Infesting The World Vol. 3 `06

 

Do znudzenia powtarzam, że nie przepadam za składankami, a nawet wcale ich nie lubię. Bardzo często po przesłuchaniu jakiejś, która przypadkiem do mnie trafi (rzecz jasna sam ich nie kupuję, bo nie przepadam), powstają kolejne argumenty przeciw tworzeniu takich kompilacji. Tym razem, w przypadku „Infesting The World Vol. 3”, argument, który mi się lęgnie złowrogo, jest przewrotny nadzwyczaj. Mianowicie zespoły, które mnie tutaj raczą, swoją twórczością są praktycznie w stu procentach świetne, aż miło słucha się ich muzyki i właśnie dlatego uważam, że szkoda jest zapoznawać się z tak wartościowymi grupami w tak masowy sposób. Wydawca, mimo szczerych chęci wspierania podziemnej sceny i wygrzebania z jej zagłębi masy rewelacyjnych kapel, nawrzucał ich w sposób urągający prezentowanym grupom. Widok dwudziestu ekstremalnych zespołów, upchanych do kupy bez ładu i składu (czytaj: bez próby stworzenia zbieżności jakości nagrań), nasuwa mi jedyne słuszne porównanie do wyprzedażowego kosza, czy też palety euro w hipermarkecie Tesco czy innym Real. Trafiłem w takim miejscu na wyprzedaż za grosze rewelacyjnej serii książek, miałem niewątpliwą przyjemność, że kupiłem je za dziesięć procent ceny, ale wciąż odczuwam niesmak z formy, w jakiej te dzieła ludzkiego umysłu do mnie trafiły. Naświetlam tą przygodę celem uświadomienia słuchaczom, o co biega mi w kwestii, której czepiam się usilnie w odniesieniu do składaka „Infesting The World Vol. 3”. Zacząłem też pisać o rewelacyjnych grupach tu zawartych i wrócić do tego muszę. Szczerze mówiąc, nie widzę tutaj cienizny, twórcy kompilacji mają należyty gust metalowy i obycie na tyle poważne, że nie popełnili błędów w doborze wartościowych zespołów. Cała płyta wypełniona jest ekstremum w różnych odcieniach, ale ekstremum wysokiej jakości, jaka nie często jest na promocyjnych składankach spotykana, z racji częstego skażenia popieraniem swoich, zaprzyjaźnionych kapel i innymi formami nepotyzmu. Jestem przekonany, że gdyby te zespoły trafiły w mój odtwarzacz po bożemu, czyli jako pełnowartościowe, przeglądowe materiały, z pewnością zwróciłbym na nie baczną uwagę. W natłoku i masie, jaką mi zaserwowano na kompilacji „Infesting The World Vol. 3”, mogę oprzeć ucho, co z pewnością uczynię, na góra pięciu najlepszych, a reszty jest mi zwyczajnie szkoda, ale mój mózg ma zbyt ograniczoną pojemność. Z jednej strony trzeba docenić pracę i profesjonalizm wydawcy, na pewno kilku zespołom pomoże to się pojawić we właściwych odtwarzaczach, niemniej sporej grupie łatwiej by było zwyczajnie rozesłać własne, indywidualne promosy, bo z tej składanki wyłowią je tylko wytrawni, wytrwali i bardzo wygłodniali odkrywcy i łowcy rewelacji. Muzycznie jak najbardziej polecam zawartość „Infesting The World Vol. 3”, natomiast formę potępiam. [John Kramer]

 

Infest Rec., Eduardo Moran Ramos, Esq. Manuel Diegues, Ayacucho B-1, A.H. Buenos Aires, Piura, Peru; infestzine666@yahoo.es