na 99% nie czuć tutaj automatu. Próbki wysokiej jakości, poskładane bardzo profesjonalnie, czy któryś z członków EXISTENCE okładał kiedyś prawdziwy zestaw? Jeśli nie, to winszuje pomysłu i podejścia do tematu! Współczesna technika daje nieograniczone możliwości produkcyjne, jedynym ograniczeniem jest wyłącznie nasza twórcza płodność, zasięg wyobraźni umysłu. Pomimo wszelkich dogodności sprzętowych, nie można zapominać jednak, po co tworzy się muzykę. Na szczęście chłopaki z EXISTENCE nie mają z tym problemu. Płytka „When Tomorrow Comes” ląduje u mnie na półce w grupie doborowego thrashowego towarzystwa, kopia CD zrobiona, a jakże, na dysk zrzucamy w najlepszej jakości. Album jak najbardziej warty polecenia. Szczera i mocna piąteczka dla twórców tej muzycznej materii! [Sabian]

Existence, ee.band.2015@gmail.com; www.existence.band