FIRE WALK WITH ME Epilog `10

„Fire walk with me” to jeden z najbardziej niesamowitych filmów Davida Lyncha. Patrząc na okładkę płyty „Epilog”nie mam najmniejszych wątpliwości, że właśnie to dzieło posłużyło za inspirację do powołania na czeskiej ziemi doomowej formacji o takiej właśnie nazwie. A skojarzenia zobowiązują. Na szczęście grupa FIRE WALK WITH ME wywiązuje się z nich znakomicie. Służący jako wprowadzenie utwór „Dlouhy, Pomaly, Tichy” kreuje nastrój niepewności i niezwykłości, za pomocą dronowych dźwięków i nałożonej na nie mrocznej recytacji. Mimo ponad czterech minut na liczniku nazwałem go jednak wprowadzeniem, bo dopiero drugi utwór „V Sedive Jednotvarnosti Vsedniho Dne” pokazuje prawdziwe oblicze i możliwości zespołu. Potężne, toporne riffy i mozolne tempo, podkreślone na przemian blackowym skrzekiem i grobowym growlingiem – prawie jedenaście minut trwania określa jasno przynależność gatunkową FIRE WALK WITH ME. Swoista transowość i rozważnie dawkowana monotonia przywodzą na myśl klasyków pokroju ESOTERIC czy THERGOTHON, jednak czeska ekipa potrafi zaskoczyć choćby coverem DEPECHE MODE „To Have And To Hold”. Mimo wpasowania go w ramy konwencji kapeli, odnoszę wrażenie, że wybija on nieco z nastroju, jaki został wykreowany na początku albumu. Na szczęście w kolejnej kompozycji „Den Vrazdy Stoji Prede Dvermi” Czesi nie biorą jeńców. To blisko dziewiętnastominutowe monstrum miażdży ciężarem i tempem konduktu pogrzebowego taktowanego kołysaniem wisielca na pobliskiej szubienicy. W kończącym płytę utworze „Plameny” niespodziewanie następuje znaczne ożywienie plasujące FIRE WALK WITH ME w okolicach wczesnych dokonań PARADISE LOST, również pod względem wykonawczym (ze wskazaniem na bębniarza). Zakończenie dość niespodziewane i też nie do końca potrzebne, ujawnia bowiem wspomniane braki warsztatowe perkusisty i gitarzysty, chyba że swoisty prymitywizm był zamierzony. Szkoda, że tak wyraźnie słychać, że FIRE WALK WITH ME dysponuje jednym gitarzystą, o dość swobodnym podejściu do tematu, czyli według zasady: „aby się za dużo nie przemęczyć”. Nie przyczepię się jednak do brzmienia albumu, które, choć surowe i brudne, doskonale podkreśla istotę zespołu. „Epilog” to czterdziestodwuminutowe demo z 2010 roku, trzeci materiał FIRE WALK WITH ME. Warto się zapoznać ze wszystkimi, są one bowiem świadectwem grupy, która mogła zostać w pewnych kręgach kultową. Gdyby tak wyrzucić z płyty „Epilog” cover DEPECHE MODE i finałowe „Plameny”, byłoby to w swojej klasie dzieło kompletne. [Shadock]

Fire Walk With Me, www.bandzone.cz/firewalkwithme