IN SILENT Martwy Dopływ Wisły (2017)

Są albumy, gdzie już od pierwszych dźwięków domyślamy się, czy przypadną nam do gustu, czy nie. Zależy to od wielu różnych czynników. Tak też jest w przypadku IN SILENT „Martwy Dopływ Wisły”. Praktycznie już po pierwszym kawałku możemy chcieć więcej, lub wyciągnąć płytę z odtwarzacza i wyrzucić ją przez okno…

Zespół pochodzi z Sandomierza (i okolic) – ciekawostką może być fakt, że z różnymi roszadami w składzie istnieje 22 lata. „Martwy Dopływ Wisły” jest drugim longplayem w ich historii. Nie jest to może imponujący wynik, ale tak naprawdę kogo to obchodzi? Przecież sztuka to nie żadne cholerne wyścigi na płodność.

Patrząc na okładkę i tytuły – np. „Satandomierz”, „Gnijący Miód” – nie trudno zorientować się czym uraczy nas IN SILENT. A jest to prosty, poprawnie odegrany death metal, okraszony dość rubasznymi tekstami. Nic wydumanego, nic wirtuozerskiego, nic odkrywczego. Stara dobra szkoła prostego łojenia – mnie się podoba. Nie ma tu miejsca na specjalne kombinacje. Jedni powiedzą: „co za gówno”, inni natomiast uśmiechną się pod nosem i puszczą podczas niejednej imprezy „Necrofucker Zwei”. Małym minusem w moim odczuciu jest wokal. Przyznam, że nigdy nie byłam fanką łączenia death metalu z wokalem w nieco „punkowym” stylu (w dodatku po polsku) – słuchanie tego to dla mnie to średnia przyjemność (może poza wspomnianym wyżej, „Satandomierzem”, gdzie wokalista wkracza w nieco cięższe rejony). Lubię kiedy wszystko jest na swoim miejscu – przy death metalu pozostaję wierna mentalnie potężnemu, niskiemu, głębokiemu rykowi. Ale co kto lubi, być może dla niektórych będzie to nawet atut. Takie moje zboczenie.

Generalnie muzyka prezentowana na płycie „Martwy Dopływ Wisły” kojarzy mi się ze starym NAPALM DEATH, jednak z podkładem zagranym przez CIANIDE na spidzie. W kawałku „Oczy Diabła” możemy też usłyszeć drobne podobieństwa do IMMOLATION (gitara!), ale tak naprawdę… kogo to obchodzi? Grunt, że fajnie łoją, przyjemnie się tego słucha w aucie, a czasem nawet można zrozumieć o czym śpiewają. Poza tym cenię w ludziach pasję i zaangażowanie, a tego na pewno IN SILENT odmówić nie można.

[Eva Zet]

IN SILENT: skmal@wp.pl; https://www.facebook.com/In-Silent-144051922326331/.