HELL:ON Re:Born `11

HELL:ON Re:Born

Rok 2011 przynosi na świat reedycję drugiej płyty Ukraińców z HELL:ON. „Re:born”, bo tak właśnie zatutyłowany jest omawiany krążek, liczy sobie 12 pozycji oraz bonus w postaci videoclipu do utworu „Wake up”. Całość zabiera z życia około 45 minut, co nie stanowi większej przeszkody w odbiorze. Od strony wydawniczej, nad płytą pieczę sprawuje Metal Scrap Records. Ukraińcy nie trzymają się szytwno wytyczonej drogi. Ich muzyka to połączenie thrashu w klasycznym ujęciu z elementami death metalu oraz współczesnymi zagrywkami spod znaku core, czy nawet progressive.

Czytając powyższe zdanie sam stwierdziłbym, iż jest na co kły sobie ostrzyć, jednak muszę przyznać, że pomimo złożonego konceptu „Odrodzony” na kolana nie powala. Owszem można znaleźć ciekawe zagrywki – różne breakdowny, czy melodyjne wstawki, lecz w ogólnym rozrachunku album wypada raczej blado. Przewrotnie płyta rozpoczyna się jednak od dosyć ciekawego utworu „Fake”, który w moich oczach urasta do faworyta jeśli chodzi o ten krążek. Uświadczymy w nim parę klasycznych thrashowych patentów gitarowych, niezłą solówkę i kilka przyzwoitych łączników między głównymi motywami. Następnie napięcie zaczyna stopniowo maleć, a świeżość i innowacja tracą na znaczeniu. Po chwili zaczynamy zdawać sobie sprawę z faktu, że riffy, któymi raczy nas zespół są do siebie łudząco podobne, co powoduje narastające uczucie znudzenia. Oczywiście są też jasne strony albumu. Gdzieniegdzie grajkowie z HELL:ON postanowili uraczyć słuchaczy partiami solowymi, które w znacznej większości są ciekawe i klimatyczne – podoba mi się stopniowanie napięcia w utworze „Tame the Beast”, w którym partia solowa rozkręca się z sekundy na sekundę, a po krótkim przerywniku basowym wprost eksploduje techniczną zagrywką utrzymaną w technnice sweep picking. Jeśli chodzi o partie wokalne, to Alexandr Baev stara się ukazać chrypliwy śpiew nawiązujący do starej szkoły metalowego rzemiosła, gdzieniegdzie dorzucając nieco niższe bądź wyższe dźwięki i trzeba przyznać, iż wychodzi mu to całkiem nieźle :-). Perkusyjnie płyta prezentuje się interesująco. Partie rytmiczne zostały zaaranżowane „na bogato”. Dobra praca została wykonana przez garowego przy grze na podwójnej stopie i jest to główny atut albumu jeśli chodzi o sekcję rytmiczną. Bas, jak to bas, plumka sobie nisko, raczej nienachalnie, choć zagrywka ze wspomnianego „Tame the Beast” działa zdecydowanie in plus na jego korzyść. Słów kilka o gitarkach. Otóż Panowie Anton Vorozhtsov oraz Alexey Pasko pokazują, iż potrafią dobrze obsłużyć swoje instrumenty strunowe. Słychać to przede wszystkim przy okazji solówek, jak i bardziej skomplikowanych motywów. Szkoda jedynie, że na dłuższą metę riffy Ukraińców zaczynają zjadać swój ogon. Na pewno nie można obojętnie przejść obok umiejętności instrumentalnych poszczególnych muzyków. Mam nadzieję, że na kolejnych wydawnictwach grupa poprawi się kompozycyjnie, co przyczyni się do większej spójności oraz oryginalności muzycznej. Warto zwrócić uwagę na okładkę płyty autorstwa Marka Jastrzębskiego. Utrzymana w tonacji „matrixowej” przedstawia most podobny do amerykańskiego Golden Gate Bridge, który prowadzi do zamkniętych wrót miasta. Całość jest posępna, trochę post-indistrialna i tworzy specyficzny klimat. Podsumowując, reedycja albumu „Re:born” ukraińskiej grupy HELL:ON z jednej strony wygląda bardzo porządnie, z drugiej trochę przytłacza monotonią. Mam nadzieję, że zespół wyciągnie wnioski i w przyszłości postara się w pełni oddać muzyczny potencjał, który posiada. Jak na razie 3,5 z szansami na czwórkę :-).[Adam Dzwonnik]

 

 

Hell:On, www.myspace.com/hellionbandmusic
Metal Scrap Rec. / Total Metal Rec., Kondyuk Natalia Kirimovna, Korolyova str. 2/22, 47501 Berezhany, Ternopil reg., Ukraine; metalscraprecords@gmail.com; www.metalscrap.org.ua, www.myspace.com/metalscraprecords.