FJELLTRONE: Człowiek z klawiszami – 16.04.2004

Image

Przedstawiam jeden z wielu jednoosobowych klawiszowych projektów. Dlaczego akurat jest to szwedzki FJELLTRONE? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w poniższej „rozmowie”, do której przeczytania wszystkich zapraszam.

Cześć. Mam nadzieję, że wszystko gra i bezproblemowo możesz odpowiedzieć na te kilka pytań. Pierwsze z nich dotyczy muzyki. Według biografii Twoje podstawowe inspiracje to MORTIIS, BURZUM i tego typu sprawy, ale tak naprawdę FJELLTRONE różni się od tych projektów, posiada bowiem również inne wpływy. Z tym się zgadzam, ale chciałbym zapytać dość typowo – dlaczego akurat taki gatunek, no i skąd te wszystkie różne wpływy?

Cześć! U mnie wszystko w porządku! Mam nadzieję, że to samo tyczy się ciebie… Cóż, myślę, że BURZUM jest największą inspiracją w moim życiu, BURZUM stoi samotnie w opozycji do świata i to jest coś, co mnie zainspirowało. Nie zgadzam się z jego myślami przeciwko ludzkości, z jego poglądami politycznymi, ale jego muzyka jest naprawdę bliska mojemu sercu. Każdy muzyk ma swój własny sposób na zebranie wszystkich wpływów, które zbierają się wokół niego. Ja wziąłem po trochę najlepszych rzeczy z MORTIISa i BURZUMa i w efekcie zrobiłem coś swojego. A takie plemienne rzeczy zawsze mnie inspirowały, lubię głęboki dźwięk, jaki mogą wydać z siebie plemienne bębny. Więc takie rzeczy w bardzo naturalny sposób wpłynęły na mnie i znalazły się w mojej muzyce. Dlaczego zacząłem tworzyć taką muzykę? Ambient zawsze mnie inspirował do wyciszenia się i odnalezienia najgłębiej skrytych myśli. Czasami po prostu zapalam kilka świec, kładę się na łóżku i słuchają „Hlidskialf” BURZUM’a odlatuję gdzieś daleko w moich własnych snach. Gram metal od dwunastego roku życia, ale więcej relaksujących rzeczy znajduję w ambiencie. Więc chciałbym powiedzieć wszystkim metalowcom, którzy nie lubią mojej muzyki – spokojnie… ja także mam metalowe serce (śmiech).

ImageDo tego jeszcze wrócimy później… Inspiruje Cię głównie MORTIIS oraz BURZUM, ale czy słuchasz także innych, stricte ambientowych projektów, które z metalem nie mają już nic wspólnego? Czy można powiedzieć o Tobie, że jesteś fanem takich klimatów? A wracając do FJELLTRONE – promujesz ten projekt głównie na scenie metalowej… Czy może starasz się promować swoją muzykę także w ambientowym podziemiu? Jeśli tak, to powiedz mi jak reagują ludzie słuchający takich klimatów na Twoją muzykę i jak bardzo różni się to od reakcji metalowców?

Tak, słyszałem kilka niezłych ambientowych projektów, ale przede wszystkim lubię soundtracki, np. „The Lord Of The Rings”, „The Rock”, „Matrix”, „Braveheart” i mógłbym tak jeszcze wymieniać. Moim ulubionym kompozytorem jest Howard Shore, który napisał muzykę do „The Lord Of The Rings” oraz „The Rock”. Póki co jeszcze nie wkręciłem się za bardzo w podziemie ambientowe. Ale myślę, że w przeciągu kilku lat do tego dojdzie. Większość metalowców uważa, że moja muzyka jest w porządku. Może zbyt łagodna dla niektórych, ale większość zdaje się ją lubić.

W porządku, poza FJELLTRONE jakiś czas temu grałeś także w kapelce black metalowej, która całkiem szybko dokonała żywota… Dlaczego? Czy w ogóle warto o tym wspominać?

Tak, ja i kilku innych kolesi z mojego miasta graliśmy w black’owej kapeli, którą nazwaliśmy AZKEBORG. Brzmieliśmy jak wczesny CRADLE OF FILTH. Ale po jednej beznadziejnej recenzji w szwedzkim piśmie CLOSE-UP, reszta nie chciała tego już ciągnąć. W tej recenzji napisano, że wokalista jest tak kiepski, że powinien sobie wsadzić skarpetkę do buzi. Tym wokalistą byłem ja… Reszta kapeli nie potrafiła przyjąć złych recenzji i po prostu odeszli. Ja chciałem ćwiczyć i grać dalej. Chciałem być coraz lepszy. Nie można tak po prostu opuścić kapeli z powodu jednej złej recenzji… Przemysł muzyczny przepełniony jest ludźmi, którzy nie lubią tego co robisz. Jeśli nie możesz znieść jednej negatywnej recenzji, to powinieneś sprzedać instrumenty i zamiast tego zająć się pracą biurową.Dla mnie ta recenzja była bardzo budująca, pokazała mi jak się dalej rozwijać.

Obecnie udzielasz się jako perkusista w hardcore’owej kapeli SETBACK oraz w gotyckim MANDYLION…Czy mógłbyś mi powiedzieć jak najwięcej o tych zespołach?

No cóż, hardcore’owa kapela rozpadła się cztery lata temu. Wydaliśmy jedną płytę „Path Of Resistance” nakładem House Of Kick, ale po tym fakcie zdecydowaliśmy się rozwiązać zespół. Granie hardcore’a zaczęło nas męczyć. MANDYLION w końcu także się rozpadł. Było to w 2002 roku. Była to prawdopodobnie najlepsza kapela w jakiej grałem, odkąd wziąłem się za gary. Brzmieliśmy jak połączenie THE GATHERING i PARADISE LOST [co też jest całkiem oczywiste patrząc na samą nazwę tej kapeli – Mirek]. Mnóstwo osób z naszego miasta nas po prostu uwielbiało. W 2002 nagraliśmy demo, które wyprzedaliśmy w 2 tygodnie (500 sztuk). Blackwind Records z Japonii (jest to firma, która wydała jedną płytę AFTER FOREVER, jeśli znasz ten zespół) chciała podpisać z nami kontrakt z początkiem 2002 roku i byliśmy przygotowani na to. Miała to być umowa na 2 płyty. Niestety w momencie, gdy nadszedł czas podpisania papierów firma ta zbankrutowała i nie mogli sobie już pozwolić na wydanie nas. To było bardzo przykre wydarzenie dla kapeli. Byliśmy już tak blisko… Po tym fakcie część osób odeszła i bez nich MANDYLION stał się tylko wspomnieniem.

ImageZastanawiam się tylko, co byś odpowiedział na pewne zarzuty (bo jestem pewien, że takie się pojawiają), sugerujące iż nie jesteś np. prawdziwym metalowcem, no bo przecież kiedyś grałeś black metal, obecnie masz swój ambientowy projekt, z drugiej strony gotycka kapelka z laską na wokalu i hardcore… Znaczy, wydaje mi się po prostu, że ortodoksyjni metalowcy nie za bardzo Cię lubią, mam rację? Ja osobiście nie mam nic przeciwko, ale na pewno jest sporo takich ludzi i dlatego właśnie pytam – co byś im powiedział?

To nie ma znaczenia, moim zdaniem. Jeśli ktoś mnie nie lubi, to w porządku. Nie może być tak, że wszyscy słuchają takiej samej muzyki… Mogą mówić, że FJELLTRONE jest chujowe, to nie ma znaczenia [nie do końca o to mi chodziło – Mirek]! Mam to, co lubię i jeśli tylko komuś podoba się to co robię, to świetnie! Słucham metalu od ósmego roku życia, moją pierwszą płytą był BATHORY i zawsze słuchałem death i black metalu. Ale nikt nie może mi mówić co mam grać, czy też czego słuchać. Sam mogę o tym decydować… To moje własne życie i mogę robić co tylko chcę.

No i słusznie, choć tylko częściowo odpowiedziałeś na to pytanie… Czy ta różnorodność muzyki, jaką wykonujesz, nie świadczy przypadkiem o tym, że chciałbyś wyżyć z grania? Czy chciałbyś osiągnąć sukces komercyjny z którąś ze swoich kapel (tak wiem, trochę to już nieaktualne pytanie, skoro te wszystkie kapele nie istnieją, ale wtedy o tym nie wiedziałem…)?

Gdy zacząłem grać na perkusji, to naprawdę chciałem stać się sławny i zarabiać na muzyce. Chciałem być jak MÖTLEY CRUE! Myślę, że każdy, kto tylko gra na czymś chciałby stać się sławny i zarabiać pieniążki robiąc coś, co się bardzo lubi. Ale prawdziwe życie szybko weryfikuje te marzenia i wtedy zaczyna się granie tylko dla zabawy. Ja chciałem wypróbować wiele gatunków muzycznych. Chciałem stać się jak najlepszy i dlaczego miałbym taką muzykę, jakiej słucham? Mieszkam w małym mieście (25000 ludzi) i może jakieś 150-200 osób gra na jakichś instrumentach. Ciężko jest znaleźć muzyków, którzy chcieliby grać to samo co ty. Teraz tworzę tylko i wyłącznie dla siebie. Nie chcę, żeby ludzie czekali na moje płyty… Nagrywam je wtedy, gdy mam czas i ochotę na to. Nie będę wydawał jednej płyty każdego roku. Nagranie i wydanie płyty ambient’owej zabiera sporo czasu. Może mi to zabrać nawet dwa lata. Po prostu chcę, żeby takie wydawnictwo było doskonałe… Wszystkie utwory muszą być tak dobre, że mogłyby trwać w nieskończoność.

ImagePrzejdźmy teraz do ostatniego wydawnictwa – siedmiocalowego splitu z VINTERRIKET, co możesz mi o tym powiedzieć? Czy na tym materiale można usłyszeć jakiś nowy kawałek FJELLTRONE? Czy różni się on od materiału ze „Skogens Ande”? Jak dużo egzemplarzy sprzedałeś i jaki jest odzew póki co? I w końcu, co myślisz o VINTERRIKET, czy lubisz ich muzykę?

Rok temu dostałem płytę VINTERRIKET i bardzo mi się spodobała. Trochę mi się to kojarzyło z BURZUM. Zacząłem pisać do gościa, po czym chciał posłuchać mojej muzyki, więc wysłałem mu kopię „Skogens Ande”. Bardzo mu się to spodobało, do tego stopnia, że chciał zrobić coś wspólnego ze mną. Długo rozmawialiśmy na ten temat i w końcu zdecydowaliśmy się na split. Płytka ta została wyprzedana w Niemczech, czyli tam, skąd pochodzi VINTERRIKET (500 kopii), co było sukcesem. Ja sprzedałem raptem jakieś 100-200 sztuk tutaj w Szwecji (nie starałem się za bardzo ich sprzedać… jestem taki leniwy). Tak, na splicie jest mój nowy kawałek, zatytułowany „Nattens Barn” (co oznacza mniej więcej „Children Of The Night”). Z tego co słyszałem odzew był świetny.

Muzyka FJELLTRONE pojawiła się na kilku kompilacjach, prawda? Co myślisz o składankach ogólnie? Czy pomogło ci to jakoś w promocji?

Niektóre z tych płyt są naprawdę beznadziejne! Na jednej z takich składanek znalazłem jakiś zespół z Rosji, który miał tak beznadziejne brzmienie, że po prostu nie było słychać co grał [no cóż, słyszałem setki takich kapel i nie muszą być z Rosji, żeby tak brzmieć – Mirek]. Tak czy inaczej, myślę, że jest to świetna sprawa dla wszystkich kapel bez kontraktu. Dobrze jest znaleźć się na jakiejś składance, jeśli chcesz, żeby nazwa kapeli stała się bardziej znana. Ja chcę dzielić się moją muzyką z ludźmi, którzy lubią taki rodzaj ambientu.

„Trollskog” to tytuł nowej płyty FJELLTRONE, czy to oznacza, że teksty ponownie będą napisane w szwedzkim? Kiedy ta płyta będzie dostępna? Znaczy, wiesz, według pierwotnych planów miała się ukazać jeszcze w 2002, mam rację? Skąd to ogromne opóźnienie? A co z muzyką na tym wydawnictwie? Czy będzie to naturalny następca „Skogens Ande”, czy też będą może jakieś znaczące różnice? Czego oczekujesz po tym wydawnictwie? Czy szukasz kontraktu z profesjonalną firmą?

Miałem problemy z moim studiem nagraniowym. Kupiłem sobie nowy komputer, który miał być generalnie świetny do nagrywania muzyki, ale karta muzyczna była zjebana. W tym momencie wszystkie numery na „Trollskog” są już prawie gotowe, został mi tylko miksowanie i mastering. Myślę jednak, że nie będę się z tym spieszył i trochę poczekam. Mam obecnie bardzo ciężką pracę, więc nie mam zbyt wiele czasu na zmiksowanie tego stuff’u. W lipcu zamierzam jednak porządnie się wziąć za to. Myślę, że wszystkie numery znowu napiszę w szwedzkim, ale tym razem we wkładce pojawi się tłumaczenie tych tekstów na angielski. Nowa płyta będzie inna od „Skogens Ande”, będzie tu znacznie więcej energii. Bardziej w stylu muzyki filmowej, z trąbami i smykami. Coś w stylu wielkiej orkiestry symfonicznej, z wpływami mrocznych wieków. Nie, nie szukam kontraktu! Zamierzam przyłożyć się bardziej do mojej własnej firmy DarkEnd Records i wydać prawdziwy CD, nie jakiś CD-R czy coś w tym stylu.

No, ostre zapowiedzi, ale zobaczymy, co z tego wyjdzie… Twierdzisz, że miłość ani pokój nigdy nie wypełnią tego świata, jakiś czas temu chciałeś się zabić, ale w końcu zdecydowałeś się tworzyć swoją muzykę… Skąd w tobie tyle pesymizmu? Czy jesteś typem, który nie bardzo lubi przebywać z ludźmi, imprezować etc.? Czy cały czas jesteś zdołowany? Skąd to wszystko się bierze, czy z jednego konkretnego źródła?

Cóż, 7 lat straciłem kogoś bardzo mi bliskiego. Straciłem wszystko i chciałem się zabić, ale byłem za słaby! Wyprowadziłem się z miasta, w którym sobie żyłem i zamieszkałem w lesie, w małym domku z dala od cywilizacji. Wtedy byłem całkowicie sam i rozmyślałem o życiu i czym my ludzie właściwie jesteśmy. Straciłem wszystkich znajomych i stałem się bardzo anty-towarzyski. Nie byłem zdołowany, czy smutny, po prostu byłem bardzo zły na siebie samego. Ale teraz moje życie znowu jest wspaniałe. Zapomniałem o wszystkim co się stało i znowu pokochałem moje życie. Nie potrafię tak po prostu opisać mojego życia w tamtym okresie, ale było ono naprawdę spierdolone.
ImageW porządku, teraz pomówmy trochę o Twojej firemce DarkEnd Records… Czy założenie jej było wyłącznie Twoim pomysłem? Skąd w ogóle taki pomysł? Z tego co wiem głównym celem DarkEnd jest pomoc młodym zespołom bez kontraktów, czy to prawda? Jeśli tak, to na czym polega ta pomoc?

Pomysł zrodził się w 1999 roku. Chciałem po prostu współpracować z młodymi kapelami i założyć własną firmę. Wymyśliłem więc nazwę DarkEnd Records i moje pierwsze wydawnictwa pojawiły się w 1999 roku. W moim mieście jest takie miejsce, gdzie cały czas grają kapele bez kontraktu. Część z nich jest naprawdę niezła, ale nie potrafią zdobyć uczciwej umowy. Moim zdaniem są znacznie lepsi od wielu zespołów, które mają za sobą wsparcie porządnej wytwórni. I w tym właśnie miejscu pojawia się DarkEnd. Pomagam im z koncertami, robię strony internetowe i porządnie nagrywam i wydaję im dema, ze świetnym dźwiękiem i konkretną okładką. A takie coś mogą już śmiało wysyłać do innych firm i może mieć to wpływ na złapanie dobrego kontraktu.

Według Twojej strony internetowej, DarkEnd skupia się na pomocy wyłącznie lokalnym kapelom, czy zamierzasz kiedykolwiek zainteresować się kapelami z innych okolic? Co robisz w tym momencie, znaczy ilu zespołom obecnie pomagasz? No i czy DarkEnd koncentruje się wyłącznie na jednym gatunku?

Tak, przede wszystkim chcę pomagać kapelom z moich okolic. Ale jeśli tylko trafię na cokolwiek dobrego, to kto wie? Mogę o tym pomyśleć. W tym momencie skupiam się wyłącznie na moim własnym projekcie FJELLTRONE i jest to numer jeden dla DarkEnd [zdziwiłbym się, gdyby było inaczej… – Mirek], ale ostatnio pomogłem dwóm czy trzem zespołom ze Szwecji w złapaniu dobrego kontraktu. Pomogłem im ze stronami internetowymi, koncertami, etc. Nie, nie zajmuję się wyłącznie jednym gatunkiem, jak usłyszę coś dobrego, to na pewno się tym zainteresuję.

Co możesz powiedzieć o planach DarkEnd Records? Czy planujesz w ogóle więcej wydawnictw? Czy zamierzasz w końcu wydać jakieś profesjonalnie tłoczone płyty? Czy może pozostaniesz przy wydawaniu CD-R’ów, jak chociażby w przypadku „Skogens Ande”?

Image Prawdę powiedziawszy myślę o ponownym wydaniu “Skogens Ande” w formacie CD, z konkretną wkładką, etc. Obecnie jednak za bardzo jestem zajęty moją inną pracą, więc nie mam za dużo czasu na DarkEnd. Ale gdy przyjdzie lato, wezmę się znowu do roboty. Przede wszystkim wydam drugą płytę FJELLTRONE na prawdziwym CD. Wszystkie numery są gotowe, ale jeszcze nie zmiksowane. Miałem trochę problemów z moim studiem, komputer się zepsuł i straciłem wszystko co już miałem zrobione [ktoś tu się chyba powtarza… – Mirek]. Ale wciąż miałem szkielety tych utworów, więc zmusiłem się do rozpoczęcia wszystkiego od początku. Mówiłem już, że „Trollskog” powinna się ukazać w grudniu 2003, teraz jednak obiecuję, że płyta wyjdzie w okolicach lata 2004.

To chyba wszystko, wielkie dzięki za Twój czas! Powodzenia z wszystkimi kapelami i z firmą. Ostatnie słowa należą do Ciebie.

Ok, w porządku. Dzięki za ten wywiad i za całe wsparcie. To naprawdę wiele dla mnie znaczy. Dzięki! I na koniec życzę wszystkim chrześcijańskim hipokrytom gorącego piekła! Dziękuję i dobranoc…

[Mirek / Atmospheric #12]

Fjelltrone / DarkEnd Rec., Markus Sjöqvist, Köljavägen 155/25, 374 94 Trensum, Sweden; info@fjelltrone.com; www.fjelltrone.com / www.darkend.tk