ISCARIOTA ex – Grażyna Machura: Właściwy czas – 15.04.2009

ImageOdejście, z początkiem roku 2009, Grażyny Machury z ISCARIOTY wywołałosporo emocji wśród fanów zespołu. By się o tym dowiedzieć, wystarczy zajrzećna Księgę Gości na stronie grupy. Co o samym zamieszaniu myśli zaśnajbardziej zainteresowana? Zachęcam do lektury wywiadu…
 

Przyznam, że byłem zaskoczony Twoim odejściem z ISCARIOTY. Gdy widziałem Was dwa razy na żywo, sprawialiście wrażenie bardzo zgranych… Dlaczego właściwie zrezygnowałaś ze śpiewania w ISCARIOCIE?

Odeszłam, ponieważ przyszedł na to właściwy czas. Wiesz, śpiewam dla przyjemności, więc bardzo ważne dla mnie jest, z kim to robię i czy się z tymi ludźmi rozumiem. I mimo to, że śpiewam, bo lubię, nie traktuję muzyki jako rozrywki. W ciągu czterech lat nasza wizja kapeli ukształtowała się na tyle odmiennie, że czułam się w zespole niekomfortowo. Po prostu się poddałam, a chłopcom pozwoliłam iść drogą, którą uważają za słuszną.

Czy nie sądzisz, że to, co dzieje się wokół Twojego odejścia z ISCARIOTY, jest trochę żenujące? Kłócicie się o profil MySpace, adres e-mail, fani na forum wręcz skaczą sobie do oczu…

Wręcz, uważam przeciwnie, że to bardzo dobrze, to znaczy, że istnienie ISCARIOTY nie jest dla ludzi obojętne. A że jesteśmy narodem kłótliwym:-), to już inna sprawa. Spraw „majsejsa” i „imejla” tak samo jak Ty nie rozumiem. Widzisz, oprócz śpiewania zajmowałam się też wieloma innymi rzeczami. Dobrą Samarytanką nie jestem, ale staram się być sprawiedliwa. Gdyby któryś z chłopców poświęcił tym mediom choć piętnaście minut, może moja decyzja byłaby inna, ale żeby coś mieć, trzeba na to sobie zapracować. Domenę i serwer iscariota.pl przepisałam na chłopaków i nikt nie piszę na stronie „Dziękujemy Grażynie Machura, że przepisała na nas stronę etc…” – to by dopiero było niezwykłe.

Powspominajmy trochę… Pamiętasz, w jaki sposób trafiłaś do ISCARIOTY?

Jasne! Od Piotra z KRUKa dostałam numer Piotra (bębniarza) i tak się zaczęło. Pamiętam nawet więcej. Na początku graliśmy w garażu, nie mieliśmy sprzętu, ani nawet pełnego, stałego składu. Potem znaleźliśmy odpowiednich gitarzystów, a później udało nam się zrobić parę fajnych rzeczy.

Image

Czy trudno było Ci na początku wytrzymać częste przebywanie z trójką, a potem czwórką facetów?

Mnie nie. Metalowe środowisko raczej jest przesycone testosteronem i większość moich znajomych ma tutkę między nogami i raczej różnicy mi to nie robi.

Fani metalu to bardzo często ortodoksi. Jak przyjmowali widok kobiety jako frontmanki w czasie występów?

No widzisz, w drugą stronę często są problemy, bo ten wyżej wspomniany hormon kieruje myśli nie w tą stronę, w którą powinien. Z czasem poodnajdywaliśmy się w tym „sexsowym” labiryncie i było dobrze.

Pamiętam, że na koncertach graliście balladę „Śnieżny sad”, w którym zaskakiwałaś barwą głosu. Czy masz może zarejestrowany w jakimś formacie ten numer?

Niestety nie mam dobrego nagrania. To miał być jeden z kawałków na nowej płycie. I pewnie znajdzie się tam z innym wokalem i pod innym tytułem.

Czy gdy odchodziłaś z ISCARIOTY, mieliście napisane już jakieś inne utwory?

Odeszłam po tym, gdy skończone były nagrania w studio partii wokalu w sześciu numerach z ośmiu, które miały znaleźć się na płycie. Niestety utwory te nie ujrzą światła dziennego.

ImageMasz naprawdę świetny wokal. Czy brałaś jakieś lekcje śpiewu?

Dzięki. Miło, że tak sądzisz. Ja jeszcze nie do końca jestem zadowolona ze swoich umiejętności. Cały czas uczę się śpiewać. Choć jeszcze nigdy nie byłam na lekcji pt. „jak śpiewać metalowo”. Efekt przynoszą próby i serducho, jakie w to wkładam.

Żeby Ci tak nie słodzić, muszę się doczepić do Twoich tekstów. Kojarzą mi się z tym, co pisał na pierwszych płytach KATa Roman Kostrzewski. Nie uważasz, że czasami są one trochę kiczowate?

Nie, czemu mam źle mówić o swoich tekstach:-)? A Twoje skojarzenia traktuje tylko jako komplement. Roman jest świetnym tekściarzem i nie wiem, czy KAT osiągnąłby taki sukces, gdyby nie liryki tego pana. Podobieństwo nasuwać Ci się może także dlatego, że Romanowi bliżej do poety niż do rymowanek budowlańca. Lubię czytać i nie lubię zbyt prostego przekazu. Tekst musi dać się przeżuć i mimo wielokrotnego przesłuchania / przeczytania powinien pokazywać wciąż nowe obrazy. Tak staram się pisać, używać symboli. Może to odbierasz jako kicz, ale wszystko co zrobiłam, to nie sprawa przypadku.

W naszej prywatnej korespondencji przyznałaś, że grasz już próby w innymi kapelami. Czy zdecydujesz się już coś więcej powiedzieć na ten temat?

Daj szansę, pozwól, że zamiast gadać zaśpiewam…

Czy wyobrażasz sobie śpiewanie innego gatunku niż metal czy rock?

Nawet śpiewam muzę innych gatunków. Wiesz, bokser też może świetnie bawić się, gdy gra w ping-ponga, a nawet trenować swój refleks. Śpiewam sporo jazzu, czasem popu, a ostatnio nawet próbuję nauczyć się podstaw śpiewu solowego i wyję arię operowe po włosku:-). Lekcja pokory, jakich mało.

Jakich zespołów i jakiej muzyki słuchasz na co dzień?

Ostatnio uczę się rozpoznawać ptaki po ich głosach. Moje ulubienica to wilga. Odpowiedź więc brzmi: słucham natury.

Czym interesujesz się poza muzyką?

Kodami językowymi, tzn. tym, jaka jest zależność między rozumieniem świata, a tym, jakim językiem się posługujesz. I w tym kontekście lubię symbole jako znaki, które niosą ze sobą najwięcej najbardziej uniwersalnej informacji. Jestem pieprzonym molem książkowym. Poza tym chciałabym wiedzieć wszystko:-). Znać każdą trawę i umieć przepowiadać pogodę z zachowań zwierząt. Coś dla etymologów…

Na stronie Koła Naukowego Slawistów Światowid znalazłem kilka ciekawych informacji o Tobie. Z jakimi to „kółkami satanistycznymi” jesteś związana:-)?

Ludzi wolnej woli.

Ponoć lubisz też trójkąty?

Bez komentarza;-). Tak, tak, a kwadratem nie jestem. W sumie niewiele się zmieniło. [poszperajcie trochę w sieci, a zrozumiecie o co chodzi:-) – red.]

[Jacek Walewski]

Iscariota, iscariota@o2.pl; www.iscariota.pl