KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI, QUO VADIS, 230 VOLT – 22.04.2016, Kraków

2016.04.22_katKAT & ROMAN KOSTRZEWSKI, QUO VADIS, 230 VOLT
22.04.2016, Kraków, „Kwadrat”

Bardzo cieszy fakt, że mimo upływu lat KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI koncertują i to wszyscy muzycy (dawni i zasileni młodszymi) są w niezłej formie. Satysfakcjonujące jest także to, że od jakiegoś czasu zespołowi towarzyszą supporty z pewnością dobrane nieprzypadkowo, gdyż są to kapele, które w większości śpiewają po polsku. Na koncercie w krakowskim „Kwadracie” był to miejscowy 230 VOLT oraz szczeciński QUO VADIS.

Klub, który na występie gwiazdy pękał w szwach, zapełniał się powoli. Na koncercie 230 VOLT świecił jeszcze pustkami, ale ci, którzy znaleźli się pod sceną, bawili się doskonale. I w sumie nie mogło być inaczej, bo zespół wykonuje elektryzujący, bardzo fajny, chwytliwy hard rock, zdecydowanie na klasyczną nutę. Nie zdziwiłabym się, gdyby wśród publiczności byli też fani np. TSA, ponieważ podobieństwo było bardzo słyszalne, i to nie tylko za sprawą wokalisty/gitarzysty Grzegorza Babisza. Co prawda wszyscy muzycy 230 VOLT mają już „swój wiek”, ale to się chwali, że czuć u nich wielką radość grania, uśmiech nie znikał z ich twarzy, a zejście lidera do publiczności podczas utworu finałowego i odegranie wśród ludzi błyskotliwych solówek, było jednym z najlepszych momentów całego wieczoru. Myślę że muzyka 230 VOLT w wersji live nie może się nie podobać!

2016.04.22 280 Volt (4)

Natomiast koncert QUO VADIS dla mnie był czymś wyjątkowym, ponieważ nigdy nie widziałam tej zasłużonej dla polskiego metalu załogi na żywo (umknął mi gig w Krakowie z PERCIVAL SCHUTTENBACH w roku 2012). No i muszę powiedzieć, że Skaya na scenie to istna bestia, koncertowa maszyna, prawdziwy frontman, z którego ruchów, mimiki twarzy, oczu z soczewkami, no i gardła bije wściekłość, a równocześnie wielka pasja. Miło było patrzeć na tego gościa, jak i na pozostałych, a przecież w składzie na dobre „zadomowił się” już Brazylijczyk Ian Bemolator. Zespół wykonał szereg utworów ze swojej najnowszej, jeszcze niewydanej płyty (jej ostateczny tytuł to „Born To Die”), między innymi „Orient Express”, sięgnął także po bardzo stare numery, m.in. „MONIfobia”. Było widać, że do „Kwadratu” przyszło wielu fanów tej kapeli i atmosfera stawała się coraz bardziej gorąca.

2016.04.22 Quo Vadis (11)

Obydwa supporty spisały się świetnie, rozgrzały publiczność (wśród której „zawieruszyła się” nawet para punków), a najlepsze miało dopiero nastąpić… I nastąpiło – po wybrzmieniu starych śmiesznych piosenek dla dzieci z programu telewizyjnego „Tik-Tak”. Ale o tym, co działa się później, opowie już Sabian…

Piątkowy wieczór, czegóż chcieć więcej od życia? (może, żeby każdy piątek wieczór był wolny i nie trzeba by było zapieprzać do roboty?). Na tapecie wieczorny koncert KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI, więc wszystko musi się udać, zwłaszcza, że po koncercie było już zaplanowane małe spotkanie towarzyskie, przed zresztą też! Latorośl sprzedana, trunki odpowiednio schłodzone, kulinarne przysmaki oczekują w lodówce, zostaje tylko dotrzeć na misterium. Niestety na rozgrzewające supporty nie zdążyłem, szczególnie szkoda mi, że ominęło mnie QUO VADIS, ale trudno, nie dałem rady wszystkiego ogarnąć – bywa… Myślę, że będzie jeszcze okazja!

Do „Kwadratu” wkroczyłem na lekko słodkim posmaku winianego rauszu i praktycznie od razu wbiłem się pod scenę, tym razem nie miałem zamiaru oglądać koncertu z tyłu sali (auto zostało pod blokiem). Wcześniej przed samym gigiem udało mi się obejrzeć trochę aktualnych nagrań z przebiegającej trasy i doszedłem do wniosku, że KAT (dla mnie jest tylko jeden) jest w wyśmienitej formie. Miałem nadzieję, że i ostatni zamykający atak na Polskę (w tym odcinku trasy) będzie udany i nie myliłem się, ale o tym za chwilę.

Wspomnieć należy również o nowym członku kapeli, mianowicie o naszym krakowskim ziomku Jacku, zasłużonym dla polskiej metalowej sceny (kto nie zna i nie szanuje jego dokonań choćby ze SCEPTIC, ten kiep!). Poza tym to doskonały gitarzysta, który posiada nieziemskie umiejętności oraz niebywały talent kompozytorski. Miło było patrzeć, jak ciśnie te wspaniałe riffy na swoim wiośle, a jego małżonka z dwójką zapatrzonych w niego, jak w „święty obrazek” synów, ogląda koncert z boku sceny!

Ekipa Romka zaczęła oczywiście od repertuaru z „trzech szóstek” w nowszych, odświeżonych aranżacjach. Publika bawiła się doskonale, trudno się dziwić, materiał z „666” jest fenomenalny pod każdym względem. Na uwagę na pewno zasłużyło piękne wykonanie utworów „Diabelski Dom Cz. III” czy „Czas Zemsty”. Zespół pominął z tej płyty „Masz Mnie Wampirze” oraz „Noce Szatana”. Szkoda, ale przecież koncert też ma jakiś czasowy limit, równie dobrze, mogliby zagrać całą dyskografię hehe.

2016.04.22 Kat (15)

Ja darłem się jak opętany, straciłem głos i przez trzy dni wydobywałem ze swojego gardła jedynie coś na kształt szelestu powietrza, nie wspominając o potłuczonych żebrach… (Nie wiem, jak to się mogło stać? Chyba ktoś we mnie konkretnie pierdyknął, w każdym razie boli jak cholera).

KAT tym razem zupełnie pominął materiał z „Róż” i „Zwierciadła”. Sporo zagrali z płyty „Bastard”, aż cztery utwory. Rozpętało się przy nich prawdziwe piekło, szczególnie przy tytułowym „Bastard”. Z tej płyty usłyszeliśmy jeszcze „Piwniczne Widziadła” (taka niespodzianka), „Ojcze Samotni” (może kiedyś w końcu chłopaki zagrają „Zawieszony Sznur”?) i na sam koniec, jak zwykle pięknie wykonaną, „Łzę” – bez tego utworu nie wyobrażam sobie koncertu KATa, to absolutny mus. Refren był tak mocno wykrzyczany przez publikę, że aż rozwiał Romanowi jeszcze bardziej jego siwą czuprynę.

W połowie koncertu trochę opadłem z sił, alkohol jednak trochę osłabia hehe. Odetchnąłem ciut przy utworach z „Biało-Czarnej”. Lubię tę płytę, jest naprawdę niezła, jednak na koncercie entuzjazm ludzi trochę osłabł. „Milczy Trup” to jednak nie ta liga, fajnie natomiast wypadła „Maryja Omen” i „Z Boskim Zyskiem” (wężowy riff, ładnie wił się w naszych uszach). Później przyszła kolej na „Niewinność” (Jacku, brawa za łamiące serce solo!). Ta chwila wytchnienia dobrze mi zrobiła, bo jak jebnął „Mag-Sex”, to myślałem, że „…opuszczam ten świat”, był szał nie z tej ziemi. „Diabelski Dom Cz. II” również spowodował napływ starszego towarzystwa pod scenę. Jak te stare gęby darły się do słów krzyczanych przez Romana: „Nie wiem, czy chcesz… Chcę! Chcę! …teraz i tu… Chcę! Chcę!.. powiedzieć: Bóg to mój wróg?!”. Na sam koniec poszła wyżej wspomniana „Łza”, która płynnie przeszła w walcowaty „Śpisz Jak Kamień” (tu zagrany w krótszej wersji, bez wolnej wstawki).

2016.04.22 Kat (5)

Podsumowując, koncert zagrany perfekcyjnie, dobrze złożona set lista, organiczne brzmienie. Roman śpiewał bez pomyłek, skupiony, ale zaangażowany. W jego scenicznej pozie nie ma ani grama ściemy, facet jest autentyczny i szczery, tyle lat i dalej widać prawdziwą pasję i radość z obcowania z fanami, a i jeszcze ten taniec… Irek… dalej ładnie bujasz, nowe stopki, piękny secik blaszek, urozmaiciłeś tym koloryt Katowskich szlagierów, fajnie się Ciebie ogląda, w Twojej grze pulsuje serce, nigdy nie byłeś rzemieślniczym onanistą :-)… Krzysiek i Jacek – zgraliście się przez te kilkanaście sztuk, gitary potężne, dźwięki z nich siermiężne! Michał – uśmiechnij się w końcu :-). Romek – czekamy na nową płytę, śpiewaj dla nas jak najdłużej. Do szybkiego zobaczenia.

P.S Mimo iż z koncertu wyszedłem półprzytomny (i nie chodzi tu o alkoholowe upojenie), brak snu poprzedniej nocy i ogólne zmęczenie organizmu spowodowało na następny tydzień makabryczne otępienie. Byłem jednak bardzo szczęśliwy. Koncerty KATa zawsze były dla mnie, jak dla żarliwego katolika wizyta papieża w jego mieście, swoistym świętem. Nasuwa się jednak smutna refleksja, czas upływa, a my wszyscy stajemy się coraz starsi, coraz więcej muzyków odchodzi na muzyczną emeryturę, bądź po prostu, umiera. „Kończy się coś…”. Boję się, że za jakiś czas przestanę chodzić na koncerty, bo nie będzie już na co. Ta magiczna i niepowtarzalna ekipa kapel zniknie, a godnych następców, niestety, po prostu nie widać na horyzoncie, „tylko kamienie, tylko kamienie…”.

[Kasia, Sabian]
zobacz galerię zdjęć z tego koncertu (kliknij tutaj)