KAT Oddech Wymarłych Światów `92

CD `92 (Silton)
Ocena: 6/6
Gatunek: thrash

Na płycie „Oddech Wymarłych Światów” pojawia się pierwsza kontrowersyjna okładka. W klimacie globalnego kataklizmu, zniszczenia i wojny nuklearnej. Czyli to, co w tamtych czasach opanowało kino akcji, komiksy, bajki i chyba każdą tematykę, metal w tej materii przodował! Płyta na samym początku na kompakcie została wypuszczona przez Silton, kolejna wersja to nielegalny bootleg MMP z 1994 roku, następna to (w bardzo małym nakładzie – strasznie szybko znikła wtedy ze sklepów) reedycja Silverton z 1996 roku. Mystic nie miał do tej płyty praw autorskich, ponieważ KAT procesował się w latach milenijnych z Dziubą, dlatego też ten album nie ukazał się w formie digipacku, tak jak reszta płyt (oprócz CD „Szydercze Zwierciadło” i koncertów „38 Minutes Of Life” & „Jarocin Live”). Dziuba i KAT Sp. Zoo się w końcu dogadali i w 2006 roku na rynku pojawił się digipack sygnowany logiem MMP, a że płyta kultowa, to również szybko znikła, dotłoczyli jeszcze (jak dla mnie) totalnie spieprzoną wersję w plastikowym pudełku… A co kryje się za tym paskudnym „Oddechem Wymarłych Światów”? Porywający i kruszący każde twarde tworzywo thrash metal. Album brzmi troszkę sterylnie, ale to głównie za sprawą edycji bębnów. Jednak w niczym to nie przeszkadza! Tak jak w przypadku tego zespołu, nie ma się żywcem do czego przyczepić. Geniusz, geniusz i jeszcze raz geniusz! Płytę rozpoczyna „Porwany Obłędem”, jeden z najbardziej odjechanych utworów na płycie. Jak zwykle niesamowity tekst, kompozycja. KAT poszedł instrumentalnie na tym albumie o całe lata świetlne do przodu. Drugi w kolejności to rewelacyjny „Śpisz Jak Kamień”… Uwielbiam ten fragment: „Jest noc, idziesz po bruku duszy swej w głąb mar, oplutych szczątków mogił. Śpisz jak kamień, pod klasztorami klątw…”. Jest to najwolniejsza kompozycja na płycie. KAT w każdym utworze bawi się różnym rodzajem temp. Raz gra bardzo szybko, by nagle drastycznie zwolnić, wprowadzić jakiś akustyczny przerywnik, później znowu nieco przyspieszyć lub wystrzelić dwoma centralkami jak karabin maszynowy. Myślę, że to na płycie „Oddech Wymarłych Światów” już całkowicie wykrystalizował się styl tej grupy. Najważniejszy trzon zespołu: Luczyk, Kostrzewski i Loth, potrafili komponować nieszablonowe i piękne dźwięki, a gdy dołączyli do nich Regulski i Oset, KAT stał się jeszcze bardziej śmiercionośny. Wypluł wtedy ze swego wnętrza istotę niedorozwiniętą, pokraczną – określaną później mianem bękarta… [Sabian]

Kat, www.facebook.com/katofficialprofile