KAT Rarities `13

Na taki smaczny kąsek, jakim niewątpliwie jest album „Rarities”, czekali chyba wszyscy fani KATa? Ba! Marzyli przez wiele lat i pewnie tracili powoli nadzieję, że jakieś nigdy wcześniej nie publikowane utwory zespół przedstawi obecnemu światu. Na szczęście dzięki pośrednikom pełniącym rolę swoistych mediatorów, spółka Kostrzewski & Loth wydali w porozumieniu z Piotrem Luczykiem płytę obfitującą w prawdziwe rarytasy, jednak czy aby na pewno wszystkie, jakie zespół posiada w swoich archiwach? Przyznam, że, jak zwykle w takich sytuacjach, z drżącą dłonią wkładałem płytę „Rarities” do swojego odtwarzacza. Czy mój ulubiony i najważniejszy zespół polskiego metalowego podwórka nie zburzy swojego monumentalnego pomnika, jaki w przeciągu bardzo wielu lat wybudował w mojej głowie? Nie! Dołożył nawet do niego nowe elementy konstrukcji, w postaci wspaniałych czterech pierwszych utworów wyciągniętych żywcem z Piwnicy Polskiego Radia. Na pierwszy ogień leci „Wyrokiem Sądu Bożego”, fajny hardrockowy kawałek z nieco poplątanym tekstem. Zaskakująca jest niebywała sprawność techniczna muzyków. Grają bardzo spokojnie, nie przeładowując kompozycji, jak to bywa w przypadku nieopierzonych grajków. Wszystko się zgadza i jest pięknie osadzone w czasie. Nagrania te znacznie odbiegają od tego, czym KAT stał się w późniejszych latach, ale jak wiadomo, wszystko ma gdzieś swoje początki. Tutaj czuć klasykę rocka, radość grania i chęć poszukiwania swojego Ja. „Robak” – wszystkim znany doskonale z płyty „Ballady”. Tutaj nieco sabbathowski akcent gitarowy na samym początku: „tam, tam, taaaam” i jakby to powiedzieć… znacznie odbiegający od drugiej wersji tego utworu tekst. Dziwnie się tego słucha, jakoś nie mogę sobie przyswoić słów Romka wyśpiewującego: „Sługami twymi będziemy, sługami, Boże, wiernymi. Starczy nam jedno słowo. Do nieba, już za życia, omijając śmierć, Do nieba weź nas wszystkich, bez rozgłosu, zbędnych zapowiedzi, Do nieba, szybciej prosi nas w swój dom, gdzie biel, gdzie raj”. Brzmi to niemal komicznie i aż trudno uwierzyć, gdzie to wszystko miało swój początek (Roman, to na pewno ty to śpiewałeś hehe?). Niemniej jednak muzycznie utwór wyborny, zagrany inaczej niż na drugiej, myślę, że „właściwszej wersji”. „Skazaniec” to również typowy hardrockowy atak, z ciekawie przedstawionym tekstem, chyba już mocno w temacie stylu obfitującego w różnego rodzaju analogie i aluzje stosowane przez mistrza pióra Romana. Takim jaśniejszym punktem tego wydawnictwa jest „Zemsta”, z już nieźle rozbujanym rytmem i tempem. Nagranie to krążyło tu i ówdzie w obiegu w kiepskiej jakości, dlatego cieszy fakt, że w końcu można je wysłuchać w bardzo dobrej jakości. Pięknie prezentuje się również „Bez Pamięci”, dla mnie jeden z najpiękniejszych utworów balladowej strony KATa, pełny nostalgii i wszechobecnego mroku. „Delirium Tremens” w wersji koncertowej z festiwalu w Jarocinie. Chyba nie do końca zagrany „od początku”. Utwór fajnie ewoluował, podstawa jest ta sama, ale tutaj jest zagrany zdecydowanie prościej. Brak recytacji (co chyba zrozumiałe?), za to Irek spokojnie akcentuje swoim rytmem przejście do drugiej części utworu. Następnie z tego samego gigu zespół wybrał jeszcze „Diabelski Dom Cz. I”, „Skazaniec” oraz „Mocni Ludzie” (podobno gdzieś może jeszcze istnieje studyjne nagranie tego utworu?). Dla mnie jest to chyba najsłabszy kawałek z tego całego zestawu, zagrany i zaśpiewany jakoś tak bez ikry, jakby trochę się nie kleił. Ciekawe, czy z tego koncertu zachowały się jeszcze jakieś inne nagrania? Może „Rarities” powinien ukazać się w wersji dwupłytowej? Na sam koniec pojawił się „Manaced” (anglojęzyczna wersja utworu „Porwany Obłędem”), która nijak ma się do oryginału. Zagrany zupełnie inaczej, z obłędną furią, wspaniałe solówki, łupiące w czachę bębny i niezrozumiały tekst Romana, który tym razem bardziej szczeka niż śpiewa. Nagranie to pojawiło się w formie videoclipu na DVD „Somewhere In Poland”, tutaj mam wrażenie wystąpiło jakby w gorszej jakości. Płytę zamyka tajemniczy „Instrumental”, który jest zalążkiem kompozycji „Stworzyłem Piękną Rzecz” (finalnie umieszczonej na „Różach”). Bardzo interesujący fragment z próby. Takie rzeczy doskonale pokazują, jak zmienia się muzyka zespołu, jak rozwijają się pomysły, improwizacje. Przyznam, że po wysłuchaniu „Rarities” czuję wyraźny niedosyt. Jak na zespół z tak bogatą historią nie wierzę, że ma on w zanadrzu tylko 11 niepublikowanych utworów. Może w przyszłości ukaże się jeszcze część druga? Miejmy nadzieję! [Sabian]

Kat, www.facebook.com/katofficialprofile
Metal Mind Prod., www.metalmind.com.pl