HOLY DRAGONS Zerstrorer `12

Pewni moi koledzy – stara metalowa gwardia – za metal uważają jedynie heavy i thrash. Reszta (!) się nie liczy: death to hałas, „blekostwo” nie występuje w rozmowach inaczej niż jako „wstrętne”, hc, post, niu, gothic i co inno to tylko metalowe popłuczyny. Liczą się JUDAS, MEGADETH, R. J. DIO, IRON MAIDEN i podobne. Lista jest oczywiście odpowiednio dłuższa, ale jej ramy są jasno określone. Granicą ostrości tej skali jest – powiedzmy – ANNIHILATOR. Wiadomo więc, o co chodzi: ma być melodyjnie, podniośle, raczej w dur niż mol, a refren ma chwytać za jaja (lub przynajmniej za serce).

Wszystkie te wymagania zdają się spełniać również panowie z HOLY DRAGONS i by oszczędzić sobie n-tego odsłuchiwania – jakże genialnych skądinąd – płyt MERCYFUL FATE, muszę polecić ich dokonania wspomnianym na wstępie koneserom tradycjonalistom. Tym bardziej że „Zerstrorer” to już piętnasty (!) długogrający album HOLY DRAGONS! Choć może powinienem, nie będę udawał zaznajomionego z ich dyskografią.. Zespół poznałem dopiero przy okazji tego wydawnictwa. Powstali w 1997 roku i – przyznać trzeba – od tamtego czasu działają praktycznie bez wytchnienia! Ile wśród wspomnianej piętnastki jest jednak re-edycji i re-makeów – nie wiem. Na pewno omawiana płyta ma taki właśnie charakter. Pierwotnie ukazała się w 2010 roku pod tytułem „Zerstrorer. The Chapters of the III World War History Ghost. Part One”. Została wydana ponownie pod zmienioną okładką, skróconym tytułem, zaś czasy poszczególnych numerów różnią się zazwyczaj nieznacznie. Przeczuwam, że na lokalnej scenie HOLY DRAGONS jest zespołem popularnym, tym bardziej iż Metal Archives notuje 32 zespoły z tego kraju (w tym tylko 17 wciąż działających). Panie i Panowie! Witamy w Kazachstanie! Zaznaczyć tu muszę od razu: mimo niewątpliwie „egzotycznego” kraju pochodzenia twórców, nie znajdziecie nic etnicznie kazachskiego w ich twórczości. To raczej muzyka mieszcząca się doskonale w tradycji wszystkich wymienionych wyżej tuzów – bo panowie z HOLY DRAGONS nie wciskają nam na „Zerstrorer” żadnych głodnych kawałków. To gitarowy heavy/thrash w najlepszym stylu! Bez obsuwy i bez ściemy! Ponadgodzinny materiał mija szybko i bardzo przyjemnie. Jest tam dużo do posłuchania! Nieprzypadkowo wymieniłem wyżej zespoły współtworzone przez genialnych, charyzmatycznych wokalistów: Ian Breeg również ma naturalne warunki („na miarę naszych możliwości”, oczywiście) do takiego śpiewania, a jego maniera jest swoistym miksem heavymetalowych legend. Jest więc Ronnie James Dio i Rob Halford z najlepszych lat, wpadający czasem w falsety spod znaku Diamentowego Króla, są melodeklamacje a`la Dave Mustaine i do tego jeszcze dużo od siebie. I może tak najprościej zdefiniować ogólnie całą muzykę HOLY DRAGONS: czerpią oni to, co najlepsze, z metalowego dziedzictwa, ale jednocześnie nie sposób porównać ich do tylko jednej spośród tych wielkich kapel, której byliby najbliżsi. Wytworzyli oni bowiem swój własny styl, w którym oprócz porządnego metalowego rzemiosła słychać też swobodę i przyjemność grania! Żadnych napięć – tylko heavy metal! [Herr Bee]

Holy Dragons, www.truemetal.org/holydragons

Pitch Black Rec., P.O.Box 28522, Nicosia 2080, Cyprus; info@pitchblackrecords.com; www.pitchblackrecords.com, www.myspace.com/pitchblackrecordsmetal, www.facebook.com/pitchblackrecords