ISURUS Outcast ’12

Lubię takie płytki. Nawet bardzo. Lubię też być zaskakiwany. Oto bowiem pod niezbyt ambitnym logo i pod ponurą okładką jakich również sporo widziałem, wreszcie za dość średnim intro nie ukryło się naprawdę solidne uderzenie jakie zaserwował mi tytułowy kawałek. ISURUS okazuje się być kawałem brutalnego death metalowego przyłożenia, z odpowiednio nowoczesnym, technicznym sznytem. Wspomniany „Outcast” przypomina ostatnie dokonania BEHEMOTH, w „Black Market” pobrzmiewa TERRORIZER, we wstępie do „Torment (The Eternal Punishnet of the Fiend)” rozlegają się echa NILE i rzeczonego już BEHEMOTHa. Na dokładkę znajdziemy tu jeszcze akustyczny (prawie) instrumental „Dreaming Through the Waves of Endless Ocean”, którego nie powstydziłaby się wczesna METALLICA (szczególnie, że jedno zejście nad wyraz mocno kojarzy mnie się z rifferm „The Call of Ktulu”), a potem znów potężne uderzenia w postaci „Perforated Flesh” i „The Weapon Forged by Hate Itself”. I… koniec! Dwadzieścia cztery minuty przeleciały jak z bicza strzelił, a ja może nie musiałem zbierać szczęki z podłogi, ale narobiłem sobie apetytu na dokonania ekipy z Bielsko-Białej. Panowie znają swój fach i wiedzą co chcą osiągnąć co słychać zarówno w brzmieniu jak i konstrukcjach kompozycji. Intryguje też fakt, że każdy z zamieszczonych na tym demie kawałków prezentuje inny klimat, inne oblicze death metalu, a jednak obraz grupy pozostaje spójny. Kolejna ciekawostka, to to, że aż trzech panów operuje gardłem (są więc wrzaski, krzyki i przede wszystkim, moje ulubione, niedźwiedzie growle), a dodatkowo w jednym utworze (na szczęście tylko w charakterze smaczku) pojawiają się czyste zaśpiewy. Warto wspomnieć również o gościnnym udziale niejakiego Dominika „Spirita” Wawaka z SINPHONICON i SONNEILLON. Panowie z podstawowego składu jednak wystarczą w zupełności. Zarówno pan Białkowski jak i pan Stadnicki dają znać, że wiosła w rękach mają nie od wczoraj i gdy trzeba potrafią uraczyć słuchacza zaskakująco przemyślanymi solówkami. Pan Rosner sypie kartofle na bębenki z iście piekielnym zacięciem i choć do techniki Inferno jeszcze mu brakuje, skojarzeń z BEHEMOTH nie wybrałem przypadkowo. I wreszcie pan Szuta. Zazwyczaj w takim graniu bas schodzi na trzeci, czwarty, niewidzialny plan. Nie tutaj. Choć nie ma tutaj obłędnych przygrywek a la Steve Di Giorgio, to jednak bas nie jest jedynie uzupełnieniem riffów, idzie własnym torem, doskonale uwypuklając bębny, a we wstępie do choćby takiego „Torment…” ryje bebechy aż miło. Krótko mówiąc – solidny, zgrany skład z kawałem soczystego, brutalnego i technicznego death metalu. Czekam na dużą płytę. [Shadock]

Isurus, Michał Stadnicki, ul. Bukietowa 22/52, 43-300 Bielsko-Biała; isurusdeath@gmail.com; www.isurus.pl, www.myspace.com/isurusdeath