IPERYT The Patchwork Gehinnom (2017)

CD 2017 (Pagan Records)
Ocena: 5/6
Gatunek: industrial black/death metal

Miałem gigantyczne wątpliwości przed przystąpieniem do recenzji najnowszego albumu IPERYTU. Bynajmniej nie z powodu kłopotów z odbiorem trzeciego studyjnego dziecka „sonicznych terrorystów”. Miałem raczej problem z tym, że wodzony ciekawością (potwierdza się, że jest to pierwszy stopień do piekła) przeczytałem zbyt wiele wydumanych, nieuzasadnionych i po prostu głupich opinii na temat „The Patchwork Gehinnom”.

Kpiąc i szydząc, śmiejąc się i przeklinając w duchu liczyłem przeczytane recenzje, w których jak mantra powtarzało się, że „za dużo noise’u” oraz że „kiedyś to był cios na pysk, teraz jakieś sample z dupy a’la nowy SAMAEL”. Przygotujcie się teraz na zwrot akcji – wszystkich recenzji w internecie było chyba z 7, takim oto zainteresowaniem cieszy się najlepszy polski industrial black metalowy miotacz. O reszcie można dowiedzieć się z jakiś „branżowych” forów.

A co ja sądzę o „The Patchwork Gehinnom”? Zacznijmy od plotek o tym, że IPERYT już niczego po „No State of Grace” nie wyda. No bo i po co skoro płyta na poziomie co najmniej bdb krąży gdzieś po ściekach w poszukiwaniu kogokolwiek kto na nią rzuci okiem/uchem. Prawdą jest jednak, że najnowszy krążek to  zmiana kierunku – więcej THE BERSERKER (automat perkusyjny na „With Eyes Wide Shut”), więcej AD HOMINEM, mniej krzykliwości, mniej zwolnień.

Jednocześnie, jest to najbardziej dojrzały album IPERYT w historii. Jest tak ciężkostrawny, tak naładowany noise’m, tak szybki i brutalny że tylko osoby, które szukają prawdziwie ekstremalnych wrażeń, odnajdą w „The Patchwork Gehinnom” coś wartościowego. Szukasz mizantropijnej atmosfery? Posłuchaj „Totalitarian Love Pulse”. Szukasz nokautu i bezpośredniego kopa na mordę? Posłuchaj „No State of Grace” i „Particular Hatred”. Szukasz czegoś nowego, czegoś co rzeczywiście jest „sonicznym terrorem”, który nie mieści się w granicach słuchowej tolerancji? Sięgnij po najnowszy krążek katowickiej grupy i odpuść sobie refleksje.

Co do konkretnych utworów to nikogo nie zdziwi, że na czele ex aequo znajdują się trzy numery: „Scars Are Still Sexy”, „Mindtaker” oraz „Checkmate, God”. Pierwszy, bo jest kwintesencją „The Patchwork Gehinnom”. Drugi, bo beat miażdży, wgniata i bawi, jest to idealny numer na dyskotekę w przedszkolu. Ostatni, bo jedyny przywołuje wspomnienia z poprzednich wydawnictw (apokaliptyczną atmosferę porównałbym do genialnego „Keep Your Eyes Closed”).

Dobra. Najbardziej się bałem, że udzieli mi się atmosfera bezguścia i grafomanii, w konsekwencji czego nie odróżnicie tej recenzji od jakichś innych znalezionych na śmietniku zwanym internetem. Mam jednak nadzieję, że choć trochę przekonałem was iż „trzeba umieć into IPERYT”, niczego bowiem nie podano tu na tacy. Z wyjątkiem nienawiści, nihilizmu, terroru i mizantropii. Szach-mat poszukiwacze komfortu.

Vexev

IPERYT: iperytofficial@gmail.comhttps://www.facebook.com/iperytofficial;

Pagan Records: https://pagan-records.com/info@pagan-records.com.