INCANTATION, CHRIST AGONY, INFERNAL WAR, THRONEUM … – 8.05.2011, Katowice

2011.05.7-8_incantationINCANTATION, CHRIST AGONY,
INFERNAL WAR, THRONEUM, MEDICO PESTE

 

8.05.2011, Katowice, „Megaclub”

Stało się! Bogowie z INCANTATION powrócili! I tym razem jako headliner trasy, a nie zapchajdziura, jak to miało miejsce w czasie Blitzkriegu w 2007 roku. I to w jakim towarzystwie dane było ich zobaczyć! Nie uprzedzając wszystkich faktów powiem tylko, że w doborowym (:-)).

Po standardowym piwku, zameldowaniu się i zgłoszeniu akredytacji, przyszło mi czekać dosłownie kilka minut na pierwszy tego dnia zespół – MEDICO PESTE. Przy okazji Avant Garde Night vol. 1 miałem już styczność z ich depresyjnym black metalem. Jako że występują w tej kapeli muzycy zespołów ENCLAVE, MORD`A`STIGMATA czy MASSEMORD, obycie sceniczne to oni mają. Jednak w ich koncertsch chodzi przede wszystkim o klimat. Do tego ten mrożący krew w żyłach głos wokalisty. Skojarzenia z MAYHEM z czasów „De Mysteris…” są jak najbardziej na miejscu. Surowe brzmienie i powoli sączący się jad z głośników przyciągały publiczność pod scenę. Dość niemrawą, jednak mimo to zawsze lepiej jest grać dla kogoś pod sceną, niż siedzącego pod barem.

Z samych czeluści piekielnych tego dnia przybył zespół THRONEUM, by swoim brudnym, nienawistnym black/death metalem szerzyć wśród gawiedzi swe plugawe hymny. Miał na pewno dużo lepsze przyjęcie niż poprzednicy. Pod sceną rozpętał się całkiem dorodny młyn. Z sceny leciały takie utwory jak: „Godless Antihuman Evil”, „Fatal Resurrection” czy „The Great Execution”. Brzmienie troszkę kulało, co jednak zbytnio nie przeszkadzało zgromadzonym. Sam zespół zaprezentował się świetnie, a słowa pochwały należą się zwłaszcza Armagogowi, który idealnie wpasował się w kapelę.

Nie wierzyłem, że dane mi będzie zobaczyć INFERNAL WAR. Jeśli już grali, to ich koncerty albo odwoływano, albo nie było się jak dostać. Udało mi się jednak być i nawet przeżyć ich występ. Przyciągnęli pod scenę najwięcej ludzi. Następnie zmiażdżyli wszystkich, co do jednego. A jeżeli nawet komuś udało się ujść z życiem, to kończący utwór „Ściąć Nazarejczyka” bez wątpienia dobił nielicznych. INFERNAL WAR urwał głowę przy samej dupie! Zdecydowanie był to jeden z lepszych koncertów dnia. Na płytach brzmienie niszczy, nie spodziewałem się, że na żywo może być jeszcze lepiej. A jednak było!

Ostatnim supportem i jednocześnie przedstawicielem krajowej sceny był CHRIST AGONY. O koncertach tego zespołu słyszałem tyle, że naprawdę byłem zniechęcony. A to, że najebany Cezar kładzie koncerty, a to, że brzmienia im nie ustawili i wiele więcej. Katowicki koncert był tego 100-procentowym zaprzeczeniem. Świetne brzmienie, doskonałe przyjęcie z strony publiki, nienaganna konferansjerka Cezara. Nie można doczepić się do tego koncertu. Zagrali m.in. „Moonlight”, „Mephistophel”. Utwory z ostatniej płyty na żywo prezentują się także diabelsko. Koncert ten z pewnością zamknie mordy malkontentom, bredzącym na temat CHRIST AGONY.

Na sam koniec – mistrzowie. Co tu dużo pisać – INCANTATION przyjechało po już i tak zniszczonej publice, nie mieli litości dla nikogo. Pięknie ustawione brzmienie, gra świateł oparta głównie na zimnych kolorach i oni. Głos Kyle`a po prostu zniszczył mnie. W takim utworze jak „Blasphemous Cremation” to aż szczęka opadła. Grali około godziny. Dostałem to, czego chciałem. Zostałem sponiewierany muzyką INCANTATION, który jest jednym z moich ulubionych. Jako że Kyle tego dnia obchodził urodziny, to zachęcona przez Cezara publika odśpiewała „Sto lat”. Tym miłym akcentem zakończył się jeden z lepszych spędów tego roku.

Ludzie w Polsce są jednak nienormalni. Sala pustoszała w czasie występu Amerykanów. Jak tak w ogóle można?! Stać i słuchać, bo nie wiadomo, kiedy znów nas odwiedzą. Młodzież to powinna obowiązkowo na zajęciach w szkole słuchać klasycznych utworów, np. „The Ibex Moon”. A nie uciekać, bo muzyka ciężka, a ten death to doomem zalatuje.

Zmęczony, spocony i przede wszystkim szczęśliwy, jakimś cudem wróciłem do domu, by po kilku godzinach snu powrócić do rzeczywistości, zostawiając grobową aurę, jaką niewątpliwie roztoczyło INCANTATION nad zgromadzonymi.

[sake]