HORSE LATITUDES Awakening `12

CD/digiCD `12 (Doomentia Rec.)
Ocena: 4,5/6
Gatunek: doom/drone metal

HORSE LATITUDES to dosyć osobliwy projekt. Fińskie trio, w składzie Heidi (bas), Vellu (bas) oraz Harri (perkusja, wokal), proponuje całkiem śmiałą mieszankę na styku doomowo-dronowych brzmień. Tytułem wstępu warto dodać, iż nazwa grupy zdaje się nie bez przyczyny nawiązywać do piątego utworu z płyty „Strange Days” zespołu THE DOORS. Awangardowość oraz odstępstwo od powszechnie używanych norm cechuje bowiem zarówno w muzykę Finów, jak i wspomniany utwór legendy psychodelicznego rocka. „Awakening” to drugi w kolejności pełnowymiarowy album zespołu. Płyta została wydana w roku 2012 pod skrzydłami czeskiej wytwórni Doomentia Records. Całość przekracza nieznacznie trzy kwadranse, a muzycznie trzeba przygotować się na eksploracje odległych i nieznanych otchłani niskich częstotliwości. „Awakening” to sześć naprawdę ciężkich utworów. Uczucie swoistego przytłoczenia jest przede wszystkim uwydatnione poprzez użycie dwóch gitar basowych, które, nierzadko wzmocnione różnymi efektami, tworzą wprost śmiertelną ścianę dźwięku. Bardzo często jedna gitara basowa gra na tzw. „cleanie”, podczas gdy druga posępnie wtóruje jej na kanale przesterowanym. Pomimo tego, iż muzycy operują dźwiękami z bardzo niskich rejestrów, brzmienie gitar basowych jest czytelne i dosyć naturalne. Brak gitarzysty prowadzącego nie jest więc w tym przypadku specjalnie odczuwalny. Myślę nawet, że wprowadzenie partii solowych zepsułoby tylko finalny efekt uzyskany poprzez zminimalizowanie składu wykonawczego. Tempa poszczególnych utworów na „Awakening” nie należą do szybkich, co można spokojnie wywnioskować już po wyżej podanych informacjach na temat zespołu, jak i płyty. Muzykę zawartą na albumie w ryzach utrzymuje Harri. Bębniarz ten zdecydowanie postawił na precyzję i dokładność, omijając szerokim łukiem zbędne techniczne popisy. Mamy więc do czynienia z klasycznym doomowym podejściem do sekcji rytmicznej, co tylko działa na korzyść albumu. Wszak prawdziwą sztuką jest zagrać daną partię wolno i równo:-). Co ciekawe, poza obsługą garów, perkusiście zdarzy się co nieco również zaśpiewać. Myślę, że bardzo dobrze odnajduje się zarówno w jednym, jak i drugim przypadku. Zdecydowanie najkorzystniej wokalnie udało mu się zabrzmieć w trzecim kawałku „Profane Awakening”. Przede wszystkim używa on czystego śpiewu, gdzieniegdzie ubarwionego krzykiem. Standardowo przy tego typu wydawnictwach, jak i gatunku, teksty utworów odnoszą się do wszechogarniającej pustki, destrukcji oraz „ciemnej strony księżyca”. „Awakening” jest przykładem płyty, na której próżno szukać tzw. killera, czy innego nachalnie wybijającego się utworu. W tym wypadku nie powinno to jednak być rozpatrywane w kategorii wady. Muzyka zawarta na drugim albumie HORSE LATITUDES tworzy bowiem spójną całość, a całość zdaje się być bardzo przemyślanym produktem. Finom udało się uzyskać niesamowicie duszny i złowieszczy klimat, roztaczając przy tym tajemniczy oraz hipnotyczny nastrój. Muzycznie „Awakening” raczej niewiele wspólnego ma z tytułowym przebudzeniem, gdyż w moim odczuciu skłania się on bardziej ku powolnemu upadkowi, choć z drugiej strony koncepcja ta nie musi być tak prosta, jak się z pozoru wydaje. Myślę, że płyta spokojnie obroni się przed konkurencją i recenzentami, gdyż pomimo niewielkiego instrumentarium Finowie udowodnili, że można stworzyć coś niesamowicie ciężkiego i zwalistego w nowej, nieszablonowej formie. Zdaję sobie również sprawę, że prawdopodobnie album „Awakening” może okazać się zbyt trudny w odbiorze dla przeciętnego słuchacza, jednak zachęcam do zapoznania się z nim i do własnej jego interpretacji. [Adam Dzwonnik]

Horse Latitudes, www.facebook.com/horselatitudes666
Doomentia Rec., P.O.Box 28, 389 01 Vodnany, Czech Republic; info@doomentia.com; www.doomentia.com