INTHYFLESH Claustrophobia `11

Muzycy INTHYFLESH dokonali rzeczy według mnie niemożliwej. Nagrali album z old schoolowym black metalem, w czasach, gdy gatunek w zasadzie już nie istnieje, przy zachowaniu wszystkich wzorców i schematów typowych dla konwencji, a jednak udało im się stworzyć rzecz wyjątkową i oryginalną. Wszystko to za sprawą niezwykłych emocji, jakie zostały zawarte w tych dziewięciu kompozycjach składających się na trwającą blisko godzinę płytę „Claustrophobia”. Nie wiem, czy doszukiwać się sukcesu w tekstach, napisanych w ojczystym języku Portugalczyków, czy w ogólnym talencie kompozycyjnym, dzięki któremu potrafią stworzyć tak rozbudowane i intrygujące utwory jak „Alvorogo de Antecipago” czy „Pedrigao No Vicio D Austeridade”. Faktem jest, że wszystko współgra tu idealnie. Nawet brzmienie, jakie udało się ukręcić, nie przynosi wstydu gatunkowi. Choć wszystko jest selektywne i dobrze słyszalne, to jednak brzmi surowo i odpowiednio chropowato, czyli tak jak stary black metal brzmieć powinien. Oczywiście nie jest to poziom DARKTHRONE, jednak pewnej przebojowości INTHYFLESH odmówić nie można (czego dowodem są wspomniane utwory „Alvorogo de Antecipago” lub „Devanejos de Rejeiago”, bujające najpierw kanoniczną melodyką, później zrywające się do piekielnej burzy pełnej blastów i desperackich krzyków). Każda kompozycja kipi od emocji, które wprost wyczuwa się podskórnie. Może to brzmieć zaskakująco, ale dotąd żaden wokalista black metalowy nie przekonał mnie do swoich odczuć tak, jak to czyni Sataere, wykrzykując swój żal, gniew i wściekłość do świata. Razem z utworami typu „Hasteado Ao Infortunio”, ponad dziesięciominutowym kolosem ukazującym różne oblicza grupy (ale wciąż czyste gatunkowo!), INTHYFLESH na swojej trzeciej płycie pokazał, że nie bierze jeńców i gotów jest wkroczyć do ekstraklasy black metalu. [Shadock]

InThyFlesh, www.inthyflesh.com

Nykta Rec., P.O.Box 157, Zacharo 27054, Greece; nykta@hotmail.com; www.nykta.gr, www.myspace.com/nykta