KAT Szydercze Zwierciadło `97

CD `97 (Silverton)
Ocena: 6/6
Gatunek: thrash

Piotr Luczyk: „Szydercze Zwierciadło – nie ma o czym mówić…”. Wierzyć mi się nie chce. Abstrahując od tego, że dla KATa był to kiepski okres, kłótnie i nagrywanie płyty w dziwnych warunkach, ale żeby aż tak brutalnie oceniać ten album – przesada! Dla mnie jest to album, na który warto zwrócić uwagę. To 100% KAT, zarówno muzycznie, jak i tekstowo. Nie wiem zupełnie, od czego zależy takie podejście fanów? Rozumiem, że płyty klasyczne są wychwalane pod „niebiosa” hehe, ale żeby ignorować coś, co naprawdę jest genialne, to profanacja! Ta płyta jest po prostu inna, bardziej wymagająca. Diabła w niej tyle samo co na starych, a może i nawet więcej, jednak to wszystko jest inaczej przedstawione. Mniej dosłownie. No, ale skoro komuś się nie chce szukać, to i okularów na własnym nosie nie znajdzie… Kiedy z głośników zaczyna się wydobywać „Cmok-Cmok, Mlask-Mlask”, nie czuję, że zespół nie nagrywał tej płyty razem. Wszystkie wokale, teksty, gitary i bębny siedzą ze sobą super. Zawsze podobał mi się ten fragment: „Kręć się młynie, kręć. Miel mój krzyż. Tu w dole nie brakuje łez. Dziś bliżej, bliżej mi do diabła, Dziś moja łapa ściska młot. Wy w górze nie całujcie mnie, Bo wasze pocałunki są fałszywe. Jak Całun Turyński, Jak miłość za pieniądze”. Wszystko jest na swoim miejscu. Wiem, że może niektórych „metalowców” raziły kawałki takie jak „Łoże Wspólne Lecz Przytulne”, „Tak Mi Chce Samotność”, ale gdyby dobrze znali angielski, a na pewno nie wszyscy znali, jak poznawali tę płytę, to okazałoby się, że jakieś czorty z hołubionych przez nich hord wyśpiewywały podobne rzeczy. To jest sztuka, a ona musi balansować pomiędzy tymi niebezpiecznymi barierami. KAT na tym polu poruszał się rewelacyjnie i nie miał sobie równych. Takim z mocniejszych akcentów na płycie „Szydercze Zwierciadło” jest „Czemu Mistrze Krzyż W Tornistrze”, utwór solidnie rozpędzony, podobnie jak „Oczy Słońc”. Nie chcę się za bardzo rozpisywać, bo wiem, że nie przekonam i tak tych, którzy nie chcą tej płyty zrozumieć, ale liczę, że ci, którzy jej nie znają, podejdą do niej bez uprzedzeń. Płytka kończy się balladowym „Trzeba Zasnąć” – finał rewelacyjny… „Krążę jak wilk polarny – w wilczej duszy zew. Czego się bać w cieplarni stada? Ostrzy kłów bogów niespełnienia, Oczu gaszących wszystko, Wszelki płomień ust. Kiedy mi trzeba zasnąć – sowi czuły sen. Nagi i pełny zjaw kochania, Mogę w nim schodzić aż do piekła. Słowo się w rzecz zamienia. Brak mi twoich słów. Krąży wilk, Starodawny taniec. Głodny zwierz, Dumny Swymi kłami. A ty kto? No i któż Cię poznać ma? Czy walczyłeś raz? Czy choć raz wygrałeś? Karzełek maluje świat w śnieżno-polarne koronki, Marzenie maluje Was, a tam gdzie łzy wiszące. Czas grać… Psia kość, czas pić!”. Później w wypadku drogowym zginął Jacek Regulski i nic nie było już takie jak dawniej… [Sabian]

Kat, www.facebook.com/katofficialprofile