GERNOTSHAGEN Weltenbrand ’11

Z niemieckimi zespołami mam tak, że albo je lubię albo zupełnie nie trawię, ale rzadko jestem obojętny wobec tego co grają. GERNOTSHAGEN wpisuje się w ten schemat choć nie w taki sposób w jaki zapewne by chcieli. „Weltenbrand”, trzeci album grającej od 1999 roku ekipy z Turyngii przynosi solidną, prawie godzinną dawkę folk black metalu z pogańskimi tekstami. Słychać że chłopaki grać potrafią i mają jakiś pomysł na swoją muzykę niestety mnie ten ich pomysł zupełnie nie przekonuje… Głównym problemem folk metalowych produkcji jest zbilansowanie składników stricte metalowych z komponentem folkowym – zwykle wychodzi z tego kwadratowe metalowe granie z przyklejonymi na siłę samplami fujarek, fletów, skrzypiec i innych cuda-wianków. GERNOTSHAGEN z kolei popełnia inny ciężki błąd – przeciąganie utworów ponad miarę, nacechowanie swojej muzyki ilością patosu przy której nawet konwencje partyjne wyglądają jak zlot hipsterów oraz last but not least nadużyciem klawiszy i natchnionymi partiami śpiewanymi prosto z podręcznika „jak zepsuć przyjemność z słuchania muzyki”. Trzyminutowe intro „Offenbarung” prezentuje się jeszcze przyzwoicie: nastrojowa melodia, folkowe instrumentarium i melorecytacja. Niestety następny w kolejności „Weltenbrand” pokazuje wszystkie słabe strony tego materiału – rozwlekłość (utwory mają zazwyczaj po 7-8 minut), nieciekawe partie klawiszowe na pierwszym planie, męczący wokal, wszechobecny patos i nuda. Zdarzają się przebłyski przyzwoitości gdy zespół porzuca żółwie tempa, nieco tonuje bazarową melodykę przy pomocy gitar i daje się rozpędzić perkusiście, a wokalista skupia się na blackowym skrzeku, ale takie momenty pojawiają się zbyt rzadko (przykładowo fragmenty „Thursenhain” czy najkrótsze w zestawie „Blinde Wut” oraz „Schlachtenbruder”) i same z siebie nie prezentują jakiegoś wyjątkowego poziomu choć pozwalają dotrwać do końca płyty. „Weltenbrand” zmęczył mnie tak bardzo, że najchętniej wystawiłbym jakąś wyjątkowo niską ocenę i zapomniał o całej sprawie, ale od strony wykonawczo-realizacyjnej nie ma się do czego przyczepić i dla fanów tego typu grania jest to zapewne bardzo solidna pozycja. Rozstrzygając wątpliwości na ich korzyść wychodzi punktacja w połowie skali pod warunkiem, że nikt mnie już nie zmusi żebym tego słuchał… [Michał Pawełczyk]

Gernotshagen http://www.gernotshagen.de/, http://www.facebook.com/gernotshagen, http://www.myspace.com/gernotshagen
Trollzorn Records http://www.trollzorn.de/