GOJIRA L’Enfant Sauvage ’12

Potężna Godzilla znów straszy. Kilka tygodni ponownie nawiedziła świat i potwornie się panoszy. Z tym, że tego nadejścia francuskiej bestii wszyscy się spodziewali. Bo, jakże nie spodziewać się srogiego albumu po tak wybornym singlu, jakim bez wątpienia był wypuszczony na światło dzienne parę tygodni przed premierą krążka – „L’Enfant Sauvage”? Bracia Duplantier i spółka wrócili. W wielkim stylu. Już pierwsze dźwięki, otwierającego album „Explosia” zwiastują przepyszną ucztę w death/prog/groove metalowych rytmach. Blaściki gonią potężne i majestatyczne zwolnienia – brawo Mario! Joe, wspierany przez Christiana Andreu, nie tylko rewelacyjnie growluje, ale i gra cudowne, pokręcone riffy. Labadie natomiast, współpracując z młodszym z braci Duplantier trzyma solidną podstawę basową. Drugi w kolejce jest jeden z lepszych na krążku, wspomniany wyżej – utwór tytułowy. Kanonada szaleńczych riffów i szybkiej perkusji przechodzi w nim w perkusyjne synkopy i niepokojącą, acz wpadającą w ucho melodią. Prawdziwie „dzikie dziecko” (fr. L’Enfant Sauvage) zmajstrowała nam czwórka „trójkolorowych” z Ondres. Blackened death metalem a’la AZARATH (sic! sic! sic!) zajeżdża początek „The Axe”. Francuzi nie znają granic. Bardziej progresywny i skomplikowany jest kolejny na liście „Liquid Fire”. Pod koniec tej kompozycji Duplantier niemal… śpiewa! Bardzo ciekawym „wypełniaczem” jest niespełna dwuminutowy „The Wild Healer” – instrumentalna introdukcja do następującego po nim „Planned Obolescence” nie jest jednak typową zapchajdziurą, a czymś w rodzaju interludium – świetna sprawa! Najbardziej przebojowy na „L’Enfant Sauvage” jest z kolei „Mouth Of Kala”. Napędzany konkretnym grooviastym riffem track przywodzi na myśl dokonania ENTOMBED. Wiele ciekawych rzeczy dzieje się ponadto w „Born Is Winter”. Intrygujący wstęp w stylu TOOL (sam Duplantier z resztą bardzo przypomina Maynarda Keenana!) przechodzi w gitarowo-perkusyjną rzeź, by zakończyć się motywem znanym z początku. To bardzo eklektyczne dzieło, w którym dzieje się dużo dobrego, a poziom „The Way Of All Flesh” został zdecydowanie podtrzymany. O ile nie podniesiony, ponieważ „L’Enfant Sauvage” to chyba bardziej spójne, ale różnorodne dzieło niż jego poprzednik z 2008 roku. Nie będę się więcej mądrzył, nie jestem specem od muzyki GOJIRA. Francuzów słucham od około dwóch lat, kiedy to po raz pierwszy usłyszałem „Oroborus” z poprzedniego krążka. Wsłuchując się jednak z świetnie brzmiące, świeże i przemyślane dźwięki „L’Enfant Sauvage” coraz bardziej żałuję, że nie dane mi było zobaczyć braci Duplantier i reszty ekipy w trakcie ich tegorocznych występów na polskim Sonisphere Festival oraz Urysnaliach… Cóż, takie życie. Na otarcie łez pozostaje deser w postaci nowej płyty. Zacnej płyty. Polecam. [Tomasz Kulig]

Gojira, http://www.gojira-music.com/

 

Roadrunner Records, http://www.roadrunnerrecords.com/