GALLILEOUS: Rytuał Gallów (…Cdn…) – 26.06.2008

Image
Scena (funeral) doom metalowa w Polsce jest szczątkowa. Zespoły: NIGHTLY GALE od lat oraz ostatnio SOURCE OF DEEP SHADOWS praktycznie nie mają konkurencji. Choć… Teraz do tego zacnego grona dołączyła
reaktywowana grupa GALLILEOUS,
która istniała w zamierzchłych
latach `90. Wytwórnia Rerum666 wznowiła
w roku 2007 stary materiał kapeli
pt. „Passio Et Mors”, a premierowe
nagrania czekają na wydanie!

GALLILEOUSa przedstawia perkusista
/ wokalista Mirek…

Początki zespołu GALLILEOUS sięgają…

…wczesnych lat dziewięćdziesiątych. O ile mnie pamięć nie myli, była to jesień/zima na przełomie 1991/92. Karol i ja marzyliśmy wtedy o graniu w metalowej grupie i tak to się zaczęło. Prawdę mówiąc problem polegał na tym, że nie potrafiliśmy grać, ale nadrabialiśmy miną, jak to zazwyczaj młode kapele robią.

Kiedy zakładaliśmy zespół…

…było nas dwóch: Karol na przesterowanym basie, ja na perkusji i chyba wokalu. Pierwsze próby odbywały się w szkole, do której chodziliśmy, wiec po lekcjach nasz duet nazwany swojsko MEAT „oczarowywał” muzą ala AUTOPSY sprzątaczki i przypadkowych słuchaczy. Po jakimś czasie wspólnego grania w duecie zapraszaliśmy do muzykowania naszych dobrych kumpli, którzy bardziej odpowiadali nam jako ludzie niż jako muzycy, ponieważ każdy stawiał dopiero swoje pierwsze kroki w graniu. Zdaje się, że na mojej imprezie urodzinowej zaproponowałem Grzesiowi (kumplowi z bloku), czy nie chciałby poryczeć w mojej metalowej grupie. Ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich, nawet samego Gega, okazało się to strzałem w dziesiątkę. Myślę, że od początku był naszym wielki atutem jako wokalista. To jego głos sprawiał, że mimo mizernej techniki reszty, kapela brzmiała masakrująco.

Dawny wokalista GALLILEOUS…

…Grzegorz „Gego” Lasota (rip) – teraz już lokalny człowiek-legenda. Ekstremalne poczucie humoru i ciekawe zainteresowania, miedzy innymi astronomią, oraz swoista charyzma – jako człowiek i jako wokalista na scenie robił wrażenie. Ludzie, którzy go znali, wiedzieli, z czym na co dzień Gego musiał się borykać. Tragedia rodzinna wywarła na jego dalsze losy straszny wpływ. Może nie powinienem o tym pisać, ale Gego walczył albo raczej poddał się nałogowi ostrych używek. Z tego powodu jego obecność przy nagrywaniu „Passio Et Mors” stała pod wielkim znakiem zapytania. Było nawet tak, że jechaliśmy już do studia bez Gega, z opcją, że śpiewać będę ja. Mimo tych tragicznych wspomnień, pamiętamy go jako dobrego kumpla i niesamowitego growl’era. Ironia losu sprawiła, że po latach, kiedy wszyscy zbieraliśmy się do kupy, by w końcu w maju 2007 roku nagrać „Ego Sum Censore Deuum”, dotarła do nas straszna wieść, że Grzesiek nie żyje (dosłownie w tym samym czasie, kiedy my siedzieliśmy w studiu, On umierał w wieku 32 lat).

Osiągnięcia GALLILEOUSa w początkowym okresie działalności…

…to na pewno parę koncertów z dojrzalszymi zespołami jak KAT, MAGNUS itp. oraz „zagraniczniakami” jak SADNESS, DISFIGURED CORPSE. To było dla nas „coś” – zagrać na żywo. Bardzo fajnie było wystąpić również w Czechach. No i oczywiście nagraliśmy dwa materiały demo, ale po latach uśmiechamy się słuchając „Doomsday” i boimy, kiedy rozbrzmiewa „Passio Et Mors”…

Okoliczności zawieszenia działalności…

Wiele już o nich pisaliśmy. Po prostu skończyło się… Wtedy nikt się tak nie „podniecał” nad „Passio Et Mors”, więc jakoś straciliśmy parcie na szkło:-). Ci, którzy się nami interesowali w czasie niedojrzałości z okresu „Doomsday”, nie byli w stanie unieść ciężaru „Passio Et Mors”. I tak nikt nie usłyszałby tego materiału, gdyby nie mój upór, karmiony drzemiącą od lat chęcią „popełnienia” marzeń… Właściwie dopiero teraz stało się to, o czym zawsze myśleliśmy, żeby „Passio Et Mors” zostało w końcu profesjonalnie wydane. Ziściło się to łącznie z miłym oddźwiękiem w prasie i ze strony fanów. Wszystko to zasługa Tomka z Rerdrum666, który zwrócił na nas uwagę.
ImageGALLILEOUS reaktywował się po latach, ponieważ…

…chcieliśmy kontynuować to, co zaczęliśmy w latach `90. Chociaż być może większym powodem było to, że po tak długim czasie, obarczeni obowiązkami pracy, rodziny i życia codziennego, spotykamy się raz w tygodniu pijąc piwo i tworząc muzykę naszych marzeń. Gdy po latach zaczęliśmy robić nowy materiał, który przypominał stylowo stare dokonania, postanowiliśmy przywrócić pierwotną nazwę, przecież i tak większość w zespole to starzy Gallowie. W tytule płyty „Ego Sum Censore Deuum” pozostał oddźwięk nowego projektu „Cenzor”, którego autorem jest Wino.

ImageZainteresowanie GALLILEOUS ze strony wydawców…

Obecne wygląda tak, że współpracujemy jednocześnie z dwoma wytwórniami. Pierwsza to Redrum666, która na początku 2008 r. wydała reedycję „Passio Et Mors”, a druga to Foreshadow, z którą jesteśmy umówieni na wydanie pełnometrażowej płyty „Ego Sum Censore Deuum”. Wracając jednak do Redrum666, chciałbym pochwalić Tomka za działania promocyjne i współpracę z nami. Oficjalnie mogę obwieścić, że GALLILEOUS przygotowuje miniCD zatytułowany „Equideus”, który wyjdzie w barwach Redrum666 jeszcze tego roku.

Reakcje starych i nowych fanów na muzykę GALLILEOUS…

Hmm… Raczej nie dzieliłbym fanów na starych i nowych. Ale z pewnością wygląda to tak, że mamy słuchaczy podzielonych na tych, którzy wolą GALLILEOUS z lat `90 i tych, którym nowe wcielenie przypada bardziej do gustu.

Singiel „Unholy Grail”…

Niedawno przygotowaliśmy singla ,,Unholy Grail”, który ma za zadanie promowanie nadchodzącego albumu i – jak ja to widzę – jest małą rozgrzewką na zimowe wieczory. Realizacja była dla nas kolejnym doświadczeniem w studio. Podczas nagrywania postanowiliśmy poeksperymentować, szczególnie nad mixem. Tym razem podeszliśmy do sprawy inaczej niż jest to na „Ego Sum Censore Deuum”.

Dzisiejsza scena doom metalowa w Polsce i na świecie…

W Polsce takowej chyba nie ma. Jeśli już są jakieś zespoły lub projekty ambient/doom, to nie znaczy, że mamy tu scenę. Brakuje jakiegoś doom festu, zina poświęconego wyłącznie, podkreślam – wyłącznie temu wąskiemu nurtowi. Scena polska wydaje mi się całkowitym przeciwieństwem sceny niemieckiej czy francuskiej, gdzie doom przeżywa renesans. Nie chciałbym faworyzować lub negować innych grup spod znaku doom, niech każdy gra to, co lubi, ale moim zdaniem na uwagę zasługuje tylko parę, ze względu na tradycję lub oryginalność. Natomiast szokuje mnie coś w rodzaju wrogości czy braku szacunku między kapelami, również zagranicznymi. Jest to całkowite odwrócenie zasad funkcjonowania podziemia, które znam z dawnych lat. Więc do wszystkich łamiących zasady podziemia: fuck off!

Miejsce zespołu na dzisiejszej scenie metalowej w Polsce…?

Na takie pytanie będę mógł odpowiedzieć po tym, jak maniacy i prasa odbiorą „Ego Sum Censore Deuum” i „Equideus”.

Image

Muzyka GALLILEOUS odzwierciedla…

…różnorodne emocje. Przede wszystkim krystalizujemy strach przed przeznaczeniem z punktu widzenia podróżnika odkrywającego koniec świata czy wojownika, który zadaje sobie pytanie: „czy przeżyje (kolejną bitwę)?”. Dodatkowo w „AntiVaticano” wykorzystujemy autentyczny fragment tekstu Nostradamusa dotyczący zagłady Watykanu, który podkreśla nienawiść i chęć zemsty za 2000 lat niewoli spadkobierców rzymskiego imperium. Natomiast kompozycja „Graves Of The Harem” („Mogiły Haremu” A. Mickiewicza), zaśpiewana i zinterpretowana przez nas na modłę iście funeral`ową, powinna wzbudzić niemałe emocje szczególnie u polskich słuchaczo-maniaków.

Premierowa płyta „Ego Sum Censore Deuum”…

…będzie czymś nowym. Nie chciałbym jej porównywać z „Passio Et Mors”, bo minęło zbyt wiele lat, ale mogę zapewnić, że będzie wolno i ciężko. Nie ma już Gega, to fakt nieunikniony, więc wokalami podzieliłem się z Winem, który wykrzykuje hymny nienawiści, a ja przejąłem growl. Dodatkowo użyliśmy nowego instrumentu tj. klawiszy, który wniósł więcej szlachetności w muzykę. Cóż więcej mogę powiedzieć? Zapraszam do wysłuchania.

Udział „gościa” na nowym albumie…

…świadczy o naszej chęci współpracy z innymi muzykami na zasadach bardzo przyjacielskich. W zamykającym całość utworze „Gallileous” gościnnie udzielił nam swojego gardła niejaki Lee z brytyjskiego IMINDAIN. Kawałek ten pochodzi z naszego pierwszego dema „Doomsday” z 1992, z dodatkiem aranżacji klawiszy, oczywiście całość nagrana i zmixowana w roku 2007.

[Kasia / Atmospheric #14]

Gallileous, Mirosław Cichy, ul. Chabrowa 16a/19, 44-210 Rybnik; juliuszmirek@op.pl; www.myspace.com/gallileous