GODHATECODE Weltenschmerz `12

Po czterech latach od wydania „Aeons” (2008), austriacki zespół GODHATECODE wraca ze swoim drugim, pełnym albumem „Weltenschmerz”. Pod względem aranżacyjnym jest to bardzo spójny krążek. No i właśnie teraz rodzi się pytanie, czy to dobrze, czy źle? Struktury poszczególnych utworów nie różnią się za bardzo od siebie. Rytmika jest bardzo typowa dla death metalu. Spora ilość blastów powinna zadowolić miłośników szybkiego grania. Partie gitarowe charakteryzuje głównie motoryka. Zdecydowanie album ten cierpi na brak większej ilości melodyjnych wstawek czy zagrywek solowych. Całość została okraszona drapieżnym, ale czytelnym wokalem. To czy język niemiecki tutaj przeszkadza, czy pomaga, każdy powinien ocenić indywidualnie. Brzmieniowo i muzycznie „Weltenschmerz” wypada bardzo przyzwoicie. Ostatecznie jednak czegoś mi tutaj zabrakło. Nie wiem, czy jedenaście kompozycji utrzymanych w podobnej stylistyce to nie za dużo jak na jeden album. Momentami odczuwałem znudzenie. Przy ogromnym szacunku dla umiejętności technicznych muzyków z GODHATECODE, płytę „Weltenschmerz” odebrałem jako jeden długi utwór podzielony na jedenaście części. Możliwe też, że panowie z Niemiec zwyczajnie nie wstrzelili się do końca w mój gust muzyczny. [Gregory]

star50

Dla bardzo maniakalnych ludzi o mocnych nerwach chciałbym polecić ostatnie dzieło niemieckiego tercetu GODHATECODE. Album „Weltenschmerz” zasługuje na szerszą uwagę ludzi, którzy lubią czyste, surowe granie death metalowe z mocnym growlem. Utwory są krótkie, ale o ciężkim brzmieniu. Od samego początku GODHATECODE częstuje nas dużą dawką energii. Już w pierwszym kawałku jest miażdżące tempo bębnów, choć w pozostałych pojawiają się małe zwolnienia sekcji rytmicznej. W niektórych fragmentach możemy wychwycić partie solowe gitar. Podczas słuchania „Schone Freude” czuję się tak, jakbym przebywał w jakimś grobie – na początku trwania utworu sam chaos, a potem przejście w thrash metalowe granie dodaje utworowi klimatu. Na uwagę zasługuje też ostatni numer o nazwie „Todessog”, który jest utrzymany w typowej balladowej atmosferze, dobrze słyszalne są talerze i stopa sekcji perkusyjnej, a gitary mają fajną barwę i robią klimat. Przy każdym kolejnym przesłuchaniu tego krążka, można odkryć coś nowego. Muzycy z GODHATECODE idą własną drogą, nie oglądają się na inne zespoły grające death metal. Jeśli słyszeliście wcześniejsze wydawnictwa panów z GODHATECODE, to jak najbardziej polecam płytę „Weltenschmerz”. [Asariah, pablo024]