INFERNO REQUIEM Gloomy Night Stories `07

INFERNO REQUIEM Gloomy Night Stories

Płyta „Gloomy Night Stories” azjatyckiego INFERNO REQUIEM jest dość długa. Trwa 59 minut, z czego co najmniej połowa utworów nie wnosi nic nowego. Można mieć wrażenie, że grupa gra ciągle to samo i w identyczny sposób. A dokładnie INFERNO REQUIEM uprawia konserwatywny w stylu, brzmieniu i sposobie wykonania black metal. A więc jest to jego antyczna, obleśna, prymitywna, surowa wersja. Co prawda muzyka bywa równolegle melodyjna i po części klimatyczna, ale generalnie pozostaje szybka, brutalna, furiastyczna.

Jedynym twórcą i grajkiem pod banderą INFERNO REQUIEM jest Fog Blashyrkh, który skrzeczy i obsługuje większość instrumentów, no ale w pojedynkę nie za wiele jest w stanie zwojować. Perkusja jest chyba z komputera, bo brzmi jak z puszki lub jak inne pierdy skowronka. Ogólnie sound jest okropny. Garażowy. Bzyczy to wszystko niemiłosiernie tak, że jest jeden wielki chaos. Inne wady na „Gloomy Night Stories” to: monotonny scream (zresztą „wbity” w masą instrumentalną), jednostajna szybkość, no i brak jakichkolwiek symptomów indywidualnej wizji muzycznej. To wszystko było już setki razy na albumach norweskich kapel (począwszy do DARKTHRONE) i tysiącach płyt ich naśladowców. Zaś rozciągnięcie jednego z utworów do 9:28 to przesada! Jednym słowem debiutancki krążek INFERNO REQUIEM to bardzo podziemne wydawnictwo z mrocznym, czarcim, nienawistnym black metalem, który jednak pozostawia po sobie tylko smrodek bezpardonowego, bezmyślnego napieprzanka. Cóż, znacznie ciekawsza od muzyki jest okładka. Rozkładana, wielobarwna, przedstawiająca wizję apokaliptycznego świata czy też dantejskiego piekła, ale takiego w chińskim wydaniu! Makabryczne obrazki, pokuta za grzechy, nieuchronna kara, wymyślne, słodkie tortury, „sympatyczne” diabły w niebiańskiej kolorystyce. Ciekawe, czy jest to wytwór wyobraźni stworzony na potrzeby front coveru albumu czy też prawdziwy mitologiczny fresk bądź inna starożytna ikona? Teksty z „Gloomy Night Stories” współgrają z tą orientalną tematyką i azjatyckimi, tradycyjnymi wierzeniami. Opowiadają ponoć o duchach, duszach, cieniach… Na koniec można dodać, że INFERNO REQUIEM wywodzi się z Taiwanu (czyli tego samego kraju co CHTHONIC), płyta także została wydana przez wytwórnię z tego kraju (Hell Ambassador Rec.), jednak sam Fog Blashyrkh przebywa obecnie w USA, gdzie studiuje i stara się pracować:-). Pewnie jak nasiąknie amerykańskim gównem i utyje z żarcia hamburgerów, to zacznie rapować albo grać grunge! Aha! Ciekawostką jest to, iż ponoć w swojej ojczyźnie INFERNO REQUIEM ma status zespołu kultowego, chyba tylko dlatego, że istnieje aż od roku 1999! [Kasia]

Inferno Requiem, Fog Blashyrkh, 9300 Geyser Ave. Northridge, CA 91324, USA;  www.myspace.com/infernorequiemevil
Hell Ambassador Rec., har666@har666.com; www.har666.com