KAT: „8 Filmów” bardzo odpowiada odbiorcom niezwiązanym z metalem

kat_logo.2014Do wywiadu z Piotrem Luczykiem popchnęło mnie kilka spraw. Po pierwsze – w wieku pacholęcym, fascynowało mnie, jak radził sobie z gitarą. Po drugie – zawsze uważałem, że KAT to Luczyk, a nie Roman. Po trzecie – po kilku latach milczenia Piotr wrócił do życia artystycznego. I czy się to komuś podoba, czy nie, postanowił jeszcze coś na tym polskim muzycznym poletku udowodnić. W lutym 2014 ukazała się płyta nowa z logo KAT, „Acoustic – 8 Filmów”, z akustycznymi wersjami starych utworów zespołu.

Witaj Piotrze. Dzięki za przyjęcie zaproszenia do rozmowy.
 Długo zbierałem się do tego wywiadu. Pytań mam tak dużo, że sam nie wiem, od czego zacząć. Pewnie wszystkich nie zadam, ale spróbujmy:-). Wielu uważa Cię za jednego z najlepszych gitarzystów metalowych/rockowych w Polsce. W mojej opinii obok Hoffmanna (TURBO), jesteś najlepszy.
Pamiętasz, jak to wszystko się zaczęło? Kiedy pierwszy raz dotknąłeś strun gitary?

Pierwszy raz dotknąłem gitarę u mojego kuzyna Tadeusza. Miałem wtedy chyba 10 lat. To on zaraził mnie muzyką. To u niego słuchałem pierwszy raz LED ZEPPELIN, DEEP PURPLE i BLACK SABBATH.

Piotr.Luczyk.KATDużo spędzasz czasu z instrumentem? Jak bardzo zmieniłeś podejście do ćwiczenia przez te lata?

Teraz już nie ćwiczę codziennie, ale kiedyś grałem kilka godzin dziennie i to się sprawdza. Muszę jednak powiedzieć, że ważniejsze dla mnie jest, jaki dźwięk zagram, a nie jak szybko zagram.

Kiedyś wspominany tu Wojtek Hoffmann opowiadał mi o swojej miłości do Ibaneza. Też masz swojego ulubionego producenta, model?

Teraz już nie. Kiedyś grałem głównie na gitarze Fender Stratocaster, wzorując się na moim idolu, którym jest Ritchie Blackmore. Myślałem, że wtedy będzie mocne brzmienie itd. Potem doszedłem do tego, że brzmienie robi się w inny sposób. Teraz gram na Fenderach, Gibsonach, Ibanezach, Jacksonach, instrumentach lutniczych i też jest ok.

Wojtek mówił mi także o dojrzewaniu jako instrumentalista. O ciągłym poszerzaniu swoich horyzontów, fascynacją gitarą jazzową. Słuchając „Acoustic – 8 Filmów” mam wrażenie, że Ty także podążasz podobną drogą.

To właśnie jest kwestia dojrzałości. Na moim „Acoustic – 8 Filmów” też słychać echa gitary jazzowej. Ja po prostu nie zamykam się w pokoiku Heavy czy Black Metal, a to co mi się podoba, ma również szerokie spectrum. Na szczęście nigdy nie interesowały mnie szufladki i zawsze grałem komuś na przekór. Z drugiej strony trzeba wiedzieć, co się potrafi i chce grać. Najgorsze, jak za jazz biorą się discopolowcy, a za metal fachowcy od POP Music.

Od historii KATa nie uciekniemy. W tym roku mija 10 lat od wydania koncertu „Somewhere in Poland”. Byłem w Hali Ludowej i do dziś pamiętam Wasz koncert z najdrobniejszymi szczegółami. Zagraliście fantastyczne show. Powiedz, jak wspominasz ten listopadowy wieczór 2003 roku?


Wystarczy obejrzeć DVD. Było wspaniale i choć mieliśmy zagrać jeszcze kilka utworów, pod koniec koncertu Kostrzewski zniknął ze sceny. Widać to na końcu koncertu, gdzie czekamy na Romana I długo kłaniamy się publice. Czekamy, czekamy, czeka Nicko McBrain z IRON MAIDEN z boku sceny, a Romana nie ma i już się nie pojawił. No wiesz, nie mogłem zrozumieć, dlaczego wokalista nie chce wyjść na scenę, zagrać bisów i pożegnać się z publicznością po tak dobrym koncercie. Po czasie okazało się, że Roman z Lothem już wtedy mieli plan, żeby wspólnie przejąć nazwę „KAT”. Później to wszystko ułożyło się w jedną całość. Loth w 2003 r. (o czym wówczas nie wiedzieliśmy) grał w popowym zespole SAMI z obecnym basistą zespołu Kostrzewskiego. Z zespołem SAMI współpracował także obecny gitarzysta od Kostrzewskiego. Jak widać wszystko było sprytnie przemyślane, no ale jak widać, nie do końca im się udało.

Wiem, że pytano Cię o to milion razy. Nie żałujesz tego, co wydarzyło się potem?
 Dla wielu obserwatorów, fanów rozpad zespołu był szokiem.


To nie był rozpad. Trzymając się dalej faktów, mieliśmy nagrać kolejną płytę KATa. Linie wokalne do nowego albumu „Mind Cannibals” miały być kontynuacją płyty „Oddech wymarłych światów”. Wtedy już w oficjalnym składzie KATa zamiast Lotha na bębnach grał Mariusz Prętkiewicz. Roman dostał nagrane utwory, żeby popracować nad wokalem. Niestety Kostrzewski potraktował nową płytę KATa tak jak koniec wrocławskiego koncertu „Somewhere in Poland”, czyli całkowicie to olał, a efekty, które nam przekazał, były raczej humorystyczne. Wiesz, ja Romana szanuję za wszystkie ballady, czy inne fajne utwory, które wspólnie stworzyliśmy, ale takie działania Kostrzewskiego niszczące zespół KAT były skierowane przeciwko nam samym. Nie mogłem do tego dopuścić, więc musieliśmy się rozstać.

Jestem ciekawy, jak na to wszystko zareagował Michał Wardzała. Daję sobie rękę odciąć, że Mystic przygotował już gabloty na „Złote Płyty” KATa.
 
 


Nie wydaje mi się.

Nie będę ciągnął tematu Romana i rozpadu w nieskończoność, ale zapytam o prawny aspekt tego zamieszania. Rozumiem, że prawa do nazwy KAT w całości należą do Ciebie. Nie denerwuje Cię ta dziwna zbitka „KAT i Roman”? Pytam, bo podobny konflikt miał miejsce w takich kapelach jak SAXON, czy QUEENSRYCHE. W obu przypadkach „secesjoniści” ponieśli porażki.


Ta zbitka „KAT i Roman” to wykorzystanie nazwy KAT, żeby Kostrzewski z Lothem mogli grać koncerty i żeby ktoś na nie przychodził. To ten nieudany efekt ich kombinacji z czasów nagrania DVD, o którym wspominałem wcześniej. W takiej sytuacji zawsze podaję przykład Ozzy Osbourne’a. Mógł przecież kiedyś założyć zespół BLACK SABBATH & Ozzy Osbourne (w końcu Ozzy był W BLACK SABBATH od początku), ale rozpoczął karierę solową pod swoim nazwiskiem. Tak to jest z poważnymi ludźmi. W Polsce jest inaczej. Najśmieszniejsze jest jednak to, że na stronie zespołu, niby KAT i RK, moderator informuje, że ten niby KAT i RK nagrał płyty zespołu KAT. To już jest całkowita błazenada, brednie i oszustwo. Chyba chłopcy od Kostrzewskiego doszli do wniosku, że jeśli nie potrafią nagrać płyty własnego autorstwa, to przynajmniej podpiszą się pod płytami innego zespołu i będzie dobrze wyglądało. Ja polecam, zamiast podpisywać się pod „Oddechem wymarłych światów” czy „Bastardem”, skomponować coś swojego. 10 lat to chyba wystarczający czas, żeby nagrać minimum dwie płyty własnego autorstwa. Przypomnę że THE BEATLES istnieli 7 lat. Nie zdziwię się, jeśli teraz ukaże się jakaś akustyczna płyta „KAT i Roman”. No cóż, tak to już z nimi jest.

Krzysztof Oset. Co spowodowało, że zdecydowałeś się na rozstanie z Krzyśkiem? Na Facebooku skomentował to w dość ostrych słowach.
 
 


Jest taka strona na FB, „Chcemy Krzysztof „Fazee” Oset Band”. Myślę że to może całkowicie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Z drugiej strony Krzysiek na co dzień nie zajmuje się muzyką. Traktuje ją hobbystycznie. Po jego odmowie wyjazdu na zagraniczne koncerty nasz kontakt się przerwał i od 9 lat nie mieliśmy kontaktu. Ja mam poważny stosunek do muzyki oraz fanów, i nawet ze względu na stary sentyment nie nagrywam płyt z kimś, bo go lubię lub nie. Dla mnie najważniejszy jest profesjonalizm. To tylko tyle i aż tyle. A prywatnie co do Krzyśka, to bardzo go lubię.

Kat_Acoustic.8.FilmówSkupmy się na tym, co jest teraz. Nowy materiał KATa – „Acoustic – 8 Filmów”. Według mnie zaskakujący, momentami bardzo.
Jest to album, obok którego nie można przejść obojętnie.
Od premiery minęło już trochę czasu. Jak teraz patrzysz na ten materiał?
 
 


Coraz bardziej mi się podoba i fanom również. O dziwo „8 Filmów” bardzo odpowiada odbiorcom niezwiązanym z metalem. Jak piszą w mailach, to taka płyta, książka. Każde nowe przesłuchanie to jak następna karta księgi. Najbardziej smakuje wieczorem przy świecach i winie. To naprawdę nieprzypadkowa produkcja, docierająca w bardzo głębokie stany świadomości i zataczająca o bardzo różne kręgi odbiorców. Myślę, że jest to największy sukces tej płyty. Myślę że „Acoustic 8 Filmów” za jakiś czas będzie uznana za jedną z najlepszych płyt KATa, obok „Oddechu wymarłych światów” czy „Mind Cannibals”. Natomiast za jakiś dłuższy czas będzie najbardziej znaną płytą KATa.

Takie numery jak „Niewinność”, „Delirium Tremens”, czy „Głos z ciemności” smakują wyjątkowo, niczym długo leżakowane Porto.
Nowe aranżacje miałeś przygotowane wcześniej, czy były raczej wypadkową pracy w studiu?
 


Specjalnie nic nie przygotowywałem. Tak to zawsze słyszałem, a teraz nagrałem to, co miałem w głowie przez wiele lat. Myślę, że gdybym jakieś 10-15 lat temu zaproponował tego typu akustyczną płytę kolegom z zespołu, to do dzisiaj byśmy o tym dyskutowali, czy ją nagrać, czy nie.

Na swojej drodze muzycznej spotkałeś także Józefa Skrzeka. Zagrał melancholijne partie klawiszowe na „Balladach”. Utrzymujesz z nim kontakt? Brakuje mi jego ręki na „Acoustic – 8 Filmów”.

Z Józkiem czasami się widujemy. Powiem Ci, że Józek, oprócz udziału w „Balladach”, grał w kościele na organach na moim ślubie. Jest to jeden z najważniejszych muzyków w historii europejskiego rocka i nie tylko. Jego dzieła, oraz dzieła SBB są ponadczasowe, ale na „Acoustic – 8 Filmach” chciałem czegoś innego. Chciałem całkowitego spokoju i anonimowości. Ważniejsza była muzyka od nazwisk.

Piotr.Luczyk_Maciej.LipinaMaciek Lipina z blues rockowej grupy ŚCIGANI. Nowy wokalista. Jak trafił pod Twoje skrzydła?


Spotkaliśmy się przy Cover Festivalu. Ja ten festiwal organizuję oraz na nim gram, a Maćka zaprosiłem do zaśpiewania utworów DEEP PURPLE. Poradził sobie znakomicie, więc nagraliśmy płytę „Acoustic – 8 Filmów”. Maciek nie jest nowym wokalistą KATa, ale z pewnością coś jeszcze nagramy razem.

Wspomniałeś, że jesteś współorganizatorem Cover Festival. Ludzie, z którymi rozmawiałem, będący na tej imprezie, mówili mi, że to fantastyczny event. Skąd pomysł na organizację?

Bardzo mnie to cieszy. Mi też się podoba. Wszyscy przychodzą na muzykę, którą od lat znają i lubią, a my gramy muzykę naszych idoli. Wszystko się zgadza. Zapraszam do odwiedzenia strony www.coverfestival.pl. Skąd pomysł na organizację?
Kiedyś, będąc na koncercie WHITESNAKE z moim przyjacielem z USA, zauważyłem, że publika całkiem inaczej odbiera starszych wykonawców. Znają wszystkie utwory na pamięć, przypominają sobie swe młode lata. Później, będąc w USA, byłem zaproszony na podobny koncert, gdzie różni muzycy grali najważniejsze utwory w historii USA. Właściwie była to wielka impreza połączona z piknikiem, ale nie chodziło o nachlanie się piwska, tylko o muzykę. Postanowiłem tutaj w Polsce zebrać przyjaciół i zagrać dla wszystkich to, co dla nas jest najważniejsze. Udało się!

A czy w składzie Luczyk / Lipna / Harris / Prętkiewicz zobaczymy KATa na koncertach?

Myślę że tak. Będą to koncerty promujące „Acoustic – 8 Filmów”.

Kończąc, uwierz mi, bardzo się cieszę, że wróciłeś „do życia”. Brakowało mi brzmienia Twojej gitary.
 Dziękuję, życzę powodzenia i do zobaczenia.

Pozdrawiam! Dziękuję za wywiad oraz pozdrawiam Ciebie i Fanów. Cześć.

[Sebass]

Kat, info@kat.com.pl; www.kat.com.pl