JUPITER SOCIETY Terraform `09

Rock progresywny jest takim gatunkiem, w którego ramach powstaje wiele supergrup i który wcale nie tak rzadko przyciąga ambitnych twórców ze światka metalowego. Z połączenia tych dwóch idei powstają takie zespoły jak JUPITER SOCIETY, który zadebiutował w roku 2008 płytą „First Contact/Last Warning”, a rok później uraczył nas kontynuacją w postaci albumu „Terraform”. Pomysłodawcą całego przedsięwzięcia jest Szwed Carl Westholm - gitarzysta CANDLEMASS (i masy innych kapel: KRUX, ABSTRAKT ALGEBRA, CARPTREE, itd.) i już na wstępie trzeba zaznaczyć, że jest to naprawdę duża inicjatywa. W nagraniach krążka „Terraform” uczestniczyło kilkunastu muzyków sesyjnych, wśród nich takie osobowości jak Lars Skjöld (perkusista TIAMAT), Mats Leven (znany z KRUX, THERION bądź ze współpracy z YNGWIE J. MALMSTEENem) czy Ölvin Tronstad (CARPTREE). Dobór „załogi”, a zwłaszcza wokalistów był o tyle istotny, że „Terraform” to liryczny koncept (z gatunku science fiction), który bardzo zaciekawia. Nawet nazwa JUPITER SOCIETY i oczywiście szata graficzna wydawnictwa idealnie koresponduje z tym. Album opowiada o kosmicznej społeczności, przemierzaniu przestrzeni, tajemnicach galaktyki itp. - warto wsłuchać się / wczytać w teksty. A ich fabuła zyskała wspaniałą oprawę dźwiękową. W muzyce trochę się dzieje, a nawet więcej niż trochę, dużo więcej... Utwory są długie, wielowątkowe i faktycznie mają w sobie coś... odrealnionego, głębię wszechświata, klimat nie z tej ziemi... Epicka formuła kompozycji pozwoliła z powodzeniem wykorzystać bogactwo brzmień, czasem bardziej orkiestralnych, symfonicznych. Zespół stosuje „rozległe” gitary i „rozlewające” się syntezatory, a trzeba zauważyć, że solowe partie klawiszowe pojawiają się częściej niż gitarowe (niekiedy są to frazy fortepianowe). Nierzadko mają one prawdziwie progresywny wymiar (np. ta na początku „Rescue And Resurrection (Presumed Dying Part II)” przypomina mi się wyczyny Tony Banksa na opusie „The Lamb Lies Down On Broadway” GENESIS). Utwory są płynne, ale zdarzają się w nich kontrastujące fragmenty. Poszczególne motywy rozwijają się, nabierają mocy i melodii, stają się coraz bardziej podniosłe i dramatyczne, aranżacje zyskują na wyrazistości. Na przykład na początku „Cranial Implant” jest nieco ostrzej, słychać cięższe riffy, które nieco się wrzynają w uszy, jednak jest to chyba jedyny taki fragment na całej płycie, zresztą szybko gaśnie, na tle „łkającej” gitary, zaś później ustępuje fortepianowi, wyciszeniu ze śpiewem. Duże znaczenie w twórczości JUPITER SOCIETY mają wokaliści: bardzo emocjonalny głos Matsa, który tak w ogóle - co jest bardzo ciekawe - w kilku kompozycjach jak żywy przypomina Jona Bon Jovi (wspaniała, dramatyczna pieśń „New Universe”, „Into The Dark”, „Siren Song / Black Hole”), a także delikatny, kojący śpiew bez patetyzmu w głosie, który np. w „Terraforming” i „Beyond These Walls You Are Not My Master (The Enemy Part II)” przywodzi mi na myśl - dla odmiany - Stuarta Nicholsona z GALAHAD. Ważne są także chóry (męskie i żeńskie), które uzupełniają główne wokale i równocześnie uskrzydlają całą muzykę. JUPITER SOCIETY kroczy drogą typowo neo-pregresywną. Taka jest struktura kompozycji na albumie „Terraform” i brzmienie. Od pierwszych sekund trwania krążka, aż po ostatnią minutę słychać, że mamy do czynienia z zespołem na najwyższym światowym poziomie. Płyta „Terraform” jest kompletna i doskonała. Ogromne brawa na stojąco dla JUPITER SOCIETY! [Kasia] 

Jupiter Society, www.jupitersociety.se, www.myspace.com/jupitersociety

Progrock Rec., P.O.Box 80265, Rancho Santa Margerit, CA 92688, p. 949-288-3771, USA; paige@progrockrecords.com; www.progrockrecords.com