HATE, TRAUMA, CRIONICS, DEVILISH IMPRESSIONS … – 14.05.2008, Kraków

Rebel Angels Tour vol. 3:

HATE, TRAUMA, CRIONICS, DEVILISH IMPRESSIONS, NAUMACHIA, NUUMAK

14.05.2008, Kraków, „Loch Ness”

January z Creative Management / CRIONICS pokusił się o zorganizowanie trzeciej części trasy Rebel Angels. Trochę ryzykowanie, bo skład tych wszystkich koncertów podobny, w sensie dwóch powtarzających się zespołów. Oglądanie ich na żywo co pół roku to lekka rozpusta:-). Na szczęście podczas ostatniej edycji wystąpiła, po raz pierwszy w Polsce, grupa DEVILISH IMPRESSIONS!

ImageTym razem na Rebel Angels vol. 3 reprezentant z zagranicy pochodził z Włoch. Mowa o młodej, istniejącej od roku 2004 i mało znanej kapeli NUUMAK, która ma w swoim dorobku jedną płytę pt. „Shout”. Niestety spóźnialscy nie dostają wieczerzy… Niemniej te dwa utwory wystarczyły, by się przekonać, iż Makaroniarze z wielka wprawą i zaangażowaniem wygrywają nowocześnie brzmiący, melodyjny metal z kosmicznymi klawiszami. Ze sceny płynęła energetyczna muzyka, a i obserwowanie członków NUUMAK w akcji było przyjemnym doznaniem:-). Wszyscy byli pięknie wystrojeni (widać, że chłopcy mają bogatych rodziców:-)), a zwłaszcza wokalista wykazał się charakterem oraz dobrym głosem…

Drugi z zespołów to NAUMACHIA – krajowy band wykonujący death/black. W Krakowie grupa ta zagrała tak sobie, bez większych emocji. Co prawda muzycy czuli się na scenie pewnie i przygotowali mocny show, ale w sumie publiczność była niezbyt poruszona. Po prostu nie znała tej grupy…
Image
Wreszcie nadeszła pora na DEVILISH IMPRESSIONS, choć… właściwie ten zespół zasługuje na to, aby grać później, jako gwiazda… Zresztą dla mnie występ tej kapeli był najważniejszym wydarzeniem wieczoru, no i najlepszym koncertem. Panowie i jedna pani zagrali ok. 5-6 utworów, więc set był mocno okrojony biorąc pod uwagę zestaw z dwóch ostatnich albumów, które nie były jeszcze prezentowane w wersji live w kraju nad Wisłą. Show DEVILISH IMPRESSIONS był w 100%-tach profesjonalny. W końcu zespół ma spore doświadczenie, wyniesione z występów zagranicą, zagranych z wieloma naprawdę wielkimi grupami. Niestety krakowska publiczność była trochę niemrawa (ponoć w innych miastach było dużo lepiej). Wstyd mi za Gród Kraka!:-) Chyba ludzie nie za bardzo kojarzyli muzykę i dopiero nerwowo nadrabiali zaległości robiąc zakupy na stoisku z płytami oraz ciuchami:-). Ale umiarkowany entuzjazm widowni nie przeszkodził kapeli w zrobieniu małego live rozpierdolu. Chłopcy nieco się zmęczyli, makijaże pięknie się im rozpływały na buźkach:-)… Brzmienie szwankowało (zresztą podczas całego koncertu), na przykład w pierwszym utworze słabo było słychać wokal, ale w ostatnim, „I Am The Son Of God”, Quazarre wykrzyczał już całe bluźnierstwo pełnokrwistym gardłem! Jest to świetny, porywający, koncertowy numer! W pełni diaboliczny! A jeśli mowa o Przemku… Bardzo dobrze prezentuje się on w roli frontmana, z gitarą i za mikrofonem oplecionym łańcuchami… Szczerze mówiąć, przypomina na scenie z wyglądu i zachowania Nergala, ale to nie zarzut! Ma swoją własną charyzmę, tylko troszkę musi jeszcze popracować nad konferansjerką (więcej mówić) i będzie cacy.

ImagePrzyszedł czas na CRIONICS… Ludzie czekali na ten zespół i zdecydowanie najlepiej go przyjęli. Ale cóż, z lokalnym patriotyzmem nie można polemizować… Grupa była u siebie, na swoich śmieciach, w rodzinnym mieście. W składzie osobowym zmiany, nowi muzycy – perkusista i basista. Ten drugi, Browar, odegrał na tym koncercie wybijającą się rolę. Był strasznie ruchawy, ups… ruchliwy i pociągnął za sobą Yanuarego i Warana (który jednak był przykuty do statywu). Występ CRIONICS zamienił się w show w dosłownym tego słowa znaczeniu. Panowie biegali po scenie, pomykali jak meteoryty, zmieniali się miejscami, rozrzucali pióropusze (ci, którzy je mają:-)) i wychodzili bardzo na przód do ludzi. Można było nawet sobie pobrzdąkać na basie, więc przez chwilę grałam w CRIONICS:-). Muzycy zachowywali się bardzo spontanicznie, a nawet… po gwiazdorsku – część osób jednak tak odebrała ten muzyczny spektakl. A chłopaki po prostu potraktowali ten koncert bardzo zabawowo, na luzie, widać było, że świetnie się bawią. Nie przeszkadzało im nawet to, że jednemu czy drugiemu coś się tam psuło i musieli zejść za kulisy, by naprawić usterkę… Znalazła się jednak chwila powagi, przy dedykacji dla Covana, który zaśpiewał dla CRIONICS na albumie „Armageddon’s Evolution”, w kompozycji „Dept.666″. Poza tym dominował materiał z płyty „Neuthrone” (np. „When The Sun Goes Out…”).
Image
Gwiazd ciąg dalszy… Na scenie zamontowała się TRAUMA – grupa istniejąca od 15-tu lat i tylko w wyniku nieprzychylnego losu nie mająca na świecie takiej pozycji jak VADER. Kapeli wciąż dowodzi niezmordowany Mister, który jest już taką ikoną polskiego death metalu:-). Cały czas jest w świetnej formie, a swoją klasę potwierdził w licznych solówkach. A wspierała go „młoda krew” w postaci drugiego gitarzysty grającego też w krakowskim SOTHOTH – Konrada. Czas nieubłagalnie mija, w okresie „Daimonion” TRAUMA była chyba najlepszym zespołem koncertowym w Polsce, miło było to sobie przypomnieć… Zwłaszcza, że w Krakowie pojawił się dość rozpięty zestaw utworów. Maniakom chyba najbardziej spodobał się „Suffocated In Slumber”, który mogli wykrzyczeć wraz z wokalistą. Ten numer wzbudził największy aplauz. TRAUMA także upamiętniła osobę Vitka…

ImageHATE to od lat klasa sama w sobie. Grupa ta nagrywa albumy jednakowo dobre, a i jej koncerty stoją na podobnym poziomie. Nie inaczej było tym razem w Krakowie. Warszawiacy zagrali solidnie, death metalowo, głównie repertuar z tegorocznej, dziesiątej w dyskografii płyty „Morphosos”. Zawiedzeni mogli czuć się jednak ci, którzy widzieli ich już na poprzednich edycjach Rebel Angels Tour, bo kapela nie wprowadziła żadnych znaczących zmian. A i publiczność była już wyczerpana maratonem tego wieczoru, część już opuściła klub, poszła do domu lub sączyła ostanie piwko na zewnątrz. A na domiar złego, w pewnym momencie, w połowie setu HATE wyłączono prąd! Tak bez zapowiedzi. Koniec, szatany! Pora spać! Żadnych bisów nie było.

Koncert był udany ze wskazaniem na DEVILISH IMPRESSIONS i przedstawienie CRIONICS. Ale się zdziwię , gdy za parę miesięcy będzie czwarty już odcinek takiej trasy… Nim uczestniczące zespoły nie będą miały nowych wydawnictw, mija się to z celem i grozi porażką finansową.

[Kasia]