KAT & ROMAN KOSTRZEWSKI Życie Po Życiu `07

DVD `07 (Mystic)
Ocena: 4/6
Gatunek: thrash metal

Lepszy Rydz niż nic? Być może, ale odnoszę wrażenie, że można było jeszcze poczekać kilka lat z koncertówką KATa & ROMANa KOSTRZEWSKIego, zebrać większe środki, dogadać pomysł z wytwórnią, bo – w porównaniu z „Somewhere In Poland” – wydawnictwo „Życie Po Życiu” wypada blado. O ile na koncercie przed Ironami zespół grał w innych warunkach, miał określony czas i jakby na to nie patrzeć, pewnie większy stres, tak tutaj on był headlinerem i rozdawał karty. Jakość brzmienia nie urzeka, na pewno jest bardziej „bootlegowo”, w porównaniu do „Somewhere In Poland”, jednak brak spójności wykonawczej, źle ułożona setlista i chyba wydanie okrojonej wersji (bo to chyba nie był cały set) troszkę razi. „Życie Po Życiu” zaczyna się od „Płaszcza Skrytobójcy” – utworu, który jest niesamowity na „Różach”, na żywo trochę traci z ciężkości, a już na pewno nie jest dobrym otwieraczem. Nie powinno się zaczynać koncertu od ballady… Dalej mamy „Śpisz Jak Kamień”, bez wolnej drugiej części – szkoda, że zespół skrzętnie omija ten fragment od wielu lat (choć może starsi będą lepiej pamiętać, czy zespół kiedykolwiek zagrał go w całości? bo ja niestety takiej wiedzy nie posiadam). „Głos Z Ciemności” bez zaskoczenia, odegrany prawidłowo, z fajnym zakończeniem – zespół zgrał się w tych koncertowych młóckach na koniec (wprost je uwielbiam, to takie dobitne zwieńczenie siły i potęgi utworu). Niespodzianką na wydawnictwie „Życie Po Życiu” jest kompozycja ze „Zwierciadełka”: „Cmok, Cmok – Mlask, Mlask” (zakończone fragmentem „Tak Mi Chce Samotność” – dlaczego nie zagrali tego w całości!?). To wykonanie nie dorównało wersji studyjnej, riffy nie brzmią tu potężnie, podobnie jak obłędne solówki zagrane oczywiście na płycie. Kolejne utwory to żelazne punkty każdej setlisty: „Łza” (jej akurat według mnie nigdy zabraknąć nie może hehe), „Wyrocznia”, „Odi”. „Purpurowe Gody” jak dla mnie ma całkowicie położone solo przed fragmentem – w jego trakcie: „[…] wyciągam ostry nóż”, a na ten moment się czeka z wypiekami na twarzy. Zdaję sobie sprawę, że na żywca ciężko z gitary pewnie takie jęki wyciągnąć, ale jestem fanem KATa i mogę sobie chyba wymagać hehe? Na zakończenie „Ostatni Tabor” – stary jak świat, a w wersji live wydany dopiero w 2007 roku. Jest w tym utworze coś, co nie pozwala się oderwać i człowiek zawsze sobie nuci pod nosem tę melodię. Płyta „Życie Po Życiu” posiada dodatkowo nagrania z innych koncertów w jakości super bootleg. Można tam znaleźć jakieś rarytasiki („Łoże”, „Strzeż Się Plucia Pod Wiatr”, „Bryłę”, „Wampira”), ale nagrane to jest wyłącznie z jednej kamerki, gdzieś z widoku głowy akustyka siedzącego za konsoletą. Plusem jest sposób, w jaki to wszystko zostało sfilmowane, przede wszystkim jest znacznie więcej ujęć niż na „Somewhere In Poland” i widać w końcu Irka (jego wcześniejszy brak to zupełne nieporozumienie). Wydawnictwo „Życie Po Życiu” dla fanów die hard, dla tych little fans można sobie odpuścić. [Sabian]

Kat & Roman Kostrzewski, www.facebook.com/katandrk666, www.kat-rk.pl/index
Mystic, www.mystic.pl