GRAI Mlada ’14

DigiCD 2014 (Noizgate Records)
Ocena:4/6
Gatunek: folk metal

Zaskoczyła mnie ta płyta niesłychanie swoją zawartością bo widząc przesyłkę z Noizgate spodziewałem się kolejnej dawki metalcore’a a tu zonk. Pierwszy rzut oka uświadomił mi, że mam do czynienia z czymś zgoła innym i że to coś z pewnością pochodzi z Rosji. Okładka żywcem wyjęta z bogato ilustrowanej księgi baśni rosyjskich nie pozostawia żadnych złudzeń – od razu wiadomo, że będzie słowiański folk.

Kwestia oprawy graficznej tego materiału to osobny temat. Dawno już nie widziałem materiału tak bogato wydanego, wydanego z wielką dbałością o szczegóły i przemyślanym ogólnym konceptem. Prócz digipacka z dwoma skrzydełkami mamy jeszcze zszywaną książeczkę w języku angielskim z tekstami i innymi informacjami na temat płyty i zespołu oraz rozkładówką ze zdjęciem kapeli. Mamy też drugą książeczkę, tym razem składaną w formie plakatu na którego jednej ze stron owszem, jest kolejne zdjęcie zespołu, ale na rewersie mamy znów teksty i info, tyle że w języku rosyjskim. Wszystko to obramowane klimatyczną ramką ze słowiańskim motywem, który do tego ma imitować drewniane zdobienie. No i wspomniane bajkowe ilustracje bardzo typowe dla rosyjskiego folkloru. Klimat niczym z horroru Vij – podobne czasy. Z początku uśmiechnąłem się pod wąsem myśląc – co to ma k…a być, ale z przesłuchania na przesłuchanie tego materiału utwierdzam się w przekonaniu, że jest to dopełnienie całości, zilustrowanie muzyki GRAI, jej unaocznienie. Przynajmniej taki był zamysł… I właśnie tutaj zaczynają się schody. Nie wiem do końca czy GRAI to zespół metalowy, który wplata w swą twórczość elementy folku, czy na odwrót. Nie mam takich problemów na przykład z MUNRUTHEL, który ewidentnie jest projektem metalowym genialnie wplatającym w swoją muzę ukraiński folk, tak samo jak z zespołem HAYDAMAKY, który proponuje swój kozak rock w sposób tak przystępny że aż głupio. Z drugiej strony można by było muzykę GRAI zaszufladkować w te same ramy co nasz rodzimy folkowy JAR, gdyby odrzeć ich z gitar… choć mimo wszystko GRAI brzmi o wiele bardziej współcześnie i jednak bliżej mu do MUNRUTHEL niż do JAR. Problem jest w tym jak podchodzi się do tej płyty. Ci, którzy spodziewają się sporej ilości metalu będą się cieszyli pierwszą częścią krążka, jednak im dalej w las tym więcej drzew i metalowy pazur zamienia się z minuty na minutę w folkloryzowane piosenki. Czasem tego folku jest więcej, czasem mniej i jeśli nie bierzemy pod uwagę bonusowych kawałków (a przynajmniej ostatniego głupawego „Fish”) nawet ma to jakieś mocno folkowe zacięcie spięte pięknym słowiańskim wokalem Iriny. Pasuje on tu jak żaden inny i śmiem twierdzić, że czasem bardziej jest na miejscu niż growl Yurija, chociaż to akurat kwestia sporna. Patrząc na instrumentarium GRAI widzę, że prócz podstawowego metalowego składu zespół wykorzystuje także te bardziej klasyczne albo ludowe instrumenty, chociaż pomijając te typowe dla metalu czy rocka, główną rolę gra tu flet gdzieniegdzie w kolaboracji ze skrzypcami. Tych folkowych instrumentów słyszę niewiele i pełnią one bardziej rolę wypełniaczy czy przerywników, niż głównych instrumentów (dlatego zespołem folkowym nazwę z pewnością JAR, który gra na instrumentach dawnych). Tutaj, mimo wszystko, prym wiedzie gitara, bas i perkusja wspierane fletem, żeńskim wokalem i growlem. Taki ruski humppa metal i tyle, fajnie się tego słucha dla zabawy ale szybko się nudzi ze względu na dość jednostajne aranżacje zlewające kawałki w jedną całość. Zastanawiam się do tej pory co powodowało Noizgate w momencie podpisywania kontraktu z GRAI i vice versa. Jedni do drugich pasują jak pięść do nosa. Ja wolę ukraiński MUNRUTHEL i wcale nie przez pryzmat wojny, aczkolwiek nie twierdzę, że nie sięgnę po GRAI nigdy, bo jednakowoż zespół jest przynajmniej godny uwagi ale dla tych, którzy lubią temat. [Paweł]