KAT Somewhere In Poland `04

Na koncertowe DVD KATa „Somewhere In Poland” czekałem i jak tylko zadzwoniłem do „Metal Shopu” pytając „Czy już jest?” i dostałem odpowiedź twierdzącą, złapałem za portfel i pognałem go sobie kupić. Było to w pewną pochmurną i zimną środę, chyba nadciągającej rychło jesieni, niestety już nie pomnę… Jakbyście chcieli obejrzeć wydane podwójne DVD z tego koncertu plus materiały bonusowe, to już w ogóle cud miód i orzeszki. Jedyna różnica pomiędzy zapisem DVD a audio to brak utworu „666”. Szkoda, że panowie go pominęli, dodając nową wersję „Ostatniego Taboru”. Może powinni zrobić na odwrót, no cóż, jest jak jest. Wspomniane DVD jest wzbogacone o kilka fajnych materiałów koncertowych m.in. „Jarocin” (wydany wcześniej na kasecie i CD), klipy do utworów z „Ballad” (KATA Strofy) oraz płyty „Bastard” i dodatkowe, jakości bootlegowej, pojedyncze występy z Polski, wywiady z muzykami (brak wypowiedzi Irka Lotha – błąd; zresztą nie tylko w wywiadach go nie widać, podczas koncertu albo zrezygnowali z dodatkowej kamery, albo niesnaski zaczęły się już tworzyć na dobre podczas przygotowywania tego wydawnictwa). Na płycie, oprócz standardowych szlagierów: „Wyrocznia”, „Diabelski Dom Cz. II”, „Morderca”, „Czas Zemsty”, „Śpisz Jak Kamień”, pojawiło się sporo ballad. Wspaniale wypadły: „Niewinność”, „Łza Dla Cieniów Minionych”, „Purpurowe Gody”. Zespół większość utworów zakańcza fajną młócką hehe, Piotrek gra ciekawe zjazdy na gitarach, a Irek porywa nas zabójczymi młynkami. Słychać, że niewiele było przy tym grzebane. Na szczęście płyta zachowała brzmienie koncertowe a nie studyjne. Jest też kilka smaczków. Podczas wykonywania „666” pojawia się krótki motyw gitarowy zespołu METALLICA („Seek And Destroy”) oraz Ozzy Osbourne`a („Get’s Me Through”). Zespół gra również temat z „Mission Impossible”, zakańczając go wstawką z kompozycji „W Bezkształtnej Bryle Uwięziony”. Konferansjerka Romka może rozbawić miejscami co poniektórych smutasów („Lepiej w knajpie pobalować, niż w chałupie wykorkować”, czy odśpiewanie Hymnu z zebraną publicznością z wcześniejszą historią o panu żulu spod Hali Ludowej). Luczyk znowu zagrał na jedną gitarę. W pewnych fragmentach drugi gitarzysta wspomaga grupę zza sceny. Szkoda, że zawsze w takich ważnych momentach jest osłabiony skład (KAT supportował wówczas IRON MAIDEN). Trochę słabo wypadły „Oczy Słońc” i niestety „Śpisz Jak Kamień”. Końcówka koncertu jakby troszkę odpuszczona przez zespół. Podobno miały być jeszcze dwa utwory, ale czas gonił i ekipa Żelaznej Dziewicy nie wydała zgody na dalszą grę. Mimo wszystko jest to najlepiej wydana i zagrana płyta koncertowa KATa, warto ją mieć w swoich katowskich zbiorach. [Sabian]

Kat, www.facebook.com/katofficialprofile