FORGOTTEN SOULS: Debiutanci z Krakowa (…Cdn…) – 1.04.2007

Image FORGOTTEN SOULS to bezapelacyjnie jeden z najlepszych zespołów w Krakowie, który jednak niestety dotąd nie został w większym wymiarze objawiony choćby dlatego, że chłopaki nie za bardzo dbają o promocję swoich talentów. Skarb trzeba więc odkryć samodzielnie! Wystarczy sięgnąć po dwa znakomite dema: „Tomorrow`s Dead End” (2003) i „Maeth” (2005), na których grupa prezentuje wielce interesujący konglomerat bardzo ekspresyjnego i klimatycznego metalu. Pokrótce zespół ten przedstawi nam klawiszowiec Paweł vel G-sus…

Moja przygoda z muzyką / graniem na instrumentach klawiszowych zaczęła się…

… nie pamiętam kiedy, chociaż wtedy na pewno jeszcze nie piłem :-). W zasadzie od szkoły muzycznej, do której zacząłem chodzić w podstawówce… Tam nauczyłem się podstaw gry na klarnecie i pianinie. Na klawiszach zacząłem grać w FORGOTTEN SOULS czyli wiele lat temu. Najpierw był to keyboard pożyczany od kumpla, potem własny, kupiony na promocji w hipermarkecie :-), później pierwszy syntezator Yamaha sy 35, do którego do tej pory mam spory sentyment i na którym nagrałem „Tomorrow`s Dead End” i większą część „Maeth”. Pod koniec nagrywania „Maeth” sprawiłem sobie Yamahę cs1x i na niej dograłem klika partii klawiszowych. Teraz dalej używam „ceesjedynki” i od niedawna Korga Triton – mam nadzieję, że będzie to miało pozytywne odbicie na najnowszym materiale FORGOTTEN SOULS.

Muzyka FORGOTTEN SOULS to dla mnie…

… zajebista forma wyrażania emocji, jest też wynikiem ciężkiej pracy kilku świrów, którzy staraj się zrobić coś, co spodoba się kilku innym świrom :-). A tak na poważnie, to ciężko mi się na ten temat wypowiadać, ale na pewno staramy się stworzyć coś, co będzie w jakiś sposób świeże i inne. W jakim stopniu nam się to udaje, nie nam już oceniać.

ImageInspiracje FORGOTTEN SOULS…

Mhmhmh… Tak szczerze, to chyba musiałabyś wydać na ten temat osobny numer „Atmospheric” :-). A tak w skrócie, to wszystko, czego słuchamy, wpływa na to, co robimy. Znajdzie się kilku wykonawców jazzowych (m.in. ESBJORN SVENSSON TRIO, LESZEK MOŻDŻER), trochę folku (np. jeden z najbardziej znanych i cenionych na świecie krakowskich zespołów CRACOW KLEZMER BAND – uważany za muzyczną wizytówkę tego miasta), raggee (np. VAVAMUFFIN), popu, rocka polskiego i nie tylko (KAZIK, HEY, bardzo ciekawa słoweńska grupa SIDDHARTA, SKUNK ANANSIE), sporo trip hopu (PORTISHEAD, MASSIE ATTACK, TRICKY), na pewno muzyka do filmów takich jak „Black Hawk Down” czy „Kontrolerzy”, chyba tylko muza z pornoli jest zbyt smętna :-). Z cięższego grania, to na pewno na FORGOTTEN SOULS miały wpływ takie grupy jak LUX OCCULTA, THE KOVENANT, SAMAEL, BEHEMOTH, DIMMU BORGIR, SOILWORK, PAIN, SLIPKNOT, SATYRICON czy ostatnie dokonania IN FLAMES. O dziwo, średnio przepadamy za ARCTURUS`em, a nieskromnie powiem, że czasem nas do niego porównują.

Moim zdaniem, syntezatory w zespole metalowym…

Niewątpliwie instrument ten zrewolucjonizował sposób tworzenia muzyki, nie tylko jeśli chodzi o wszelkie odmiany metalu, ale i wiele, wiele innych gatunków muzycznych. Niestety jak grzyby po deszczu wyrastają też kapelki, które puszczają jakiegoś umcyka z klawiszy, dodają do tego przysłowiowe „trzy akordy i darcie mordy” i są przekonani ze brzmią jak THE KOVENANT. Kiedyś słyszałem opinie, że jak zespół nie umie grać, to dogrywa partie klawiszy, żeby to zatuszować i … niestety często jest w tym dużo prawdy. Jak przypomnę sobie partie klawiszowe w niektórych nagraniach OLD MAN’S CHILD, to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Nie mówiąc już o CRADLE OF FILTH, gdzie nie dość, że aranżacje są kompletnie bez polotu i cały czas takie same, to jeszcze banalne i przewidywalne – zamiast klimatu, tworzą jedną wielką kupę. Jeśli ktoś twierdzi, że geniusz tkwi w prostocie, to jak dla mnie geniuszu tego należałoby szukać u Xy z SAMAEL`a, którego kompozycje, owszem, nie należą do skomplikowanych, ale mają moc, bez której zespół metalowy na pewno nie jest interesujący, a przecież Xy jest człowiekiem, który zrezygnował z gry na garach na rzecz syntezatora. Zresztą jeśli ktoś potrzebuje tej muzy w bardziej wymyślnych aranżacjach, to zawsze może posłuchać jej w wersji na pianino i smyki na autorskiej płycie Xytrasa. Generalnie jest to temat rzeka i można by tu poruszać jeszcze wiele ciekawych aspektów jak np. rozwój symfonicznego black metalu w latach 90-tych, którego jednym z głównych twórców na pewno był wtedy THERION, DIMMU BORGIR (oba te zespoły nie od razu zaczęły nagrywać z orkiestrami) lub mniej znany LIMBONIC ART i wielu, wielu innych.    

Gdy nagrywaliśmy pierwsze demo „Tomorrow`s Dead End”…

W sumie przed „Tomorrow`s Dead End” były jeszcze dwa nagrania, ale tym naprawdę nie ma się co chwalić :-). To było pierwsze nagranie, które było „w miarę od biedy”. Z tym nagraniem wiąże się baaardzo długa historia. Nagraliśmy tę płytę właściwie dzięki uprzejmości Amadeusz Studio. Był to nasz pierwszy kontakt z profesjonalnym studiem nagrań i nabraliśmy wtedy sporo doświadczenia i wiedzy. Generalnie zajebista zabawa i mnóstwo ciężkiej pracy – bardzo milo wspominamy ten czas.
Image
Promocja drugiego materiału „Maeth”…

Jak wiesz, nie jest najlepsza. Rozesłaliśmy materiał to kilku większych wytworni w Polsce i wielu z zagranicy, ale niestety bez większych rezultatów. Płytka zebrała kilka pozytywnych recenzji, miedzy innymi w „Metal Hammer” i w kilku zine`ach internetowych, ale poza tym bez większych rewelacji. Cóż, wyciągamy wnioski z popełnionych błędów i szykujemy nowy materiał – tym razem będzie lepiej :-).

Sesja w Amadeusz Studio a nagrywanie w domowych warunkach…

Wiesz… Wszystko ma swoje plusy i minusy. Plusem nagrywania w Amadeusz Studio było to, że za realizację w dużym stopniu odpowiedzialne było studio, a reszta w większym stopniu mogła skupić się na nagrywaniu. Minusem był ograniczony czas. Na chwilę obecną stwierdziliśmy, że najlepszym rozwiązaniem dla nas jest home recording, bo daje nam wystarczającą jakość jak na płytę demo, a czas jest praktycznie nieograniczony. Do wszystkiego można spokojnie eksperymentować i wracać do czegoś tyle razy, ile jest to konieczne. Minusy są jednak takie, że trochę brak nam obiektywności w tym, co robimy i po prostu dobrego producenta, jakkolwiek komercyjnie by to brzmiało…

Image Nasz wokalista dawniej był w DEFECTROR / IN COMA, a teraz jest w SACRUM…

Może zacznijmy od tego, że Olaf ani nie przeszedł do nas z IN COMA, ani nie odszedł od nas do SACRUM. Te wszystkie zdarzenia były niezależne od siebie. Olaf był i jest naszym kumplem, a przyczyny tego, że nasze drogi się rozeszły … myślę, że powinny być na tyle enigmatyczne, żeby stały się dobrym materiałem do rozpowszechniania różnych bzdur na nasz temat :-). Co do samego IN COMA a wcześniej DEFECTOR, to nasza historia jest dość mocno powiązana. Pierwszy koncert FORGOTTEN SOULS odbył się na zaproszenie tego zespołu, a nasz drugi wokalista Paweł „Dyszel” Dyczkowski udzielał się u nich wokalnie jeszcze zanim zaczęli współpracować z Olafem. Także w IN COMA zaczynał swoją karierę Kuba – teraźniejszy klawiszowiec DELIGHT i THY DISEASE, który zdecydowanie miał pozytywny wpływ na to, co grał ten zespół – dość ciekawą odmianę gothicu, której Olaf nadawał MOONSPELL`owskich klimatów. Natomiast jeśli chodzi o SACRUM, to nie znam osobiście członków tej grupy, według mnie sama muzyka jest zagrana na wysokim poziomie, ale niestety mnie osobiście nie przypadła do gustu. Stylistycznie kojarzy mi się z OPETH, a ja nie przepadam za tym zespołem. Jednak życzę chłopakom dalszych sukcesów i mam nadzieję, że kiedyś będzie okazja to zagrania wspólnego koncertu.

FORGOTTEN SOULS na koncertach…
ImageTrudne pytanie, bo to raczej nie nam oceniać, jak wypadamy na scenie. Na pewno teraz koncerty są dla nas przede wszystkim formą prezentacji tego, co zrobiliśmy i próbą wytworzenia specyficznego klimatu między nami a publiką, a nie – jak to było na początku działalności -głównie pretekstem do niezłej imprezy. Wszyscy zdaliśmy sobie sprawę, że „wspomagacz talentu” znajdujący się w puszce piwa tak naprawdę powoduje, że koncert staje się żałosny, a przekaz mający płynąć z muzyki jest jednym wielkim chaosem, a przecież nie tego oczekują od nas ludzie, którzy przychodzą nas posłuchać. Wiesz, dla nas nasza muza to bomba energetyczna. Zwykle w czasie koncertów detonujemy ją przy pierwszych dźwiękach, a skutki trwają do końca występu. Wszystkich, którzy chcą poznać siłę wybuchu, zapraszamy na koncerty, które mam nadzieję, że niedługo znowu zaczniemy grac :-).

Krakowska scena podziemna…

Tak szczerze, to nie mam pojęcia, co aktualnie dzieje się w tutejszym podziemiu i jakie kapele są godne szczególnej uwagi. Przez ostatni rok, z przyczyn ode mnie niezależnych, praktycznie w ogóle nie miałem czasu zainteresować się krakowskim podziemiem. Przyznaje się, że jest to kutasowa z mojej strony i obiecuje nadrobić zaległości do następnego wywiadu z Tobą :-). Mogę jedynie powiedzieć, że zdecydowanie jest ona bardzo mocna, gdyż ilość krakowskich kapel, którym udało się wypłynąć na szersze wody jest spora, tak jak chociażby DELIGHT, CRIONICS, THY DISEASE, ANAL STENCH, ATROPHIA RED SUN, SCEPTIC. Są to grupy, które długi okres czasu również przesiedziały w podziemiu, a teraz znane są w całej Polsce, a i powoli zagranicą robią trochę szumu. Ostatnio zaprzyjaźniony z nami SOTHOTH również znalazł wydawcę, a kilka dobrych kapel czeka już w kolejce.

Nasze sukcesy na krakowskich przeglądach muzycznych (w klubach „Pod Jaszczurami”, „Woodstock” itp.)…

Uuuookurde! „Pod Jaszczurami” wygraliśmy, chociaż do tej pory nikt z nas nie ma złudzeń, że w przeglądzie brały udział w większości kapele sporo lepsze od nas. Zaskoczenie z decyzji jury było równie wielkie, jak późniejsza radość z wygranej. W „Woodstock”, jeśli mam być szczery, wystartowaliśmy od tak: „dlaczego nie?”. Chociaż myśleliśmy, że raczej nie mamy wielkich szans z tym materiałem, który prezentujemy. Niestety na ogłoszeniu wyników i późniejszym oblewaniu pierwszego miejsca nie mogło być z nami naszego gitarzysty Krzyśka, ale radość z wygranej też była zajebista.

Mamy prawie 8-letnie doświadczenie…

Coś tam się zagrało, coś tam się wypiło, jakaś muza powstała :-). Patrząc na to, co teraz wiemy na temat grania i przyrównując to do wiedzy, jaką mieliśmy podczas pierwszych koncertów i prób rejestracji naszych wyczynów muzycznych, bardzo wiele się zmieniło. Kilkuletnie doświadczenie nauczyło nas również trochę pokory. Jeśli wydaje ci się, że już jesteś najbardziej zajebistym muzykiem na świecie, to tak naprawdę możesz być pewny tylko jednego: wydaje ci się :-). Jeśli chodzi o samo tworzenie materiału, to dużo dała nam możliwość samodzielnego nagrywania tego, co zrobiliśmy. Łatwiej wyłapać błędy i nauczyć się dokładności. Później to również procentuje podczas występów na żywo.

Image Nowa postać w zespole…

Mamy nowego wokalistę. Nazywa się Rafał Piotrkowski. Nie udzielał się jeszcze w żadnej poważniejszej kapeli i nie ma żadnego doświadczenia scenicznego, jeśli chodzi o koncerty. Ma 21 lat jest bardzo ambitny i otwarty na wszelkie eksperymenty muzyczne :-). Jeśli chodzi o jego styl muzyczny, to na pewno odbiega on od tego, co prezentował Olaf, przez co też nasza muza odrobinę zmienia klimat, ale myślę, że raczej w bardziej dynamiczną stronę.

Plany FORGOTTEN SOULS i nasze marzenia…

Plany są bardzo konkretne: pracujemy z naszym nowym wokalistą nad nowym materiałem. Mamy nadzieję, że wkrótce zaczniemy koncertować i nagramy następną płytę. Z nowym materiałem związane są też liczne marzenia, ale o tych podobno się nie mówi, żeby nie zapeszać :-).

[Kasia / Atmospheric #13]


Forgotten Souls, Paweł Grobler, ul. Stojalowskiego 37/2, 30-611 Kraków; tel. 0606779258; forgottensouls@wp.pl; www.forgottensouls.pl / www.myspace.com/forgottensoulsmetalband