HETMAN: Heavy metal po hetmańsku – 1.02.2008

Zapewne co starsi słuchacze pamiętają działający w latach `80 zespół FATUM…?
Ta grupa narobiła swego czasu trochę zamieszania na muzycznej mapie
naszego kraju. Z kapelą HETMAN łączy ją wspólna przeszłość
i osoba lidera – Jarka Hetmanowskiego, który po poważnym rozłamie w szeregach zespołu nagrał najświeższą płytę zatytułowaną „Hetman i Goście”. O tym
i o innych, niekoniecznie muzycznych, sprawach opowiada już sam Jarek…

Image

Strzała Jarek! Co nowego w obozie HETMAN? Jakoś cicho było o Was ostatnio, ale odnoszę wrażenie, że to cisza przed burzą! Nowa płyta „Hetman i Goście” gotowa, teledysk zrealizowany, wszystko czeka na swoją premierę!

Witaj Adrian! Było o nas cicho i to prawie przez dwa lata, ale tak musiało być po poważnym rozłamie w zespole. Najpierw praca nad albumem „Hetman i Goście”, potem koncert z okazji zakończenia nagrań, wreszcie docieranie się nowego składu. No i jest nas teraz sześciu. Wokalistą został Paweł Bielecki – fajny, wesoły koleś o wszechstronnych możliwościach wokalnych; dalej: znany z dawnego składu gitarzysta solowy Boguś „Bibas” Balcerak – gitarzysta bardzo „metalowy”; bas – oczywiście Krzysiek „Eddie” Dyczkowski; perkusja – młody i zdolny, pochodzący zresztą, podobnie jak Paweł i Krzysiek, z Mazur – Dominik Jędrzejczyk oraz – uwaga! – wracamy do klawiszy w zespole – Rafał Joński.

Jakich reakcji spodziewasz się po „nowym” obliczu HETMAN?

A jakiej reakcji można się spodziewać? Zajebistej! Jesteśmy w pełni przygotowani do podboju Polski, a nawet innych krajów. Mamy już pewne propozycje z zagranicy.

Czy jest już znany wydawca nowego krążka? Wspominałeś coś o Mystic i o Metal Mind, na który zresztą narzekałeś po wydaniu „Skazańca”…

Płyta faktycznie jest gotowa od ponad roku, tylko nie miałem czasu na dokończenie projektu okładki/bookletu, a dodam, że ma to być ładna, gruba książka. Krążek chcemy wydać 1-go sierpnia 2008 nakładem firmy Accord Song. Oczywiście wysłaliśmy materiał do Metal Mind i Mystic Production, ale dłuższy czas nie było odzewu. Pewnie wokół rozpadu kapeli był taki szum, iż nie uwierzyli, że autorem jest Ten HETMAN. O Metal Mind myślałem tylko dlatego, by w późniejszych ich publikacjach wyprostować sprawy związane z zespołem. Dobrze wiesz, że w przeszłości wszystkie wywiady w prasie i internecie przejął Kilian i nagadał głupot.

No dobra, zacznijmy od „nowego” dla zespołu początku, czyli personalnego rozłamu w HETMAN sprzed roku. Wiem, że rzygasz już tym tematem, ale powiedz mi, proszę, jakie były jego przyczyny i jaki jest Twój obecny stosunek do Chwieralskiego, Stopy i przede wszystkim do Kiljana?

Po pierwsze, to wspólnego grania z nimi wcale tak miło nie wspominam. To była gehenna!!! Nie mogłem już tego wszystkiego znieść, sytuacja w zespole wymykała się spod kontroli. To już nie był mój zespół HETMAN, który sobie wymarzyłem. Wielokrotnie rozmawiałem z każdym z nich z osobna, żeby wzięli się za muzykę, za siebie, za ćwiczenia, ale im wystarczyło już tylko to, co było wcześniej. Byli niesieni przez muzę, którą wiele lat temu stworzył ktoś inny. Do „Skazańca” chciałem się przygotować jak najlepiej. Było parę podejść do nagrań. To ja bardzo chciałem, by bębny były na żywo. Nagraliśmy pierwszą wersję utworu „Skazaniec” w studiu z Jackiem. Bujałem się z tym numerem prawie rok (bębny były zagrane tak nierówno, że ich naprawa to były męki, a sama jakość nagrania była nie do naprawienia). Do tego dochodziły ciągłe kłótnie z Kiljanem o teksty i inne duperele, zresztą jak przy każdej robionej z nim płycie. Wiesz, że album nie miał się nazywać „Skazaniec”?… Zdecydowałem, że odsunę resztę zespołu od mixów i masteringu. Poprosiłem o wyprodukowanie płyty Michała Sitarskiego, muzyka grającego w HETMANie na krążku „Wszyscy Zaczynamy Od Zera”, również producenta tego albumu (teraz pogrywa w niejakim LADY PANK). Facet jest niesamowity. Zrobił najlepszą płytę, jaką do tej pory nagrałem. Bardzo poważnie podchodzi do muzyki i dźwięku, jest „szczególarzem” i profesjonalistą. Dlatego nagrał też nowy materiał „Hetman i Goście”. Album, który diametralnie różni się od poprzednika. Przede wszystkim dlatego, że występuje na nim kilku wokalistów, przez co jest mniej spójny niż „Skazaniec”. Moim zdaniem brzmienie jest też dużo lepsze.

Chociaż minęło sporo czasu od tego wydarzenia, to nadal jest ono najczęściej komentowanym na Waszej nowej stronie www momentem w historii HETMANa. Jak myślisz, co tak jara ludzi w tym temacie, że mogą Was obu (Ciebie i Kilana) oraz siebie nawzajem obrzucać łajnem na forum internetowym?

Po pierwsze to wkurza mnie, jak ktoś porównuje mnie do tego człowieka. Ja naprawdę nie mam zamiaru z nikim konkurować, tym bardziej z kimś takim. Poszedł sobie, zrobił to, co zrobił i dobra. To jego fani wymyślili jakąś rywalizację, wyścig kto pierwszy wyda lepszą płytę, czy takie tam… To jest chore! Chciałbym, żeby otaczała mnie normalność, prawda, pełen profesjonalizm – po prostu muzyka! I żadnych bzdur! A „internetowi wojownicy”?! Zawsze się tacy znajdą, nigdy tego nie unikniesz.
Image„Hetman i Goście” to tytuł nowej płyty HETMAN. Trzeba przyznać, że tych gości jest nawet sporo i pojawiają się całkiem znane nazwiska. Domyślam się, że owi goście to żadni sesyjni muzycy, którym płaci się za nagrywanie, ale raczej przyjaciele zespołu, mam rację? Jak przebiegała i ile trwała praca z tak znamienitym gronem? Sam proces nagrywania trwał chyba dość długo?

Studio kosztowało więcej niż przy „Skazańcu”. Sami muzycy, o dziwo, chętnie się zgodzili uczestniczyć w nagraniu. Nawet po tym, jak uprzedziłem, że sprawa jest charytatywna. A byli to m.in. Marcin „Merot” Maliszewski, Michał Sitarski, Piotr Zander i niejaki Adrian Pełka (chyba znasz:-)). Po rozpadzie w zespole pomyślałem sobie, że jest to do dobry moment na nagranie takiej płyty. Natychmiast wyniosłem się na działkę w lesie i zabrałem się za pracę. Najgorzej było z tekstami i dobraniem wokalistów. Tym bardziej, że nie wiadomo było, jak każdy da sobie radę w danej tonacji. To było duże ryzyko i zgrzytanie zębów. Nagrania zacząłem we wrześniu `06, a skończyłem w styczniu `07. A sama praca? Cóż, zawodowstwo, relaks, profesjonalizm, spokój i świetna atmosfera. Chyba coś o tym wiesz…

Zwieńczeniem pracy nad płytą był pierwszy koncert „nowego” HETMAN, który odbył się w warszawskiej „Progresji” na dużej scenie w maju 2007. Muszę przyznać, że efekt wizualny był świetny! Rycerze w pełnym rynsztunku, Śmierć trzymetrowego wzrostu w todze, corpse-paincie i z dwumetrową kosą – to robiło niesamowite wrażenie! Można było mówić raczej o profesjonalnym „show” niż zwykłym koncercie. Jak to wyglądało ze sceny? I jak udało Ci się przygotować całą tę niebanalną oprawę? Podobno nie wykorzystaliście wszystkich tricków?

Mogło się to tylko udać na dużej scenie „Progresji”, więc bardzo ucieszyliśmy się z Edkiem, że nam to ktoś sfinansuje. Reszta efektów to wynik mojej niezaspokojonej wyobraźni. Nie wypalił nam tylko wjazd motocykla przed utworem „Easy Rider”. Właściciel klubu nie zgodził się, gdyż motocykl mógłby poplamić olejem wykładzinę na scenie. A sam koncert wspominam ok.

ImageA na tym Waszym gigu, oprócz zaproszonych gości, zaśpiewałeś wspólnie z Eddiem parę coverów. Jak tak to sobie oglądam na DVD, to mi wychodzi, że to najlepsze fragmenty koncertu! Bo tak: Merot chwilami nie domaga, ten od growla też niezbyt pasuje do całości… No nie o taki wokal chodzi. Za to Ty i Ed dajecie do tego wszystkiego taką siarę, że majty spadają! Jarek, weźcie się razem za to darcie japy! Taki duet zdartych gardeł mógłby być polskim odpowiednikiem ZZ TOP z domieszką MOTORHEAD. Co Ty na to?

Dzięki, że tak uważasz, ale my naprawdę nie mamy takich ambicji i możliwości. Wokal to złożona i poważna sprawa, a dla nas to była tylko dobra zabawa. Jednorazowo ok, ale nie na stałe. Edek i ja powinniśmy się bardziej skupić na naszych instrumentach i muzie. Swoje pięć minut mamy na koncertach, towarzysząc Pawłowi w chórkach.

A co powiesz o supportach? Były dwa. Skąd to i kto to?

Pierwszy to zespół LAWINA – młoda kapela z Radomia. Wysłali maila z numerami oraz prośbę, że bardzo chcieliby przed nami zagrać. No to nie ma sprawy. Poza tym to fajne chłopy! Druga kapela – ALL MY LIFE – został zaproponowany przez Marka – właściciela „Progresji”. W tym zespole są sami starzy wyjadacze, zresztą na bębnach gra pierwszy perkusista HETMANa – Robert Kubajek, więc fajnie było się spotkać po latach.

A jak porównasz tamten gig HETMAN z innymi, które graliście? Czy można liczyć na „powtórkę z rozrywki” czyli show, jakiego nie powstydziliby się „wielcy” sceny metalowej?

ImageWszystko zależy od warunków techniczno-finansowych. Myślę, że scenę w czasie występu należy wykorzystać jak najlepiej. To musi być show, a nie tylko pokazanie kunsztu muzycznego zespołu. Co do powtórki, to zobaczymy, co los przyniesie…

Skoro jesteśmy przy koncertach, opowiedz jakąś zabawną historię z któregoś z nich? A wiem, że tych było co niemiara…

Zabawne momenty kojarzą mi się z panami, którzy odeszli od zespołu. Kilian w Halinowie w czasie koncertu potyka się po nieudanym skoku i wali czaszką w glebę. Jacek w czasie próby rzuca (nieumyślnie) pałką w członków zespołu lub wsadza ją sobie do nosa podczas grania. Radzio miał chyba najgorzej, bo poraził go prąd, gdy zalało nam salę prób we Włochach.

Może słów parę o trasie po Stanach? Gdzie graliście i jak byliście przyjmowani?

Chicago to żadna trasa – dwa koncerty na zaproszenie fundacji, na festynie trzy sceny, żarcie, piwo, typowa impreza polonijna. Na drugim koncercie przeżyłem szok. Pewna starsza pani, gdy graliśmy utwór „Czarny Chleb i Czarna Kawa”, nagle wstała, rzuciła laskę i śpiewała ostatnie refreny. Później dowiedziałem się od organizatorów, że głównie przez ten numer nas zaprosili. Był to jakby hymn polskich uchodźców z czasów komuny.

Od stycznia 2008 ponownie ruszyliście, na razie delikatnie, z koncertami…

Gramy koncerty w Warszawie w takich klubach jak „Metal Cave”, „Radio LuXembourg”, „Hard Rock Cafe”, „Progresja”. Mamy też propozycje na lato: zlot motocyklowy w Czersku. Szykuje się też wyjazd do Berlina.

Obecnie występujecie już z nowym wokalistą. Roczek szukaliście krzykacza. Miał być Merot z BLACK HORSEMEN, ale zapewne nie dał rady w piwnych bataliach i poległszy, dał sobie spokój. Potem jeszcze jakaś persona była, ale coś i jej nie ma. Jarek, masz aż takie wymagania, czy ludzie boją się z Tobą współpracować?

Marcin [tj. Merot – red.] jest młodym, zdolnym i niepijącym wokalistą. Ma bardzo dużo zajęć: studiuje, gra w trzech kapelach i ma jakieś swoje pomysły muzyczne, więc go rozumiem. Myślę, że dobrzy wokaliści siedzą gdzieś w domach i patrząc na rynek nie chcą się ujawnić, myśląc, że sobie nie poradzą, a to nieprawda. Jednak mamy już w HETMANie nowego wokalistę Pawła…

ImageTak… Uważam, że ten człowiek omal nie zrobił z koncertu HETMAN w „Radio LuXembourg” (początek 2008) jakiejś weselnej biesiady, zwłaszcza tekstami rzucanymi między kawałkami… Podobało Ci się to? To teraz broń go albo powiedz mi, że się przypierdalam:-)!

Niestety masz rację! Paweł popełnił błąd i rozmawialiśmy na próbie o tym wypadku przy pracy. Był to przykład porażki w czasie docierania nowego składu.

Ale jako „lider” musiałeś mieć na niego wpływ, prawda? Czy kiedy Kilian był jeszcze wokalistą HETMAN, próbowałeś prostować jego wypowiedzi lub jego samego?

Gdy mieliśmy wywiady wspólne z Kilianem, było bardzo trudno to robić. Tego faceta ciężko przekrzyczeć. Kiedy zaczynałeś coś mówić, wchodził ci w połowie zdania, komentował, przerywał, poprawiał Twoje wypowiedzi!

ImageOk, kropelka historii. HETMAN ma w swoim dorobku album pt „Kolędy” (1997) i występ z tej okazji w TV. Powiedz mi, brachu, jak to z Tobą jest? Religijny to Ty nie jesteś, a tu taka płyta? Czyżby był to typowo komercyjny zabieg, mający przyciągnąć do hard rocka babcie z Radia Maryja? Innymi słowy, po co nagraliście ten album?

Z kolędami było tak, jak z przeróbkami. To nie był mój pomysł. Ktoś z (już nieistniejącej) telewizji  zaproponował, abyśmy je nagrali, a ja przyjąłem to jako wyzwanie aranżacyjne. Tyle. Jak płyty wyszły w roku 1997, mój brat wziął je na bazar i jakaś starsza kobiecina wrzasnęła: „Boga się nie boicie?” Że niby gitary i takie historie. A gdzie jest napisane, że kolędy mają być smutne? Co roku w święta różni ludzie dzwonią i gratulują tak świetnych kolęd. Nawet mam sygnały, że osoby głęboko wierzące słysząc dziecięcy chórek w „Gdy się Chrystus rodzi” spadają z foteli. Koniec tematu.
 
Czy udzieliłbyś Radiu Maryja wywiadu, który dotyczyłby inspiracji płyty „Kolędy”? Co byś powiedział dyrektorowi Prawdziw… Sorry, Rydzykowi? No i czy Ci nie wstyd, że w niedzielę, zamiast do kościoła, to Ty próby zespołu organizujesz? Ciekawe, co zrobisz, jak doniosę na Ciebie do księdza proboszcza:-)!

Eee, próby gramy już tylko w soboty, a do kościoła nie chodzę. Nie czuję takiej potrzeby. Poza tym leczę kaca po sobocie. Także idź i naskarż na mnie do proboszcza. A jeżeli chodzi o wywiad, to jasne, że bym takiego udzielił, ale na pewno ta propozycja nie padnie. Powiedziałbym Rydzykowi, że interesują mnie tylko pytania związane z muzyką.

Jarek, określ siebie. Wierzący – praktykujący, wierzący (w co?) – niepraktykujący, niewierzący – ateista, antyklerykał…?

Jestem wierzący. Ale uważam, że wiara to bardzo prywatna sprawa każdego człowieka i już nie będę o tym opowiadał. Raz, że się nie da, a dwa, że wtedy nie miałoby to sensu, gdybym zdradził swoją tajemnicę komukolwiek.

Skoro jesteś „wierzący” – cokolwiek to znaczy. Zatem skup się! Dlaczego nie wybaczysz „bliźniemu”? Ponoć przed koncertem w „Progresji” była opcja, aby pojawił się na scenie Kilian… Co Waść na to?

Na razie nie wybaczę – „bo nie”. To, co ten człowiek zrobił, było dla mnie wielkim szokiem, ciosem, zaskoczeniem i głęboką raną, która, by się zagoić, potrzebuje bardzo dużo czasu. Odnośnie Kiliana na koncercie w „Progresji” – też do mnie dotarła ta informacja, ale to była tylko plotka.

A gdy emocje związane z tamtym rozłamem w zespole opadną, czy jest szansa, że padniecie sobie kiedyś w objęcia, wspominając stare, dobre czasy, kiedy razem „hetmaniliście”? Czy potrafisz w ogóle spojrzeć na te zaszłości z dystansem?

Co prawda sprawa rozłamu zespołu jest już daleko w tyle, jednak nie mogę sobie wyobrazić, że kiedykolwiek wpadniemy sobie, jak to ładnie określiłeś, „w objęcia”. Ci goście chcieli, żebym nigdy więcej nie grał! Rozdmuchali ploty o moim zapuszczeniu, alkoholizmie, oczernili moje nazwisko wśród dobrych znajomych. Zaczepiali nawet moją, wtedy jeszcze nieletnią córkę insynuując podłe historie na mój i co gorsza na jej temat! Przykro mi o tym mówić, dlatego chciałbym skończyć temat tych panów i nie poruszać go więcej, bo nie jest on dla mnie przyjemny

A słyszałeś może płytę… NIGHT RAIDER – zespołu byłych muzyków HETMAN?

Nie słyszałem, ale wiem, że to Ty wiesz dużo więcej na ten temat. Podobno jest nagrana i czeka na wydanie. Po usłyszeniu materiału zamieszczonego na ich stronie nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Może na płycie będzie lepiej słychać. A na tę chwilę nie lubię takiej muzyki.

A jak się odnajdujesz w dzisiejszym świecie zdominowanym przez komórki, internet etc. Wiem, że internetu nie posiadasz i rzadko zasiadasz przed komputerem. Czy nie utrudnia Ci to kontaktu ze współczesnym światem? Da się w ogóle porównać stare czasy z tym, co się dzieje obecnie?
ImageWkurza mnie to wszystko! Lubię muzykę lat `80. To były inne czasy, dla mnie lepsze. Pamiętaj, że gram w różnych kapelach już od 28 lat. 18 lat liczy sam HETMAN. Nagrywałem w studiach analogowych i pamiętam przejście na cyfrę. Do tej pory jest mało ludzi, którzy się na tym znają. Po takim doświadczeniu wiem, że nie ilość i jakość sprzętu jest w studiu najważniejsza, tylko człowiek.

Piwo, wódka, wino – który z tych napojów chłodzących jest Twoim ulubionym i jakie marki preferujesz? I jeszcze słówko o ulubionych daniach! Podobno sam nieźle gotujesz? Jakie danie firmowe byś mi zaproponował?

Wódki i wina nie piję od dawna, ze względów zdrowotnych. Starość nie radość. Lubię browar, który walę regularnie. A jakie danie? Proszę! Hetman w zalewie octowej:-)! Lubię robić golonkę, spaghetti w pomidorach i gotować zupy. Uwielbiam zupy.

To podaj szybko, cwaniaku, przepis na swoją ulubioną zupę! Słowo, że go wykorzystam, choć zup nie znoszę.

Pomidorowa na szybko! Bierzesz duży kubas, łyżka oleju, łycha wegety, natka, szczypta cukru, łycha koncentratu, pieprzysz i zalewasz wrzątkiem. Później wsypujesz trochę kaszy manny, mieszasz i wpierdalasz! Mniam, mniam.

Na zakończenie zapodaj, jakie są plany HETMAN i powiedz mi, jak widzisz przyszłość zespołu za lat powiedzmy 10!? Będziesz wtedy takim Blackmoorem polskiej sceny.

Dziwne pytanie. Nie wiem, co będzie za dziesięć lat. To szmat czasu. Przed nami dwudziestolecie i to jest dla mnie w tej chwili najważniejsze. Szykujemy na ten jubileusz specjalne wydanie „The Best Of HETMAN” i to na winylu. Poza tym mamy w zespole dwóch menedżerów i załatwiamy koncerty na zachodzie, jak i na wschodzie Europy. No i pracujemy już w nowym składzie nad płytą, która ukaże się w 2009 roku.

Ostatnie słowa są Twoje! Pozdrów, kogo chcesz. Dzięki za Twój czas! Podobało Ci się?

Wywiady dla Ciebie to czysta przyjemność. Chciałbym pozdrowić i podziękować fanom HETMANa, przyjaciołom i sponsorom, bez których nie udałoby mi się podnieść tego zespołu na „dechy”. Z serca Wam dziękuję i bądźcie z nami. Pozdrawiam metalowo i klasycznie!

[Adrian / Atmospheric #14]

Hetman, jarekhertmanowski@interia.fm; www.hetmanband.pl