IMMERSION: Debiutanci z Krakowa

 

immersion_logo

Na IMMERSION trafiłem przypadkiem. To zespół z mojego miasta (podwórka, pola, dworu), tak więc sprawdzić musiałem. A co! W końcu człowiek do tej metalowej sekty należy i musi wiedzieć, co jest grane, nie? Sami oceńcie, co to za muzyka. Ja mogę powiedzieć tylko tyle – zobaczymy, co przyniesie czas! Każdy kiedyś zaczyna i łapie wiatr w żagle, więc słodzić nie będę i smarować wazeliną, ale i dołować również nie zamierzam! Fajnie, że nowe kapele powstają, ale niech grają i się nie rozpadają!

Spowiadali się: Asia (wokal), Lord Sedes (gitara), Pienia (perkusja) i świeży narybek – Łukasz (basista).

 

 

Witajcie. Muszę przyznać, że wcześniej nie było mi dane Was słyszeć. Jesteście bardzo młodą grupą, a takich w Krakowie co roku powstaje niezliczona ilość, niestety niewiele z nich trwa w swojej muzycznej wędrówce… Jak zaczęła się Wasza przygoda z IMMERSION? Czy wcześniej udzielaliście się w jakiś innych zespołach?

 

Lord Sedes: Tak, ja udzielałem się wcześniej w kilku kapelach, przyznam, że nie tylko metalowych… Przygoda z IMMERSION zaczęła się chyba od spotkania mojego i Aśki przy próbie zawiązania jakiejś deathowo-blackowej grupy kilka lat temu. Po kilku próbach z dawno już zapomnianymi kolesiami zostaliśmy sami i zaczęliśmy szukać ludzi chętnych do grania w leżących nam klimatach. Tak nawiązaliśmy kontakt z Boulikiem i Pienią i… tak już zostało.

 

Pienia: Pewnego dnia Boulik zamieścił w Internecie ogłoszenie, z którego wynikało, że nie tylko jesteśmy dobrymi muzykami, ale też spożywamy piwo w ilościach hurtowych. Jak się później okazało, to pierwsze to był zwykły chwyt marketingowy, ale… zadziałał.

 

Łukasz: Ja dołączyłem do zespołu z początkiem stycznia 2011. Jest to pierwsza kapela, w której gram. Do IMMERSION trafiłem dzięki byłemu basiście Danielowi, z którym na co dzień pracuję.

 

immersion.5

 

Pierwsze co wyróżnia Waszą grupę z tłumu, to wokalistka Asia. Skąd u diabła, dziewczyno, u Ciebie takie skłonności do wypluwania swojej tchawicy:-)? Mało mamy w Polsce wokalistek metalowych, z tych bardziej znanych to na pewno Sylwia z THE NO-MADS i Weronika z obecnego SCEPTIC czy TOTEM. W Krakowie istniał kiedyś taki zespół o nazwie SYMBOLIC IMMORTALITY (początek lat 90-tych), w nim również na wokalu była dziewczyna. A obecnie istnieje jeszcze KILLSET (choć tam akurat udzielają się same panie:-)…). Dalsza część pytania brzmi – jak jesteś odbierana przez swoich kolegów po fachu? Czujesz się w jakiś sposób dyskryminowana? Wiadomo jak to z niektórymi panami jest:-)…


Lord Sedes: Dzięki, rozumiem z tego, że sama nasza muzyka nas nie wyróżnia z tłumu [to tylko dodatek:-) – red.].

 

Asia: Skąd się to wzięło? Zawsze lubiłam pracować nad swoim głosem, swego czasu dużo śpiewałam klasycznie i często zdarzało mi się eksperymentować [fajne eksperymenty…:-) – red.]. Dlatego kiedy zaczęłam słuchać cięższego metalu, było to dla mnie tak naturalne, by spróbować i tej formy ekspresji wokalnej, że nawet nie przyszło mi na myśl, że to coś dziwnego, bo jestem dziewczyną. Jak jestem odbierana przez innych wokalistów? Szczerze mówiąc, nie wiem, bo niewielu tak naprawdę do tej pory spotkałam. Ale nie sądzę, żeby w ogóle zdarzały się takie sytuacje zbyt często. Dziewczyny nadają się do wrzeszczenia tak samo jak faceci. Nie ukrywam, że irytuje mnie, kiedy płeć wokalisty jest pierwszą rzeczą, którą ludzie dostrzegają patrząc na kapelę. Czy to naprawdę ma jakiekolwiek znaczenie? Liczą są umiejętności [wyszedłem na szowinistę! – red.].

 

Na swoim koncie macie już pierwsze 3-utworowe demo. Jednak jego nagranie pozostawia wiele do życzenia. Brzmienie zupełnie nie oddaje ciężaru tego gatunku. Czy planujecie w niedługim czasie nagrać jakiś nowy materiał? Może macie już upatrzone jakieś studio?


Asia: Tak, jak najbardziej! Materiału zebrała się już naprawdę spora ilość. Niestety ciągle coś krzyżuje nasze plany. Planowaliśmy nagrać co nieco pod koniec października, ale niestety, Daniel (basista) musiał zrezygnować z gry w grupie. Kilka miesięcy szukaliśmy kogoś na jego miejsce i w końcu znaleźliśmy Łukasza, który swoim zapałem dodatkowo nas motywuje. Mamy nadzieję, że to kwestia paru(nastu) tygodni, by nagrać coś ponownie. Tym razem w regularnym studio, bardziej profesjonalnie.

 

Z tego, co udało mi się prześledzić, gracie głównie małe koncerty w krakowskich knajpach. Jakie zespoły, z którymi dotychczas graliście, wywarły na Was najbardziej pozytywne wrażenie i czy szykujecie coś grubszego? Im większy koncert, tym większa szansa na to, że traficie do szerszej liczby odbiorców.


Asia: Bardzo ciężko jest się wbić na coś „grubszego”. Scena metalowa w Krakowie jest mało zorganizowana, rzadko zdarzają się jakieś większe koncerty, tzn. na których gra więcej niż 3-4 kapele. A jeszcze za mało zagraliśmy, by zaznajomić się z większą ilością zespołów grających w naszym klimacie:-). O jakimś przeglądzie itp. raczej nie ma co marzyć, a jakikolwiek wyjazd poza miasto jest w tym momencie nierealny – głównie dlatego, że wszyscy pracujemy / uczymy się. Poza tym wiąże się to z kosztami. Przydałoby się mieć też zarejestrowaną choć część materiału. Koło się zamyka.

 

Lord Sedes: Generalnie, pewnie jak każda początkująca grupa, gramy wszędzie tam, gdzie raczą nas przyjąć. Jak dotąd graliśmy na różnej maści koncertach, choć na pewno chcielibyśmy wbić się w kręgi związane stricte z ciężkimi klimatami. Wbrew pozorom nie jest to takie proste, ale liczę, że prędzej czy później hermetyczne grono krakowskich metalowych kapel dostrzeże nas i przyjmie do swojej rodziny.

 

Pienia: Oczywiście są też pozytywy. Tak naprawdę każdy, nawet najmniejszy koncert sprawia nam dużo frajdy. Przez ten krótki czas koncertowania poznaliśmy sporo ludzi i zespołów, z którymi co jakiś czas spotykamy się na jednej scenie i przy kilku piwkach. Pozdrawiamy z tego miejsca chłopaków z AXIS MUNDI, PARADYGMATu, HUMAN BAZOOKA (o! to chyba jakiś ACID DRINKERS cover band:-)? – red.] i PHANTOMa.

 

immersion.6

 

Na swoich koncertach wykonujecie sporo coverów. O ile muzycznie nie odbiegają one znacząco od oryginałów, różnią się jednak stylem śpiewania. No właśnie, ciekawi mnie Wasze zdanie na temat przerabiania cudzych utworów. Ja jestem zwolennikiem dużych zmian i według mnie cover musi być zbudowany troszkę na innych zasadach – zachować główną bazę kompozycji, ale przynieść również świeże, nowe i (zespołowe) oryginalne zagrywki. Słyszeliście drugą wersję „Fishdick” ACID DRINKERS? Co myślicie o tej płycie?


Lord Sedes: Hah, masz sporo racji. Z tym że podzielmy covery na dwie grupy. Jest bowiem pewna różnica pomiędzy graniem coverów na koncertach, co ma służyć głównie dobrej zabawie i porwaniu publiczności, a praktykowanym ostatnio przez wiele grup / wykonawców / śpiewaków zwyczajem umieszczania na swoich płytach w żaden sposób nie zmienionych starych hiciorów, niemalże jakby były one ich autorstwa! Dla mnie osobiście kwintesencją dobrego coveru jest „Knocking On Heaven’s Door” GUNS N`ROSES – utwór, który po przeróbce zyskał całkowicie nową postać, ale pamiętajmy też, że co innego coverować Dylana, a co innego np. ARCH ENEMY. Muzyka metalowa, ze względu na duże natężenie ilości dźwięków i swój riffowy charakter, zostawia niewiele możliwości do reinterpretacji. W przypadku niektórych kapel (patrz np. METALLICA) profanacją byłoby zmienić kilka dźwięków choćby w solówce!

 

Asia: Covery są dobre pod tym względem, że (o ile są trafnie wybrane) ludzie lubią usłyszeć coś, co znają. Chyba najlepiej się przy tym bawią. Ale nie gramy ich też dużo, stanowią najwyżej 20% naszego setu. Tak, mamy podobne zdanie: nie chodzi o to, żeby po prostu odtworzyć dobrze znany kawałek, ale by dodać do niego coś „od siebie”. Niestety nie wszyscy się z tym zgadzają. Kiedyś zagraliśmy cover „Aces High” i wrzuciliśmy go na YouTube. Zagorzali fani IRON MAIDEN byli wprost oburzeni naszą interpretacją, zwłaszcza wokalem, uważali to za istną profanację. Dostaliśmy kilka bardzo negatywnych komentarzy. [pewnie tym komentatorom nie spodobałby się „Graveyard Classics” SIX FEET UNDER:-) – red.] Zupełnie inaczej jest z coverami utworów, w których wokal jest podobny, wtedy niewiele zmieniamy i nikogo to nie razi. Szkoda, że tak jest. Niektórzy są bardzo ograniczeni w tej kwestii.

 

Pienia: Ja osobiście jestem wielkim fanem mieszania wszystkiego ze wszystkim. Uwielbiam, gdy ktoś bierze kawałek zupełnie nie ze swojej bajki i przerabia go, nadając mu własny niepowtarzalny styl. Mogę obiecać, że w tej kwestii nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa!

 

Jakie są Wasze muzyczne inspiracje? Każdy muzyk przesiąka określonym stylem jakiegoś zespołu czy wybranego instrumentalisty. Jak sprawa wygląda u Was?


immersion.3Lord Sedes: To chyba oczywiste, że każdy z nas jest przesiąknięty różnymi wpływami muzycznymi. Generalnie męska część naszej kapeli jest w dużym stopniu przesiąknięta starymi dobrymi czasami heavy metalu z lat 80-90-tych, które stworzyły punkt wyjścia dla późniejszych podgatunków, coraz bardziej ekstremalnych i bluźnierczych. Moje zainteresowania stanowią różne gatunki metalu: od klasyków spod znaku początków heavy metalu (BLACK SABBATH, JUDAS PRIEST, MOTORHEAD), thrashu (METALLICA, SLAYER, KING DIAMOND), power metalu (HELLOWEEN), NWOBHM (IRON MAIDEN), po muzykę deathową (DEATH, VADER) i blackową (EMPEROR, IMMORTAL, MAYHEM). Myślę, że stąd też bierze się dość duże zróżnicowanie w twórczości IMMERSION. Staramy się nie zamykać w jakiejś muzycznej szufladce, każdy utwór wyraźnie odróżnia się od poprzedniego.

 

Pienia: Jak już wspomniałem, lubię w muzyce łączenie ze sobą składników na pozór do siebie nie pasujących. Dlatego też fakt, że każdy z nas „wychował się” na czymś innym, uważam za plus. Dzięki temu każdy może dodać do muzyki IMMERSION to, co lubi, czyniąc ją przez to bardziej urozmaiconą. Nasz poprzedni basista w ogóle nie słuchał metalu (sic!), ale to dzięki niemu mamy w repertuarze utwór, który ktoś kiedyś określił mianem „death-punk”. Możecie się domyślić, na jakiej muzyce się wychował…

 

Łukasz: Gama gatunków muzycznych, które są dla mnie inspirujące, jest bardzo szeroka, bo rozciąga się od LIMP BIZKIT, KORN, SYSTEM OF A DOWN, poprzez SLIPKNOT, MACHINE HEAD, SOULFLY, METALLICĘ (tą nową) [żartujesz? – red.], aż po BRING ME THE HORIZON oraz SUICIDE SILENCE. Lubię słuchać zespołów, które cechują się wyjątkowo ciężkim brzmieniem, nie stroniąc jednocześnie od zagrywek typowych dla kapel nu-metalowych i hardcorowych.

 

Dzięki za wywiad! Ostatnie słowa należą do Was!


Lord Sedes: Cóż, na chwilę obecną możemy zaprosić wszystkich do odwiedzenia naszego profilu na MySpace oraz strony internetowej, gdzie znajduje się kilka naszych utworów nagranych podczas koncertu, w całkiem niezłej jakości. Będziemy wdzięczni za wszelkie opinie i rady. Dziękujemy również ludziom, którzy nas do tej pory wspierali i przychodzili na nasze koncerty. Zachęcamy również wszystkich do przybycia na kolejne. Z końcem lutego powinno się pojawić kilka terminów.

 

[Sabian]

 

Immersion, immersion@interia.eu; www.immersion.org.pl, www.myspace.com/immersionpoland