HEARSE: Bilet do raju

hearse_logoSzwedzki, death metalowy HEARSE to już znana nazwa. ImageZespół istnieje mniej więcej od ośmiu lat, został utworzony przez perkusistę Maxa Thornella, czarodzieja gitary – Mattiasa Ljunga oraz byłego wokalistę ARCH ENEMY – Johana Axelssona i w tym roku wydał piąty album długogrający, „Single Ticket To Paradise”, która stała się powodem mojej rozmowy z Maxem, tj. głównym kompozytorem kapeli…


Witaj. Jak byś przedstawili grupę HEARSE tym, którzy spotykają się z nią po raz pierwszy? Jakie osiągnięcia byś wyróżnili? Oprócz ostatniej płyty:-)…

Ok, cofnijmy się w czasie… W roku 2000 byłem w kapeli SATANARCHY (swoją drogą wciąż jestem [to ten zespół nadal istnieje?! – red.]) i… miałem gotowych wiele różnych utworów. Część z nich znalazła się na naszym debiutanckim krążku [„Disgraceful Word” z 2002 – red.], ale nie wiedziałem, co zrobić z pozostałymi. Wtedy zadzwoniłem do przyjaciela, Mattiasa, który jest naprawdę dobrym gitarzystą i zapytałem, czy nie pomógłby mi coś zrobić z tą muzyką. Wszystko potoczyło się bardzo fajnie i zdecydowaliśmy utworzyć grupę. Później zadzwoniłem jeszcze do starego znajomego, Johana i spytałem, czy by do nas nie dołączył, zgodził się. Tak powstał zespół HEARSE. Do tej pory wydaliśmy pięć albumów („Dominion Reptilian”, „Armageddon, Mon Amour”, „The Last Ordeal”, „In These Veins”, „Single Ticket To Paradise”), jedną EPkę CD („Cambodia”) i jeden 7” singiel („Torch”). [no niezupełnie pytałam o biografię i dyskografię:-) – red.]

ImageW materiałach informacyjnych oraz recenzjach przewija się, że gracie death`n`roll. Cóż to znaczy? Zgadzacie się z taką „definicją”? Bo moim zdaniem mało ona pasuje do samej muzyki HEARSE (szybciej można ją było przypisać do starego stylu FURBOWL czyli kapeli, w której kiedyś grałeś…), ale może wiąże się z niezobowiązującymi, lekkimi tekstami i takim też podejściem do gry w kapeli?

Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Myślę, że gramy w tym samym stylu, co FURBOWL. Teraz ludzie również określają muzykę FURBOWL jako death`n`roll, ale to wyrażenie nie było stosowane wtedy, kiedy graliśmy. Przypuszczalnie pojawiło się ono później, aby opisać to, co robił ENTOMBED. Osobiście nie przywiązuję wagi do tego, jak ludzie nazywają naszą muzykę. To nie jest dla mnie istotne i nie ma wpływu na to, gdzie się znajdowałem kiedyś czy znajduję teraz. Takie etykietki są bardziej istotne dla magazynów i są wykorzystywane przez wytwórnie w kampanii promocyjnej. Zresztą myślę, że death`n`roll to trochę uproszczające określenie dla twórczości HEARSE. Lepsza byłoba chyba definicja death`n`punk albo death`n`hardcore lub coś takiego. Po prostu sądzę, że jest w naszej muzyce więcej elementów niż tylko death i rock.

Bo grupą grającą typowy szwedzki metal też nie jesteście:-)… Choć echo ENTOMBED słychać:-)…

Tak, raczej nie jesteśmy typowym szwedzkim zespołem. To znaczy szwedzki death metal siedzi mocno w mojej głowie, ale w muzyce HEARSE jest spora dawka metalu, punka, thrashu, hardcore`a, popu, goth i tak dalej…

Po wnikliwym przeanalizowaniu płyty „Single Ticket To Paradise” ja powiedziałabym, że w 50%-tach jest to thrash metal. Jednak nazwanie Was kapelą thrashową także byłoby krzywdzące…

Jak powiedziałem, nie usiłuję nazywać charakterystycznych elementów dla muzyki HEARSE. Ale myślę, że zakwalifikowanie nas do thrashu byłoby odległe od prawdy. Jocke z GENERAL SURGERY nazwał nas grupą grającym fucking pop:-).

Pójdźmy więc na kompromis:-). Gracie progresywny thrash!:-) W tym sensie, że druga połowa Waszej muzyki, to rozbudowane, progresywne gitarowe granie. Właściwie gdyby zmienić wokal i złagodzić w brzmieniu najostrzejsze fragmenty, wręcz moglibyście być przedstawicielem noeprogresywnego rocka? Czy to dla Was komplement? Ponoć lubisz RUSH…

To brzmi pięknie:-)! Tak, RUSH to jeden z moich ulubionych zespołów, ale to samo mogę powiedzieć o VENOM, a te kapele raczej nie mają ze sobą nic wspólnego. Z drugiej strony Mattias jest najlepszym muzykiem w naszej grupie i ma takie umiejętnosci, że myślę, iż granie w zespole neo art-rockowym nie stanoowiłobny dla niego problemu.

hearse_mattiasNo właśnie, Mattias to czarodziej gitary. Słuchając jego partii, wydaje się, że muzyka sprawia mu przyjemność, a riffy i solówki same wychodzą mu spod palców… Czy to w ogóle prawda, że on nie słucha death metalu:-)?

Było tak, że poprosiłem Mattiasa do dołączenie do HEARSE, choć wiedziałem, że nie siedzi w death metalu. Poszukiwałem jednak kogoś, kto ma inne podstawy muzyczne niż ja i inaczej patrzy na muzykę. Zawsze byłem zainteresowany współpracą z osobami, które mają inne doświadczenia i jestem przekonany, że wtedy process komponowania jest bardziej ekscytujący. Mattias jest bardzo wszechstronnym muzykiem, porusza się w różnych stylach muzycznych, na przykład jest dobry w graniu na hiszpańskiej gitarze akustycznej.

Jak już wspomniałeś na początku wywiadu, w HEARSE wykorzystałeś utwory, które nie pasowały do kapeli SATANARCHY, grającej muzykę w stylu MOTORHEAD. Moim zdaniem utwór „Degeneration X” z Waszego ostatniego albumu zdradza wpływy ekipy Lemmy`ego. Czyżby był to ukłon w stronę Twojej przeszłości i najsilniejszych inspiracji? A nawet w stronę punk rocka z okresu MAX & THE CHAINSAWS, hm?

Z pewnością w HEARSE jest również coś z MOTÖRHEAD oraz punka, bo mam taką muzykę we krwi. W roku 1975 zacząłem słuchać KISS i Alice Coopera, we wczesnych latach `80 zainteresowałem się punkiem, hardcore, grupami typu MOTÖRHEAD, VENOM. Ja i Johan zaczęliśmy grać punk rocka w tym samym czasie, a w 1984 założyliśmy swój pierwszy wspólny zespół MAX & THE CHAINSAWS. Wiesz, dla mnie ta muzyka, począwszy od tej powstałej w latach `70, jest bardzo żywotna, wciąż jej słucham, tyle czasu… Miks hardrocka, heavy metalu, punka, hardcore`a, popu, death metalu, black metalu, thrashu, rocka… I jestem przekonany, że można usłyszeć na płytach HEARSE to, że inspirują mnie różne style muzyczne.

Inne inklinacje HEARSE z punkiem to sama nazwa zapożyczona z utworu kapeli RUDIMENTARY PENI. Skąd pomysł sięgnięcia do tego tytułu i wyrazu? Bo nazwa [„karawan”] sama w sobie jest dziwna:-).

Coż, RUDIMENTARY PENI to wciąż, po tylu latach, jeden z moich ulubionych zespołów [już wiemy, że drugi to RUSH, trzeci to VENOM i tak dalej:-) – red.]. Nazwy HEARSE używałem na potrzeby mojego projektu z końca lat `80, wreszcie nastał czas, by nazwać tak prawdziwą kapelę. Zrobiłem z Johanem listy z propozycjami na nazwę i na obydwu pojawił się wyraz „Hearse”, więc wybór był oczywisty…

ImageJakie docierają do Was opinie o krążku „Single Ticket To Paradise”? Czy zdarzają się zarzuty, że utwory są naszpikowane technicznymi fajerwerkami?

Przeważnie recenzji dobrych i złych dostajemy pół na pół. Ten album lubi większość ludzi, ale zdarzają się też recenzje negatywne, bez żadnego uzasadnienia. No cóż, ciężko zadowolić wszystkich.

Moim zdaniem połączyliście na tym albumie tradycyjne elementy szwedzkiego metalu z dozą eksperymentu i nowoczesnym brzmieniem. Czy to jest Wasz sposób na bycie oryginalną grupą?

No cóż, ja naprawdę nie planuję tego, jak mamy zabrzmieć. Wszystko wychodzi naturalnie, kiedy pracujemy nad muzyką wszyscy razem.

Kilka lat temu mówiłeś, że dążysz z HEARSE do uzyskania chropowatego, ciężkiego brzmienia, przeciwnego do grzecznych produkcji. Słuchając „Single Ticket To Paradise” mam wrażenie, że zmieniłeś zdanie:-). Bo ta płyta brzmi naprawdę dobrze, selektywnie, przejrzyście…

Właściwie wciąż popieram to oświadczenie. Nadal potrzebuję trochę brudu w produkcji i mogę Cię zapewnić, że nie potrafiłbym zrobić albumu za bardzo czystego brzmieniowo. Na przykład nie podobają mi się współczesne black metalowe płyty, które brzmią jak BACKSTREET BOYS, ponieważ są tak wypolerowane. Podejrzewam, że właśnie dlatego wolę starsze produkcje.

Jak się Wam pracowało z Danem Swano? Czy był on dla Was guru podczas pracy w studio, czy też odwrotnie – pozostawiał Wam wiele swobody, abyście podejmowali kluczowe decyzje dotyczące brzmienia albumu?

Nie pracowaliśmy z Danem Swanö w studio w tym samym czasie, nie uczestniczył w nagraniach. Po prostu zajął się później miksami. Cóż więcej mogę powiedzieć? Uwielbiam współpracować z pracoholikami. W gruncie rzeczy on i ja mamy bardzo odmienne podejście do spraw produkcyjnych, jednak „Single Ticket To Paradise” wyszedł mu bardzo dobrze. Moim zdaniem jest to człowiek, który stara się być sympatycznym bydlakiem, który dąży do uzyskania perfekcyjnego produktu. A ja wciąż słyszę w głowie VENOM i stare płyty nagrane w Sunlight Studio… Podejrzewam, że spotkaliśmy się gdzieś pośrodku i uzyskaliśmy brzmienie odpowiednie dla HEARSE.

ImageAlbum „Single Ticket To Paradise” jest gęsto zaaranżowany i brzmi nowocześnie. Ile czasu i jak wiele uwagi poświęciliście na przygotowanie albumu na tych różnych etapach, a szczególnie tych dwóch? Innymi słowy – co Wam zajmuje więcej czasu, komponowanie, aranżowanie czy cały proces nagrywania, miksowania itp.?

Zawsze jest tak, że mam gotowego więcej materiału niż to, co może się pomieścić na aktualnie przygotowywanej płycie. Na przykład już teraz mam 10 utworów na kolejny krążek, więc proces komponowania jest zakończony na długo nim wejdziemy do studia. Pozostała praca należy do Mattiasa, który nagrywa gitarę prowadzącą i solówki oraz dla Johana, który pisze teksty. Zazwyczaj poświęcamy około trzy tygodnie na sesję nagraniową i miksy. Zależy to od budżetu na studio, który ma tendencję zmniejszać się z płyty na płytę [niestety, kryzys:-) – red.]. W dzisiejszych czasach nie łatwo jest zorganizować kosztowną sesję, gdy później ludzie nie widzą nic złego w sięganiu po twoją muzykę za darmo [czyli kradną przez Internet:-(… – red.]

Zdradź jeszcze, czy nadal najlepsze pomysły na kompozycje wpadają Ci do głowy podczas wyprowadzania psa?:-) Czy wciąż masz tego samego psa? Jak się wabi?

Niestety mój pies Konrad zmarł zeszłego lata. Więc teraz muszę liczyć sam na siebie:-)! No tak, pomysły wciąż wpadają mi do głowy, na przykład podczas jazdy na rowerze i mój telefon jest przepełniony różnymi szumami i hałasami, które nagrywam w tych nietypowych okolicznościach. A potem oczywiście wszystko dopracowuję przekładając na gitarę [i perkusję chyba! – red.].

l_hearse_single-ticketKolekcjonerskie wydanie „Single Ticket To Paradise” istnieje w wersji z bonusowym DVD z utworami koncertowymi, videoclipem, zdjęciami. zarekomenduj to wydawnictwo… Dlaczego warto zaopatrzyć się w nie bardziej niż w pojedyncze CD?

Graliśmy z DISMEMBER w Holandii pod koniec roku 2004 i jeden z tych koncertów został profesjonalnie sfilmowany przez Maurice z zespołu LEGION OF THE DAMNED i jego ekipę Lowlife Media. Wydaje mi się, że nasza ówczesna wytwórnia, Karmageddon Media, opłaciła to wszystko i planowała wydać jakieś DVD. W każdym razie, od pewnego czasu nie dawało mi to spokoju, że to nagranie zostało zapomniane, więc nadeszła pora, by go wykorzystać i teraz myślę, że wszystko ułożyło się super.

HEARSE otarł się o kilka wytwórni, np. Karmageddon Media, która nie cieszyła się dobrą sławą. Jak po tych doświadczeniach współpracuje się Wam z mniejszym labelem Vic Records?

Właściwie pierwsza wytwórnia, z którą podpisaliśmy kontrakt, Hammerheart Records, przekształciła się w Karmageddon Media, ale po wydaniu trzeciej płyty w katalogu zawiesiła działalność, domyślam się, że z powodu problemów finansowych [tak, ponoć zbankrutowała – red.]. Później związaliśmy się z Cold Records, która przekształciła się w Dental Records. Wygląda więc na to, że nasi wydawcy ciągle zmieniali nazwy:-). Zobaczymy, jak będzie z Vic Records. Pewnie przekonam się o tym, jak zadzwonię do Roela, aby porozmawiać o kolejnym albumie HEARSE:-). Do tej pory Vic wspaniale spełnia swoje zadania. To mała, ale dobra wytwórnia, w sam raz dla naszej kapeli.

Czy HEARSE będzie promował ostatnią płytę na koncertach? Planujecie jakąś traskę albo udział w festiwalach?

Na razie nie mamy żadnych planów, poza koncertem w Sztokholmie z GENERAL SURGERY w październiku. Mam nadzieję, że wszystko się jeszcze ruszy. Fajnie byłoby znowu zjechać całą Europę!

Dzięki za wywiad. Ostatnie słowa należą do Ciebie…

Bardzo dziękuję za wywiad i wsparcie! Naprawdę to doceniam! Sprawdźcie naszą płytę „Single Ticket To Paradise”, wydanie CD i oczywiście z DVD, które jest bardziej wartościowe:-). Trzymajcie się wszyscy i mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy!

[Kasia]


Hearse, www.myspace.com/hearsesweden