INQUISITION, ARCHGOAT, ONDSKAPT, BLACKDEATH – 21.01.2015, Kraków

2015.01.21_InquisitionObscure Verses for Multiverse European Tour:
INQUISITION, ARCHGOAT, ONDSKAPT, BLACKDEATH

21.01.2015, Kraków, „Fabryka”

Ostatnimi czasy miasto smoka stało się podstawowym punktem zaczepnym dla zespołów spod znaku ciężkiego brzmienia. Krakowska „Fabryka” wydeptała sobie sukces miejsca numer jeden wśród klubów dla ekstremalnego grania. Pozytywne opinie krążące o tym miejscu rozniosły się pocztą pantoflową i zaowocowały kolejnymi koncertami zagranicznych gwiazd metalu. Nie mogło być inaczej i tym razem, kiedy to dwudziestego pierwszego dnia stycznia 2015 r. do fabrykanckiej bramy zapukały cztery hordy czarnego metalu. Podporą dla amerykańskiej czarciej petardy INQUISITION były: rosyjski BLACKDEATH, szwedzki ONDSKAPT oraz ARCHGOAT z Finlandii.

Otwarcie bram nastąpiło zgodnie z planem, więc zgromadzona grupka maniaków mogła szybko przedostać się do wnętrza „Fabryki”. Pierwsza myśl, która mi zaświtała, to konstrukcja klubu. Dwa bary oddalone od siebie tak, aby każdy miał możliwość ugasić pragnienie i oddzielona sala koncertowa. Takie rozmieszczenie pomieszczeń, pomimo tłumu, umożliwia wygodne korzystanie ze wszystkiego, czego dusza może zapragnąć.

Minęła zaledwie chwila od wejścia do klubu i usłyszałem, że gra pierwszy zespół. Nigdy wcześniej nie miałem okazji słyszeć BLACDEATH, więc tym bardziej ochoczo ulokowałem swe uszy niemal na środku fabrycznej sali. Moim oczom ukazał się zespół weteranów surowego black metalu. Słyszalne wpływy drugiej fali gatunku kulały powtarzalnością i brakiem dobrego nagłośnienia. Z drugiej strony, gdyby nawet akustyk stanął na rzęsach, efekt byłby ten sam. Wiek muzyków powinien sugerować większe umiejętności, ale ilość wiosen wcale nie ratowała sytuacji. Groteskowe odzienie wokalisty i nieudolne barwy na twarzach reszty zespołu spowodowały u większości publiczności szyderczy uśmiech pod nosem. Wybiórcza reakcja publiczności i tak była zbyt dużą nagrodą dla kapeli. Cały set został zagrany na jedno kopyto, gdzie skrzeczący wokal i brzęczące jak komary gitary z nierówną perkusją zrodziły chęć skierowania się do baru.

Drugi na liście ONDSKAPT z racji pochodzenia powinien już reprezentować inną ligę. Mój jedyny odsłuch ich twórczości zatrzymał się na „Arisen From The Ashes” dobre cztery lata temu. Ciekawość wprowadziła do krwiobiegu szybsze krążenie i z zapartym tchem czekałem na dalszy przebieg zdarzeń. Kiedy członkowie ONDSKAPT wyszli na scenę, z głośników wydobył się mocny i złożony black metal. Widok wokalisty oblanego krwią, odzianego w odpowiedni kościsty krzyż, zmaterializował przekaz całego zespołu. Pod sceną zaczęło się gotować. Ich moc zdyskwalifikowała poprzedników. Kontrast pomiędzy BLACDEATH a ONDSKAPT był tak wyraźny, że czasem nieczyste falsety wokalisty oraz rozjechana perkusja nie zepsuły ogólnego pozytywnego wrażenie koncertu. Dobry kontakt z publicznością zaowocował gromkimi brawami i solidnym młynem przy scenie. Wraz z kolejnymi utworami zapał malał, ale i tak cały set Szwedów okazał się niezwykle udany.

Kolejnym czasoumilaczem był skandynawski ARCHGOAT. Finowie, za sprawą splitu z BEHERIT, już na wstępie mogli spodziewać się w „Fabryce” wielu fanów. Ich miks death i black metalu idealnie wpasował się w gusta przybyłych, bo już od pierwszych dźwięków pod sceną zaczął kotłować się istny młyn. I nagle, ku mojemu zdziwieniu, zespół przestał grać. Publika przestała tańczyć. ARCHGOAT odwrócił się tyłem i zaczął wyrażenie gestykulować w kierunku akustyka. Po dłuższej chwili znów zaczęli ciąć melodiami śmierci. Gardłowy mocny growling, w połączeniu z ostrymi dźwiękami black metalu, okazał się ciekawym zjawiskiem. Kompozycyjnie niemal każdy utwór podobny do siebie. Małe zróżnicowanie kawałków plus asekuracyjne zachowanie zespołu dały kiepski finał prawie godzinnego setu ARCHGOAT.

Na zegarze wybiła godzina planowanego koncertu gwiazdy wieczoru, zespołu INQUISITION. Skąpani we mgle rozpoczęli wampirycznym intrem oraz pierwszym utworem z najnowszej płyty „Force of the Floating Tomb”. I od tego momentu, za sprawą czytelnego brzmienia, ekspresji muzyków i ich postawy, można by oddzielić ogromną kreską poprzednie koncerty i ten właściwy. To niesamowite, jak tylko we dwójkę można serwować taką moc i precyzję. INQUISITION to istna petarda niesamowitej mocy dźwięków, która posiada melodię i ogromną paletę barw. Publika oszalała. Począwszy od sceny aż do samego końca muzycy INQUISITION opanowali tłum zebranych. Nikt nie miał wątpliwości, po co wybrał się do „Fabryki” w ten „niewygodny” dzień w tygodniu. Z ust Dragona poleciał kolejny utwór. Tym razem padło na „Obscure Verses of the Cosmological Black Cauldron” z najnowszego krążka. Idealne zagrany, z precyzją godną zegarmistrza nie stracił na piekielnym feelingu. W swym złożeniu posiadał ultraszybkie ciosy, a także walcowate, wolne piekielne zagrywki. W trakcie koncertu można było usłyszeć „Those of the Night” z debiutu, który w aktualnym wykonaniu wypadł znacznie lepiej od poprzednika. Miałem przyjemność usłyszeć także „Command of The Dark Crown” oraz „Astral Path to Supreme Majesties”, które swym wykonaniem potwierdziły poziom grupy. Kolejnym przykładem świetnego grania był „Where Darkness is Lord and Death the Beginning” z czwartej płyty Inkwizycji. Różnorodność zagranego seta pozwoliła cieszyć się każdym kolejnym utworem. Energia zespołu udzielała się publiczności, która co rusz odbijała piłeczkę gromkimi brawami i szaleńczym machaniem łbem do niemal każdego utworu. Czas mijał szybko. Zobaczyłem, że na moim zegarku zbliża się czas planowanego zakończenia niesamowicie piekielnie (nie)dobrego koncertu. Ostatnie chwile z INQUISITION potwierdziły klasę zespołu. Tym, co zaprezentowali, udowodnili, że koncert w „Fabryce” był znakomitym początkiem tego roku i na długo pozostanie w mojej pamięci.
Mam nadzieje, że kolejne wydarzenia muzyczne, w których będę uczestniczyć, okażą się równie udane jak koncert INQUISITION.

[Tomash]