HATE, CRIONICS, VEDONIST, DEATHBRINGER – 17.11.2007, Sanok

Rebel Angels Tour 2007 vol. 2:HATE, CRIONICS, VEDONIST, DEATHBRINGER
Image

17.11.2007, Sanok, „Olimp”

 

Ponoć majowa trasa Rebel Angel Tour cieszyła się dużym zainteresowaniem ze strony polskich fanów, tak więc ekipa Creative Music, pod banderą Januarego z CRIONICS, zorganizowała drugą część tej trasy. Tyle że w trochę innym składzie osobowym, z udziałem zespołów HATE, CRIONICS, VEDONIST, DEATHBRINGER i MORIOR AXIS. Koncerty odbyły się w innych niż wcześniej miastach, a jednym z nich był Sanok, gdzie wciąż prężnie działa Paweł Habko (z Operis Media) i jedna z najbardziej wypasionych dyskotek w okolicy, obecnie zwana „Olimpem”, a dawniej „Art Clubem”:-)…

W środku malutko ludzi. Głównie nowa gwardia metalowców. Choć też paru znajomych sprzed lat przybyło, jak na przykład dwaj muzycy NEOLITH.
Image
Pierwsza grupa MORIOR AXIS nie dojechała. Mała strata…

Druga kapela to DEATHBRINGER z Białorusi. Gra melodyjny, techniczny death, który od pierwszych minut był interesujący, jednak z czasem już trochę mniej. Utwory za bardzo stawały się do siebie podobne. Ich lwia część pochodziła z płyty „Homo Divitus”. Podsumowując występ chłopaków: pomimo niewątpliwej dynamiki i ciekawych patentów (typu łamane rytmy), pod względem nie aż tak dzikiego zachowania i ubioru (zwykłe t-shirty MAYHEM, DECAPITATED) w porównaniu z późniejszymi grupami, wypadli dość standardowo. Niestety ludzie też potraktowali DEATHBRINGER olewacko. Pod sceną zero publiki; wszyscy siedzieli, dzierżąc kufle w łapkach i chyba niecierpliwie czekając, kiedy skończy się ten dość długi występ Białorusinów.

VEDONIST dużą wagę przywiązuje do scenicznego wizerunku. Muzycy tego stołecznego bandu zaprezentowali się w jednolitych, „firmowych” strojach, na tle logo rozwieszonego w tle. Zachowywali się też bardzo pewnie, niemal jak gwiazdy. Jednak krótkowłosy wokalista z nienawistnym spojrzeniem nie budził zaufania. Muzyczne walory ich death metalu mieszanego z thrash`owymi riffami to prawdziwa agresja i potęga brzmienia. Przy VEDONIST zrobiło się naprawdę bardzo głośno. Tyle że grupa ta cholernie zniekształciła oryginalny utwór KAT`a…

ImageCzas na CRIONICS. Publika w końcu dała się porwać. Nie wiadomo, czy zafascynowana muzyką, czy raczej ośmielona alkoholem. Ale fakt faktem, że krakowska grupa zaprezentowała w pełni profesjonalne podejście: starannie dobrany repertuar i image (makijaże, kamizelki, odlotowe buty). Chłopaki warsztatowo wypadli dobrze. Zaserwowali dawkę znakomitego death/black metalu. Zespół skupił się na utworach z ostatniego album „Neuthrone”, który ukazał się kilka miesięcy wcześniej nakładem Candlelight Records. Podczas Rebel Angel Tour 2007 vol. 2 grupę wspierało dwóch muzyków: basista i perkusista z HELL-BORN. Tego wieczoru CRIONICS był jedyną kapelą grającą z klawiszami, więc sytuacja ta była swego rodzaju wyzwaniem. Jednak instrument ten nie był znacząco wyeksponowany; w sumie szkoda, ale był to efekt zamierzony. W końcu Styczeń skrupulatnie ustawiał gałki nim jego band zaczął grać i ogólnie wymiana sprzętu trwała długo. Pewnych technicznych niedostatków nie udało się jednak przeskoczyć. Niestety głośniki nawalały, sprzęgało się i np. wokalista Waran (uwaga: ogolił się do łysa!) chwilami był niesłyszalny.

ImageKolejna, dłuższa przerwa poprzedziła wkroczenie na scenie grupy HATE. Spotkała się ona z dobrym przyjęciem, jednak tylko u części ludzi. Zespół ten istnieje już tyle lat i nagrał wiele płyt. W międzyczasie rozstał się z perkusistą Mittloffem, który był w tej kapeli postacią bardzo widoczną. Zmieniła się także prezentacja sceniczna tej grupy. Nie ma już tych elementów scenografii, z których HATE niegdyś słynął (vide pamiętny występ na festiwalu Vox Mortis w Katowicach bardzo dawno temu). Ale i tak zgotował piekielny show. Nagie, wytatuowane ciała muzyków, krzyże wiadomej orientacji, wokalista w długiej sutannie – w sumie to wystarczyło i wcale nie przyćmiło samej muzyki. A ta to ognisty, szybki death metal najwyższej próby. Co prawda, jak HATE zaczął miażdżyć, to nie można było pozbyć się myśli, że gra muzykę pięć razy mniej oryginalną niż np. poprzednicy z CRIONICS, ale pewnie nie można tak porównywać muzyki, w tych kategoriach. W swoim fachu Warszawiacy są mistrzami. Grupa wykonała przedpremierowo utwory z nowej płyty „Morphosis”. Pojawiła się również kompozycja dedykowana niespełna miesiąc wcześniej tragicznie zmarłemu Vitkowi z DECAPITATED. W Sanoku Adam podejmował kilka prób nawiązania kontaktu z ludźmi, jednak nie za bardzo miało to odzew, a wręcz kończyło się fiaskiem. No cóż, publika nie do końca się udała. Ciekawe, czy ludzie byli już zmęczeni, czy znudzeni? W sumie koncert HATE był krótki. Wydawało się, że chłopaki strasznie szybko (za szybko) zeszli ze sceny, że grali krócej niż wcześniejsze grupy. I ten bis to był wymuszony przez nich samych…

Koncerty metalowe w południowo-wschodnich krańcach Polski i takim mieście jak Sanok nie należą do codziennych wydarzeń. Ludzie powinni być więc bardziej głodni takiej muzyki. Niestety do „Olimpu” nie przybyło wielu maniaków, a ci, którzy się już zjawili, woleli podpierać ściany. Czyżby powodu małej frekwencji można by upatrywać w tym, iż twego wieczoru narodowa drużyna piłki nożnej rozgrywała mecz z Belgią, wygrany zresztą 2:0?!?

Dobre brzmienie, ale ogólnie trzeba przyznać, iż był to bardzo głośny koncert, dźwięk był bardzo wysoko ustawiony jak na tak mały klub, właściwie dla osób postronnych był to jeden wielki huk, głośno też było w barze i w kiblach. A porozmawiać to można było tylko w czasie przerw, które jednak do najkrótszych nie należały.

 

[Kasia]