KAT Jarocin – Live `01

CD `01 (Silverton)
Ocena: 4/6
Gatunek: thrash

Nie był to pierwszy Jarocin, na którym KAT grał, który z kolei to wam nie powiem, musicie sprawdzić to sobie sami hehe. Pewne jest natomiast to, że płyta „Jarocin – Live” to ciekawa pamiątka, zwłaszcza, że istnieje zapis wideo tego koncertu, zrealizowany przez Telewizję Polską. Ehh, chyba puszczali to kiedyś w TV, ale ręki sobie uciąć nie dam. W każdym razie ktoś życzliwy zamieścił jakieś wideo na portalu YouTube, które jeszcze na nim wisi. Całość możecie obejrzeć na dodatkowym dysku DVD z „Somewhere In Poland”. „Jarocin Live” pierwotnie dostępny był tylko na kasecie, a wersją kompaktową możecie cieszyć się chyba od 2000 roku. Wtedy w Jarocinie KAT promował świeżo nagrany album „Bastard”. Koncert ten jest pozbawiony jakichkolwiek retuszów czy dogrywek, oczywiście jakiś delikatny mastering chyba był. Kosmetyka a nagranie zupełnie na nowo to coś zupełnie innego. Są pomyłki instrumentalne oraz wokalne. Brzmienie jakości bootlegu, także jeśli ktoś lubi wypolerowane koncertówki, będzie narzekać. Kostrzewski zapomina tekstu, wchodzi za późno albo za wcześnie. Ma to swój niepowtarzalny urok, w końcu to wszystko ma być żywe, naturalne i szczere. Co to za koncert, który nagrywa się w studiu i dogrywa głosy publiki? Bez sensu… Mi się ta płyta podoba, no i gra na niej Jacek Regulski. Niestety to jedyna koncertowa płyta KATa zagrana na dwie gitary, które widać na scenie. Na tym krążku znajduje się taki krótki przekrój większych hitów Oprawcy. Podczas utworu „Śpisz Jak Kamień” na scenie pojawia się niezbyt trzeźwy członek grupy DRAGON (chyba?), wspomaga przez chwilę Romka na wokalu, który na tym koncercie występuje w koszulce MORBID ANGEL hehe. Cóż mogę dodać więcej? Ten album przeznaczony jest dla najbardziej zagorzałych fanów. Oglądając występy innych zespołów z tego Jarocina dochodzę do wniosku, że KAT nie dostał takiego nagłośnienia, na jakie zasługiwał. Irek gra na bębnach Ślimaka z ACID DRINKERS. Używa jakiś kiepskich blach, nie wystawił chiny, perkusja brzmi jak karton, a gitary są totalnie rozmyte, solówki giną gdzieś w całym scenicznym hałasie. Najlepiej słychać Romka, który dał porwać się emocjom, zresztą jak zwykle! Na sam koniec jakiś szalony fan bardzo chciał, żeby zespół zagrał „Noce Szatana” i w całym tym zamęcie słychać, jak krzyczy tytuł tego utworu, ale niestety, Romek zapowiedział „Głos Z Ciemności” hehe, życie… [Sabian]

Kat, www.facebook.com/katofficialprofile