INSTORM Madness Inside `13

CD `13 (Total Metal Rec.)
Ocena: 3,5/6
Gatunek: melodic death metal

Ostatnio mam szczęście do płyt zza wschodniej granicy oraz do rozmaitych mutacji melodyjnego death metalu. Przy czym odczucie szczęścia jest tutaj kwestią ambiwalentną, bo poziom muzyczny wspomnianych wynalazków raczej nie powala. INSTORM mieści się w tych kategoriach zarówno pod względem pochodzenia, jak i preferowanego muzycznego stylu, a co do mojego zadowolenia, to zostańmy przy ambiwalencji. Z „Mandess Inside” od początku nie jest łatwo – najpierw szpetna okładka (nie przeszkadza mi jej minimalizm, ale poziom wykonania już tak). Następnie atakuje zbędne intro (jeśli macie wątpliwości, czy można się czegoś ciekawego spodziewać po tytule „Escape From The Cellar”, to bardzo słusznie, że je macie, tylko szkoda, że INSTORM nie byli bardziej krytyczni wobec swoich pomysłów). Wreszcie zaczyna się właściwa zawartość „Mandess Inside” i pojawia się nieodparte uczucie, że wszystko to już gdzieś słyszeliśmy i to zwykle w ciekawszym wykonaniu. Pomysł INSTORM polega na sięganiu po klasykę w jak najbardziej dosłownym sensie – brzmi to jak metalowe wersje utworów ze składanki „Wielcy kompozytorzy muzyki klasycznej” i jest równie pasjonujące, co legion podobnych przeróbek umieszczanych w serwisach wideo. Niestety samo „wypożyczenie” kilku nutek z tematu jakiejś klasycznej kompozycji nie wystarczy do stworzenia „ambitnej” muzyki. INSTORM dziarsko kroczy po linii najmniejszego oporu, dodając od siebie toporne, kwadratowe aranżacje i ogólny brak pomysłu na swoją muzykę. Dla równowagi, od strony technicznej nie ma się do czego przyczepić, Moskwianie grać potrafią, a sama realizacja nagrań też mieści się w granicach przyzwoitości. W małych dawkach „Mandess Inside” jeszcze się broni (dałoby się z tych 35 minut wykroić przyzwoity singiel), ale głównym problemem całości jest przewidywalność, nuda i niezapamiętywalność tej muzyki. Wnikliwe wysłuchanie „Mandess Inside” za jednym podejściem zamula jak zjedzenie całej tabliczki czekolady na jeden raz – w trakcie niby fajnie, ale na koniec zostaje tylko zgaga i poczucie, że to nie był najlepszy pomysł. Żeby nie było, że tylko się czepiam – była sobie kiedyś taka kapela jak ARCHEON (obecnie MADE OF HATE), która miała bardzo podobny pomysł na swoją muzykę, ale potrafiła przy tym komponować rozpoznawalne utwory. INSTORM na razie jeszcze tej sztuki nie opanował i dlatego głównym morałem z tej opowieści jest ambiwalencja… [Michał Pawełczyk]

Instorm, info@instormed.com; www.instormed.com, www.myspace.com/instormband
Total Metal Rec., Natalia Kondyuk Kirimovna, Korolyova str. 2/22, 47501 Berezhany, Ternopil reg., Ukraine; metalscraprecords@gmail.com; www.metalscraprecords.com, www.myspace.com/metalscraprecords