HAVOHEJ Kembatinan Premaster `09

ImageHAVOHEJ „Kembatinan Premaster”
CD/LP `09 (Hells Headbangers)

Ocena: 0

 

HAVOHEJ kombinuje jak koń pod górę. Eksperymentuje z czymś, co można nazwać black metalem i noisem. Tak, nie industrialem czy ambientem, a zwyrodniałym noisem. I efekt jest opłakany. Na płycie „Kembatinan Premaster” (drugiej w dyskografii, po debiucie „Dethrone The Son Of God” dla Candlelight sprzed szesnastu lat!) chyba w ogóle nie ma ani basu, ani gitar (albo są dalece zniekształcone). Słychać tylko na ogół głośną perkusję i różne szumy, piski, dudnienie, łomoty, turkoty, świsty – w tle lub rozdzielone we wstępach, zakończeniach bądź następujące po cięciach motywów. Tak, utwory HAVOHEJ są bardzo poszarpane i w ogóle nie trzymają się kupy. Podstawowy na albumie staromodny black jest cholernie toporny, ascetyczny, brzmi słabo, obskurnie. A reszta to nieznośne dla ucha noise`y. Okropnie monotonne tempa nudzą, a długie cisze między ścieżkami wprawiają w zniecierpliwienie. Scream jest równie nieznośny, a klaustrofobiczny nastrój wprawia w… depresję. Krążek „Kembatinan Premaster” strasznie męczy, a sam HAVOHEJ to strasznie amatorski projekt, zresztą jednoosobowy. Nie rozumiem, po co ktoś robi taką „muzykę” bez jakichkolwiek artystycznych walorów. W kategorii industrialnego metalu na przykład ABORYM666 przy HAVOHEJ to poezja, a BURZUM to też odległy, nieosiągalny ideał. Temu Paulowi Ledney`owi (wow! nie ukrywa się on pod dynamiczną ksywką) bliżej do włoskiego pojebańca z MANTH… [Kasia]

Havohej, www.myspace.com/havohejofficial
Hells Headbangers, Eric Horval, 3593 Medina Rd., #109, OH 44256 USA; throneoffire@hellsheadbangers.com; www.hellsheadbangers.com