KAT Ballady `93

CD `93 (Stuff)
Ocena: 6/6
Gatunek: metal

Album „Ballady” to najlepiej sprzedająca się pozycja z dyskografii KATa… Niech pomyślę, CD kolejno wydane zostało przez FHU Stuff, Silverton, Mystic, Mystic (wznowienie) oraz wersja w kartoniku z boxu dla MMP. Trochę tego jest… Sam nie jestem pewien, czy jeszcze nie było jednego dodatkowego tłoczenia, ale jakkolwiek by nie było, mamy do czynienia z albumem przełomowym pod dwoma względami. Po pierwsze, zespół prezentuje utwory w formie mistrzowskich ballad, po drugie – są to tak rewelacyjne utwory, że „mucha nie siada”. Na tej płycie pojawiły się klasyki z wcześniejszych płyt, które nie zostały w żaden sposób zmienione („Czas Zemsty”, „Głos Z Ciemności”, „Łza Dla Cieniów Minionych”). Zespół postawił na sprawdzony już miks i układ, nie podejmował się zmian ze względu na fanów, którzy mogliby nowszej aranżacji nie zaakceptować. Sam nie wiem, z jednej strony podjęli dobrą decyzję, ale gdzieś tam pojawia się ta nasza niezaspokojona ciekawość, w stylu „co by było gdyby, babcia miała wąsy?”. Przecież utwory zarejestrowane specjalnie na potrzebę tej płyty zyskały niewiarygodnie dobre i ciekawe brzmienie. Tutaj nie ma młócki, jest groove, cudowny groove Irka Lotha i chwytające za serce partie gitarowe Luczyka i Regulskiego. Roman sprawdził się też jako wokalista o lżejszym i mniej agresywnym gardle, a same teksty – mistrzostwo świata! Weźmy taki przejmujący „Delirium Tremens” z wplecionym w środku wierszem autorstwa Tadeusza Micińskiego. Solówka na zakończenie wyciska łzy i wprowadza w stan drgania nawet najbardziej odporne serducho. Takich uczuciowych momentów mamy tutaj więcej: „Niewinność”, „Robak” czy „Bez Pamięci”. Jak sądzicie, dlaczego album „Ballady” najbardziej popularny jest wśród płci pięknej? [Sabian]

Kat, www.facebook.com/katofficialprofile
anabolic steroids for sale