Have A Brutal Night! `06

Składankę „Have A Brutal Night!” wypuścił, do spółki z kolegą z Neverheard Distro, Erik Zoldi, szerzej kojarzony z zajebistego zine`a „Shrunken & Mummified”, a w tym przypadku reprezentujący podziemną dystrybucję Corpse Fire. Płyta jest długa, a rozpoczyna ją norweski SHARIMOTH, dając popis średniego death metalu (jeśli chodzi o tempo, jak i jakość grania) – dobre wokale i czytelne brzmienie to trochę mało. Węgierska VORKUTA jest bardziej „norweska” od poprzedników i przynosi ostrą jak brzytwa dawkę black metalu w szybkim tempie. MYSTIFIER – bez komentarza! Ten zespół to absolut! Następny melduje się AMON DIN z Serbii. Łagodna muzyka, choć nie pozbawiona kopa. Znakomita solówka w środku numeru, jednak zbyt nachalne klawisze psują atmosferę. AMPUTATOR ze Stanów podjeżdża pod HELLHAMMER, głównie rehową jakością swojego nagrania. Tempa upa-upa, prymitywne riffy i przeciętny wokal. Jdnak gneralnie jest spoko! CADAVERIC CREMATORIUM w numerze „Jesus Virus” to nieźle odjechany i ostry death! Gitary pracują jak na trzecim PESTILENCE. Jest bombowo! Dalej mamy meksykański EK. Intrygujące granie, goście potrafią nieźle zaskoczyć! Chore i wykręcone riffy, rewelacyjne wokale i świetne brzmienie! EK tworzy muzykę zajebiście odwrotnie proporcjonalną do chujowej nazwy. KRATORNAS z Filipin to kolejny zawodnik. Grupa gra brudny, prymitywny, zły death metal! RABBATH AMON z Jordanu potrafi rozjebać death metalem ze sporą dozą melodii w średnio-szybkich tempach. Niezłe solówki i złożona struktura kawałka świadczą o niezłej technice i opanowaniu instrumentów na co najmniej dobrym poziomie. EXEKRATORIO (Boliwia) to dość typowy dla Południowej Ameryki death, ten do bólu prymitywny i marnej jakości, a jednak dziki i nieokiełznany przez technikę czy trend! SILENT KINGDOM z Bośni zaprezentował się od monumentalnej strony z wściekłymi wokalami. Wyszła niezła mikstura i pojawił się klimat – temperatura spadła o kilka stopni… ALFA ERIDANO ARKHERNAR z Meksyku to niekiepsko odjechany death, momentami grindujący, chwilami zaś dziwnie osłodzony klawiszami. Niezła praca gitar. Dalej ORIFICE… Erik nieźle promuje ten zespół, ale dla mnie za dużo jest sztuczności w tym pokręconym grindzie. Włoski BEYOND THE RAGE musi się doskonale sprawdzać na koncertach. Taka muza do bujania i machania głową, co może kojarzyć się z tym, co nastąpiło na płycie „Beneath The Remains”. Dalej znalazło się miejsce dla polskiego EMPHERIS czyli… Napierdalać!!! Następnie mamy węgierską hordę CORPSEROT. Jest to najmniej czytelne nagranie i chyba najbrutalniejszy moment kompilacji. Słaba jakość uniemożliwia bliższą identyfikację. AQUER z Chile czyli defior w totalnie antycznym wydaniu! Chciałoby się rzec, że ATOMIC AGRESSOR ma w końcu godnych następców! Rewelacja! Płytę kończy AGE OF AGONY z numerem „The Prime”. I tym razem sceptycznie podejdę do łączenia death i doom. Podobne zespoły 15 lat temu miały lepsze pomysły, z których nie wiało nudą (vide CATACOMB, CHORUS OF RUIN, APPARITION…). W sumie nieźle się tego słucha, ale po tej kilkudziesięciominutowej dawce rzeźni z mózgiem poobijanym od machania dynią, ta kapela tak średnio pasuje na koniec. I tak mija czas z „Have A Brutal Night!” – płytą pełną egzotycznych nazw i extremy we wszystkich jej odsłonach. Zdobądźcie to cacko! [Adrian]

Corpse Fire Distro, Erik Zoldi, Rakoczi Ut 118. 1/1, 3900 Szerencs, Hungary; korpsfire@gmail.com
Neverheard Distro, Kager Balans, 2031 Erd, Pf. 91, Hungary; neverhearddistro@gmail.com