GEMINY The Prophecy `12

CD `12 (Nadir Music)
Ocena: 1/6
Gatunek: heavy/power

Włoski GEMINY to kolejny, młody, heavy/power metalowy band ze stajni Nadir Music ze słonecznej Italii. Zespoły prezentujące ten rodzaj muzyki powstają, jak grzyby po deszczu, czasem zdarzają się prawdziwe perełki, o innych chcielibyśmy jak najszybciej zapomnieć. Niestety GEMINY zdecydowanie należy do tych drugich. Choć jestem fanem tego gatunku, to z całą odpowiedzialnością muszę stwierdzić, że naprawdę mało jest albumów, które potrafiły mnie tak zmęczyć jak płyta GEMINY. „The Prophecy” zawiera aż 15 utworów, w sumie to prawie godzina dłużyzny, rzężenia i przerażającej nudy. Choć ci młodzi ludzie do współpracy zaprosili bardziej znanych kolegów – Roberto Tirantiego z LABYRINTH i Tommyiego Talamancę z SADIST, to niewiele to zmieniło. Pomimo, iż muzycy GEMINY wśród swoich muzycznych fascynacji wymieniają heavy i thrash metal z lat osiemdziesiątych, to niewiele z tych fascynacji przekłada się na ich muzykę. Może gdzieniegdzie mocno rozbudowane gitarowe sola przypominają troszkę IRON MAIDEN, a w utworze „Mind Control” rozbrzmiewa na chwilę gitara przypominająca nieco TESTAMENT, ale to by było na tyle. Reszta brzmi jak niezbyt udana podróbka DREAM THEATER wymieszana z NEVERMORE. Wszędzie rzuca się w oczy brak pomysłu, zacięcia, zapału i niestety też umiejętności. Riffy gitarowe są nijakie, a właściwie to nie istnieją, bo to szarpanie za struny trudno nazwać riffami. Na pierwszy plan wysuwa się gitara solowa, prezentująca mniej lub bardziej połamane rytmy, bardzo rozbudowana, lecz czasem niezbyt pasująca do całości utworu. Sporo miejsca na płocie zajmują też partie instrumentów klawiszowych, które mają za zadanie uprzestrzennić muzykę i nadać jej nieco bardziej posępny charakter, niestety słabo wywiązują się z powierzonego zadania, przydając albumowi tylko łagodności i melancholii. Sekcja rytmiczna, nieco zbyt „wycofana”, również nie nadaje temu materiałowi mocy i charakteru. Jednak dla mnie najsłabsza strona GEMINY to wokal – jednostajny, pozbawiony energii i żywotności. Naprawdę trudno mi w tym albumie odnaleźć jakiś jaśniejsze strony, brak mi też słów, by zachęcić kogokolwiek do kupna „The Prophecy”, może dlatego że takich słów po prostu nie ma. Rzadko zdarza się, by spośród piętnastu utworów nie wybrać jednego czy dwóch prezentujących choćby przyzwoity poziom. Niestety taki jest album GEMINY, co czyni go jednym z najsłabszych, jakie słyszałem kiedykolwiek, a już na pewno w tym roku. Naprawdę nie wiem, czego mógłbym życzyć muzykom GEMINY; może jak najszybszej zmiany zawodu lub po prostu: panowie, zapomnijcie o tej porażce i poprawcie się na przyszłość, choć ja ją widzę raczej w ciemnych barwach i już się boję kolejnej płyty. Ktoś zapyta: za co ten jeden punkt? No cóż, nie wiem. Pół punktu za szatę graficzną, a drugie pół na zachętę chyba, choć osobiście wolałbym, by takich płytek jak „The Prophecy” było jak najmniej. [Qba]

 

Geminy, www.geminyproject.com

Nadir Music, www.nadirmusic.net