FETID ZOMBIE Pleasures Of The Scalpel `08

FETID ZOMBIE Pleasures Of The Scalpel

FETID ZOMBIE to solowy projekt Marka Riddick`a – amerykańskiego mutliinstrumentalisty, który od wczesnych lat `90 obija się po różnych, undergroundowych zespołach. Ciekawe, co go skłoniło do artystycznego wyżywania się w pojedynkę? W każdym razie efekt jego starań jest zdecydowanie niezły. Słowa uznania należą mu się tym bardziej, iż sam (no, prawie sam), bez kompleksów stworzył dobrą płytę z gatunku death/grind. Mowa o „Pleasures Of The Scalpel”…

Utworki z tego albumu są stosunkowo krótkie i nienużące. Automat perkusyjny jest w nich zestawiany z dość melodyjnymi gitarami i czasem znacząco aktywnym basem. I cóż, jeśli brutal death może być przebojowy, to FETID ZOMBIE właśnie taki jest! Koszące riffy mają w sobie melodię, a miarowa rytmika nieźle buja. Na wydawnictwie wyróżniają się i zapadają w pamięć właśnie tego typu fragmenty, a najbardziej „Pleasures Of The Scalpel”, „Solid Waste Management”, „Gimp Mask Confessional”, „Toilet Water Baptism”, „Minced”. Niemniej czystej agresji na płycie w żadnym wypadku nie brakuje. Gitarki są nienaganne. Rwane, jazgotliwe riffy świdrują przyjemnie. Smakują także solówki, które gościnnie nagrali zaprzyjaźnieni muzycy. Growl jest ciężki, grobowy; chwilami odzywa się również skrzek. A właściwie na ogół jest stosowany zabieg nakładania dwóch ścieżek wokalu: bulgoczącego i skrzekowatego. I jest to zrobione tak, że wokalizy są czytelne; można zrozumieć, co też Mark tam wyśpiewuje… Atutem FETID ZOMBIE jest spora żywiołowość – jakiś spontan, dobry feeling, szaleństwo. I ta brutalna przebojowość, dzięki której album łatwo trafia do zmysłów, po prostu wchodzi bezboleśnie. Generalnie jest to zmienny w szybkościach, death/grindowy zapieprz w old schoolowym stylu. Kłaniają się tu bardzo rozległe inspiracje, począwszy, a może skończywszy na kapeli NUNSLAUGHTER, której utwór „Ride The Convent” zamyka płytę. „Pleasures Of The Scalpel” jest albumem, który przede wszystkim nie nudzi, bo nie jest jednostajny. Został on porządnie rozplanowany, czego dowodzą choćby niektóre chwytliwe motywy, które zostały wykorzystane nie raz (wystarczy porównać utwór tytułowy i „Minced”). A dodatkowo o pomyśle na koncept wydawnictwa świadczy starannie przygotowana szata graficzna. Autorem wszystkich rysunków utrzymanych w zwyrodniałej tematyce porno/cannibale/gore jest sam Mark Riddick, swoją drogą artysta bardzo doświadczony w branży, gdyż publikował swoje prace w szeregu magazynów i współpracował z KATAKLYSM, CEPHALIC CARNAGE, DYING FETUS, MISERY INDEX, ABSU, HYPOCRISY itd. [Kasia]


Fetid Zombie, Mark Riddick, 43796 Tattinger Terrace, Ashburn, VA 29148, USA; mark@fossildungeon.com; www.myspace.com/fetidzombie