HELLESS Wysysacze `14

MCD `14
Ocena: 5/6
Gatunek: hard rock, hardcore, thrash metal

HELLESS to alergiczna reakcja na dzisiejszy świat, to wymioty na widok dzisiejszego konsumpcjonizmu i żądzy pieniądza, to kula w łeb wszystkim usiłującym wcisnąć nam swoją rację bezpardonowo, za wszelką cenę, to w końcu ostry wkurw na widok słowa promocja, okazja czy inny hit. HELLESS jest zespołem głęboko zaangażowanym w walkę z tym wszystkim, przynajmniej takie mamy wrażenie po zapoznaniu się z tekstami Lessa. Teksty są bezpośrednie, nie owijają w bawełnę, walą w ryj i obnażają nieograniczoną rządzę pieniądza tych, którzy mają zieleniny w bród, a mimo to chcą wyssać z Ciebie (tak, z Ciebie też!) ostatni grosz, wmawiając Ci, że to dla Twojego dobra. No tak, ale co to jest ten HELLESS, zapytacie… To nowy twór niegdysiejszego wokalisty formacji FANTHRASH. Less Paul przestał tam śpiewać i raz, dwa założył własny projekt, sprytnie nazwany HELLESS i oto właśnie ukazało się pierwsze wydawnictwo – „Wysysacze”. Karkołomny to tytuł, szczególnie dla anglojęzycznych słuchaczy, ale za to intrygujący, a jako iż teksty na tej pięcioutworowej EPce są wyłącznie po polsku, zatem należy twierdzić, że zagraniczny target nie jest priorytetem dla tego zespołu. Muzycznie jest to konglomerat tego, co można znaleźć w twórczości takich kapel jak MARILYN MANSON, KAT, PROLETARYAT czy HUNTER plus wkład własny. Materiał „Wysysacze” zaczyna się intrem jak z najlepszych płyt Mansona. Kolejny kawałek „GMOrderca” doskonale pasowałby do twórczości HUNTER – szybki, ostry numer zagrany bez zbędnego przeciągania. Kolejny „HipnoTV” znów chyli się lekkim ukłonem w kierunku Amerykańców i być może troszkę trąci płytą „Mind Cannibals” KATa – nieco pokręcony i zeschizowany utwór, opowiadający o tym, jak telewizja manipuluje ludźmi, podając im to, co mają wiedzieć. „Rewolucja” pozostaje w klimatach MARILYN MANSON, dodając nieco PROLETARYATu w partiach wokalu. Napisałbym, że to kolejny dynamiczny utwór, ale w zasadzie cała płyta jest szybka i mocno agresywna, więc co tu wypisywać. Ostatni kawałek to tytułowy „Wysysacze” – najdłuższy utwór i mam wrażenie, że najwięcej w nim jest HELLESS, aczkolwiek inklinacje też są. Generalnie muzyka tego zespołu jest silnie nacechowana zapożyczeniami, ale jednocześnie jest to tak sprytnie i sensownie ułożone, że słucha się z nieskrywana przyjemnością i autentycznie chce się jeszcze więcej. HELLESS gra ostro i bezkompromisowo, ma coś konkretnego do przekazania, a że przy okazji gra w klimatach kilku moich ulubionych kapel, ale kogo to obchodzi:-). HELLESS robi świetną muzykę, która trafia do mnie bez mydła. Jest hardcore’owo. „Wysysacze” to świetny start, to trzeba przyznać, muzyka bardzo energetyczna i kopiąca zad i cóż tu dożo gadać, trzeba brać garściami i czekać na więcej! [Paweł]

Helless, hellesband@gmail.com; www.facebook.com/helless.band