GMOCH Dark Dead Tomorrow `14

digiMCD `14
Ocena: 5/6
Gatunek: sludge/death metal, post black metal

GMOCH?? GMOCH? GMOCH! GMOCH to całkowity debiutant – sludge/death metalowy zespół z Wrocławia, który wybrał sobie na wizytówkę taką nietypową, acz charakterystyczną w brzmieniu nazwę. Piątka tajemniczych muzyków, ukrywających się pod inicjałami, nagrała i wydała samodzielnie pierwszy mini album „Dark Dead Tomorrow”. Przynosi ona 18, a właściwie 17 minut muzyki, bo sam początek to intro, zresztą nieciekawe i zbędne (recytacja w języku polskim miałoby lepsza). Po wstępnym sklasyfikowaniu kapeli oczekiwałam więcej wolniejszych, doomowych fragmentów, co dobrze współgrałoby z konwencją sludge. Moje założenie było jednak więcej niż w połowie błędne. Bo to, co usłyszałam, z jednej strony przywróciło mi wspomnienia doom/death metalu, którego słuchałam 15-20 lat temu, a z drugiej przywołało na myśl dzisiejsze kombinacje post black metalowych tuzów polskiego podziemia. W muzyce GMOCHa jest sporo zawiesistych riffów, dołujących wokali, posępnych zwolnień i mrocznego klimatu, jednak utwory zamieszczone na EPce w większości są nad wyraz dynamiczne. Mają szybsze tempa i zaskakujący groove, dyktowany przez charakterystyczne gitary i dobrze współgrający z nimi, przyjemnie rzężący w tle bas. Szczególnie „Inhale The Hatred” fajnie buja, a później w tym utworze podobają mi się gitarowe wkręty. Niemniej – dla odmiany – w kończącym materiał „Wring My Blood Out” oraz w przedostatnim „No More The Slave” w pewnym momencie następują uspokojenia z czysto brzmiącą gitarką – i z partią mówioną (w tym pierwszym) albo z przetworzonym wokalem (w tym drugim). Tak w ogóle to „No More The Slave” to mój faworyt w kategorii ciężkiej, walcowatej i melodyjnej zarazem. Inną bardzo miłą dla mojego ucha niespodzianką były „skrzeki” w innej kompozycji, które przypominają mi okazjonalne wrzaski… Tilo Wolfa z LACRIMOSY. Przekornie nie powiem, w której. Dodam tylko, że GMOCH szuka własnych rozwiązań na płaszczyźnie wokalnej, udanie łącząc growlingi ze screamami. Inna ważna rzecz, to sound płyty GMOCHa. Znamienny jest tu sludgowski brud i wyraźna chropowatość w tym całym brzmieniu i stylu uprawianym przez wrocławiaków. Powiem nawet, że czuć tu piwnicą wypełnioną oparami i szczurami, ale niech to będzie wielka metafora głębi i atmosfery tej muzyki. W końcu spotkanie z cyklopem musi mieć swoją grozę, jak i swój gabaryt (hehe)… Podsumowując, „Dark Dead Tomorrow” to ciekawa propozycja młodego zespołu, który w swojej twórczości inteligentnie czerpie z kilku gatunków: sludge, doom, death oraz (post) black metal i finalnie gra muzykę z charakterem, z przebłyskami sporej inwencji. Ciekawe, w którą stronę pójdzie na kolejnym, mam nadzieję, że już dłuższym wydawnictwie? [Kasia]

Gmoch, gmochband@gmail.com; www.facebook.com/gmochband