ISCARIOTA: Zmiany na lepsze – 20.04.2009

ImageWokalista wydaje się być najtrudniejszym do wymienienia elementem zespołu. Historia muzyki zna wiele przykładów, kiedy to frontman, nawet jeśli nie był autorem muzyki grupy, stawał się jej „twarzą” i najpopularniejszym członkiem.
Odejście Grażyny Machury z ISCARIOTY stało się dla fanów polskiego thrashu sporym wydarzeniem, o czym można się przekonać odwiedzając Księgę Gości na stronie kapeli. Nie zrażeni szumem wokół ich bandu, pozostali muzycy nagrywają obecnie nowy album i wydają się wcale nie przejmować utratą wokalistki.
Zresztą o wszystkim opowie perkusista Piotr Piecak… 

Wiele się ostatnimi czasy dzieje w zespole ISCARIOTA. Odeszła mianowicie Grażyna. Co się właściwie stało? Wasze forum pełne jest plotek i domysłów na ten temat…

To prawda, Grażynka zdecydowała się odejść, nie udzieliła nam jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego. Podejrzewam, że zaczęła się czuć źle w naszym towarzystwie, gdyż jej zdaniem nie traktowaliśmy jej serio. My jednak nauczeni doświadczeniami prawie dwóch dekad wiemy, że wiele rzeczy należy obracać w żart, by po prostu nie zwariować:-).

Piotrze, w wywiadzie, jaki mi udzieliliście w zeszłym roku, przyznałeś, że źle Ci się współpracuje z Grażyną. Rozumiem, że nie było między Wami dobrze już od dłuższego czasu…

Prawdę mówiąc Grażyna śpiewała w grupie dzięki naszemu basiście [Piotrowi Wawrzyniakowi – red.]. To on był jej defenderem, ja i Hubert byliśmy przeciwni od samego początku, ale nie chcąc być posądzanymi o zapędy dyktatorskie, daliśmy Juniorowi wolną rękę. Oczywiście z czasem przekonaliśmy się do Grażynki.

Czy nie uważacie, że całe zamieszanie związane z odejściem Grażyny jest trochę żenujące? Na forum toczy się jakaś kłótnia między Waszymi fanami, utraciliście swój profil MySpace…

ImageZgadzam się z Tobą, jest to żenujące, znamy autora tych wpisów i specjalnie ich nie usuwaliśmy, żeby nasi znajomi wyrobili sobie na ten temat opinię. Osobiście jestem bardzo przeciwny publicznemu obrzucaniu się błotem, bo tak naprawdę kogo to pierdoli?! A co do profilu MySpace, dostaliśmy obietnicę od Grażyny, że go zlikwiduje, co jak widać nie nastąpiło. I nie chodzi nam o jej profil na MySpace, tylko o nazwę ISCARIOTA – by się nią nie zasłaniała.

Jak odejście Grażyny wpłynęło na działalność i muzykę ISCARIOTY?

Bardzo dobrze. W zasadzie już odejście poprzedniego gitarzysty dało nam możliwość powrotu do korzeni. Grając w kapeli należy się liczyć z opinią wszystkich jej członków. Niestety zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że nowi ludzie niekoniecznie chcą zgłębić istotę zespołu, tego jak gra, jak widzi przyszłość itd. Na szczęście wszystko wróciło do normy po przyjściu do składu Marka Woźniaka (gitara, obecnie także wokal).

W jakich kategoriach odbieracie koniec współpracy z Grażyną? Moim zdaniem to bardzo duża strata dla grupy.

W jak najbardziej pozytywnych. No właśnie to jest cała przewrotność, tu gdzie inni widzą stratę, inni mają zysk. Wielu naszych kolegów – muzyków ze śląskich kapel jest zachwyconych zmianą i już proponują granie wspólnych koncertów. My jednak na razie koncentrujemy się na dokończeniu płyty, na której wielu z nich udzieliło się gościnnie.

Kiedy więc usłyszymy owoce Waszej pracy?

Jak tylko dogramy wokale, a realizator Tomek Zalewski znajdzie dla nas czas między koncertami COMY.

Zgodnie z tym, co mi sami napisaliście, nowy materiał ma być powrotem do grania spod znaku DEATH. Zatoczyliście więc swego rodzaju koło, powróciliście do korzeni zespołu…

Nasza pierwsza płyta, „Cosmic Paradox”, była inspirowana dokonaniami grupy Chucka Schuldinera, co stanowiło dla nas powód do dumy, ale także pewnego rodzaju swoistą pułapkę. Dlatego też następny materiał tworzyliśmy w duchu progresywnego thrashu, lecz nie zdążyliśmy tego materiału zarejestrować, ponieważ kapela rozpadła się na parę dobrych lat. Grywaliśmy w różnych, przypadkowych konfiguracjach personalnych, co do niczego nie prowadziło. Dopiero w 2004 r. coś drgnęło, ale poprzedni gitarzysta nie chciał grać materiału stworzonego po „Cosmic Paradox”. Dlatego album „Pół na pół” był kompromisem, a poprzedni materiał dopiero teraz ujrzy światło dzienne. Stoczyliśmy prawdziwe boje o odtworzenie starych linii wokalnych, które nagra dopiero teraz Marek Woźniak. To już jednak przeszłość, ponieważ tworzymy już całkiem nowy stuff, będący wspólną wypadkową wcześniejszych dokonań.

Otrzymaliście w końcu jakieś ciekawe oferty współpracy od wydawców?

Nie sądzę, abyśmy otrzymali jakąś ofertę od wytwórni, a być może ten album wydamy sami. Wszystko zależy od znalezienia strategicznego sponsora.

Grażyna pisała dla zespołu także teksty. Dość specyficzne, kojarzące się z tym, co pisał dla KATa Romek Kostrzewski. Kto obecnie zajmie się ta stroną twórczości ISCARIOTY i czego będą dotyczyć te liryki?

Zawsze pisałem teksty dla ISCARIOTY dotyczące naszej egzystencji, jednak Marek zdecydowanie woli śpiewać po angielsku, dlatego teksty pisze także Hubert, który zna ten język. Teksty Grażynki są bardzo ładne i specyficzne, jak zauważyłeś, ale do niczego nam się już nie przydadzą.

W udzielonym mi niedawno wywiadzie Grażyna wspomniała, że zarejestrowała z Wami sześć numerów na nowy album. Czy jest szansa na ich wydanie?

W zaistniałej sytuacji nie ma takiej możliwości. Tak jak wspomniałem wcześniej, Grażynka nie życzyła sobie na wykorzystywanie jej tekstów i linii wokalnych, ale nie ma także takiej potrzeby, gdyż takie kawałki jak „Fałszywy kapłan”, „Społeczny status”, „Okrągły stół”, „R.I.P. (Chuck Schuldiner)”, „Publiczny wróg”, które znajdą się na nowej płycie, były już stworzone na długo zanim przyszła do zespołu i posiadały własną warstwę tekstową. Niestety musieliśmy zgodzić się zmienić niektóre z nich („Społeczny status” i „R.I.P”). Nie podobały się Grażynie, nie radziła sobie z nimi wokalnie, nie były symboliczne, a co najgorsze są autorstwa prostego budowlańca:-).

Image

Pamiętam, że na koncertach graliście balladę „Śnieżny sad”, w której Grażyna pokazała się z zupełnie innej strony wokalnej. Czy macie może zarejestrowany w jakiejkolwiek formie ten utwór?

Grażynka po odejściu nie życzyła sobie, aby wykorzystywać linię wokalną i tekst, jaki stworzyła. Dlatego napisałem nowy tekst i linie wokalne, a numer obecnie nosi tytuł „Celtycki chłód”. Został zarejestrowany w ZED Studio, a wokalnie pracuję nad nim z legendarnym wokalistą znanej polskiej metalowej grupy, którego nazwiska nie mogę zdradzić, żeby nie zapeszyć.

Jakie zespoły obecnie najczęściej goszczą w Waszych wieżach? Co inspiruje Was do pisania muzyki?

Ostatni CYNIC, TESTAMENT, EXODUS, ARCH ENEMY, KREATOR i oczywiście ciągle płyty Chucka S. A do pisania muzyki inspiruje nas wspólne granie oraz „Miś” Barei:-).

Słychać, że jesteście fanami MEGADETH i METALLIKI. Co powiecie o ostatnich płytach tych bandów? Szczególnie „Death Magnetic” wiele namieszało w minionym roku…

Jesteśmy fanami MEGADETH i wyżej wymienionych grup, jednak jeżeli chodzi o METALLIKĘ, to tylko do „Czarnego albumu”, a ostatni fajny kawałek, jaki nagrali to „No Leaf Clover”. Bardziej jesteśmy jednak pod wrażeniem nowego albumu TESTAMENTU czy CYNIC, którzy zagrali przepiękny koncert w Warszawie.
 
Na koniec powiedz, gdzie będzie można ISCARIOTĘ w najbliższym czasie zobaczyć na żywo? Może wpadniecie po raz trzeci do Bielska-Białej?

Gdy dokończymy przygotowywać nowy album, na pewno wpadniemy do Bielska, gdyż niewątpliwie panuje tam wspaniały klimat. Być może zagramy w najbliższym czasie na koncercie charytatywnym pod koniec maja w katowickim „Mega Clubie”. Informacje w najbliższym czasie na www.iscariota.pl

[Jacek Walewski]

Iscariota, www.iscariota.pl; iscarius@o2.pl